Tysiące wyborców nie mogły zagłosować – dlaczego?

Ministerstwo Cyfryzacji zrzuca winę na urzędy. Urzędy twierdzą, że miały zbyt mało czasu, by przetworzyć wszystkie wnioski. Państwowa Komisja Wyborcza podkreśla, że nie jest stroną w tym sporze.

Z całego kraju  napływają informacje o osobach, które nie mogły wziąć udziału w wyborach ponieważ, mimo wysłania wniosku za pomocą ePUAP, nie znalazły się na liście wyborców. Według Ministerstwa Cyfryzacji problem leży nie po stronie systemu, lecz po stronie urzędów. Urzędy twierdzą, że miały za mało czasu (trzy dni od wpłynięcia wniosku) na weryfikację i uzupełnianie danych. Mam wrażenie, że to kolejny rozdział opowieści pt. „Polska administracja poznaje wiek XXI i odkrywa internet”. Niestety, tym razem sprawa dotyczy sytuacji, w której Państwo, czy to poprzez niewydolność systemu elektronicznego, błąd ludzki czy proceduralny, a może przez zwykłe zaniedbanie, ograniczyło obywatelom możliwość skorzystania z jednego z głównych praw w systemie demokratycznym: prawa głosu.

Czy Wam, drodzy czytelnicy, odpowiedź Ministerstwa Cyfryzacji także przypomina SOA#1 „U mnie działa”?

Brak jeszcze informacji, ilu osób w skali kraju dotyczy problem. W samym Poznaniu wnioski o dopisanie do listy wyborców złożyło 4,4 tys. osób. Bartosz Pelczarski, dyrektor wydziału spraw obywatelskich powiedział dla „Głosu Wielkopolskiego” w piątek: „Do czwartku wydaliśmy 3,2 tysiąca decyzji. Na rozpatrzenie czeka jeszcze 1,2 tysiąca wniosków złożonych przez internet. Nadal zgłaszają się do nas poznaniacy, którzy chcą się dopisać do rejestru. Otrzymają decyzje, ale już po pierwszej turze wyborów”. 

Rekordowa pod względem złożonych wniosków jest oczywiście Warszawa. Jak podaje Urząd Miasta na swoim profilu na Facebooku: W związku z informacjami o braku nazwisk obywateli dopisujących się przez platformę ePUAP informujemy: do UM wpłynęło ponad 34 tys. wniosków, pozytywnie rozpatrzyliśmy ponad 27,5 tys. Tylko od środy 17.10 do piątku 19.10 do UM Warszawa wpłynęło ok. 8 tys. wniosków. Większość tych wniosków za pośrednictwem platformy ePUAP. Samorządy już kilka miesięcy temu zgłaszały uwagi do PKW, że ustawowy czas na rozpatrzenie wniosków (3 dni), w tym na obowiązkowe stwierdzenie, że dana osoba zamieszkuje na terenie gminy, jest niewystarczający.”

Urząd Miasta Warszawa wylicza też na swojej stronie na FB problemy dotyczące systemu dopisywania do list wyborców:

„Tak naprawdę są to skutki szybkich zmian
– wprowadzanych na kolanie przepisów wyborczych, które następnie były również na kolanie zmieniane, co potwierdza już oficjalnie dzisiaj PKW i KBW,
– ePUAPu, który nie działa sprawnie, o czym informowały kilka miesięcy temu samorządy,
-przeprowadzonej w ostatniej chwili na potrzeby kampanii wyborczej akcji informacyjnej zainaugurowanej przez ministra rządu Marka Zagórskiego i kandydata Patryka Jakiego.

Rząd stworzył iluzję systemu, który umożliwia dopisanie się do listy, a nie stworzył do tego odpowiednich warunków w samym systemie i prowadził politykę informacyjną, która mogła wprowadzać w błąd. Samorządy oraz PKW wielokrotnie informowały, że żeby móc zagłosować 21.10, należy złożyć wniosek do wtorku (16.10). Pomimo tego, kilka tysięcy wniosków wpłynęło przez ePUAP przez ostatnie 3 dni i te wnioski mogły zostać nierozpatrzone, jak przyznaje sam minister cyfryzacji Marek Zagórski. Przypominamy tylko, że dotkliwe dla obywateli problemy informatyczne rząd miał już, chociażby, przy wdrażaniu usługi rejestracji samochodów przez CEPiK2.”

Tyle głos samorządu. Ministerstwo Cyfryzacji natomiast konsekwentnie widzi problem właśnie po stronie władz lokalnych:

Jak widać po liczbach dostępnych na tę chwilę Polacy chętnie skorzystali z systemu ePUAP i zawierzyli mu w kwestii dopisania do listy wyborców. Ile ze złożonych wniosków nie zostało rozpatrzonych przez urzędy? Tego na razie nie wiadomo.

I tu pojawia się mój osobisty wątek. Mieszkam w Poznaniu. Ponieważ tu żyję, korzystam z infrastruktury miasta i oddycham jego smogiem postanowiłem już kilka lat temu płacić tu podatki i tu się zameldować. Tym samym chcę także wybierać lokalne władze, które decydują o tym jak funkcjonuje moje miasto. Okazuje się jednak, że nie miałem tej możliwości. I nie jestem jedyny. Zacznijmy od tego, że skorzystałem z używanego przeze mnie od ponad 2 lat systemu logowania w ePUAP, poprzez tzw. profil zaufany. Korzystam z niego logując się za pośrednictwem banku. To rozwiązanie skuteczne przede wszystkim dlatego, że państwo korzysta de facto z systemów dobrze zorganizowanych instytucji, jakimi są banki.

Urna wyborcza pozostała niedostępna dla wielu obywateli – jak wielu? Być może pojawi się stosowna informacja PKW. Możliwe też, że sprawa zniknie w porze między samorządami i Ministerstwem Cyfryzacji (fot. PAP)

Swój wniosek złożyłem w poniedziałek rano, 15 października. Zrobiłbym to zapewne wcześniej, ale na stronie obywatel.gov.pl widniało zapewnienie, że wnioski można składać jeszcze przez wiele dni (do czwartkowego wieczoru 18.10). Zrozumiałem, że skoro można złożyć wniosek, to zostanie on rozpatrzony i będę mógł zagłosować. Nic z tych rzeczy. Po złożeniu wniosku na skrzynkę w systemie ePUAP otrzymałem potwierdzenie złożenia wniosku. Wprawdzie mgliste i mocno nieczytelne, ale jednak potwierdzenie. W sieci znalazłem informację, że decyzja powinna zapaść  w ciągu 3 dni. Niestety, był to ostatni komunikat, jaki otrzymałem… Aż do dziś, czyli do poniedziałku 22.10.2018, dzień po wyborach.

Dziś bowiem na skrzynkę mailową przyszło mi powiadomienie o konieczności przedstawienia dodatkowego zaświadczenia potwierdzającego, że mieszkam w Poznaniu. Cóż dodać, jestem tu od lat zameldowany (chociaż tymczasowo, to jednak przy meldunku tymczasowym należy przedstawić dokument jak np. umowa najmu mieszkania), tu mam zarejestrowaną działalność gospodarczą. Najwidoczniej to zbyt mało… lub systemy są zupełnie niepowiązane. To, niestety, oznaczałoby, że system „cyfrowego państwa” jest wydmuszką.

Oto treść urzędowego e-maila, który otrzymałem… dziś ran. Urząd chce „przyspieszyć sprawę”.

W odpowiedzi na urzędowy e-mail postanowiłem zapytać o kilka szczegółów. Odpowiedź dostałem zaskakująco szybko. Co więcej, pytałem jako obywatel, nie jako dziennikarz. Treść odpowiedzi zamieszczam poniżej.

W związku z tym, że liczba wniosków o wpis do rejestru wyborców złożonych drogą elektroniczną była bardzo duża, Oddział Ewidencji Ludności nie był w stanie rozpatrzeć wszystkich złożonych wniosków w ustawowym terminie. W ostatnim tygodniu wniosków przesłanych przez platformę ePUAP było ponad 2500. To 10-krotnie więcej niż zakładano. Dodatkowo 90% wniosków przesłanych elektronicznie zawierała braki formalne (nie załączono dokumentów, które potwierdzałyby zamieszkanie wnioskodawcy na terenie miasta Poznania) – niestety platforma ePUAP zezwala na wysłanie niekompletnego wniosku (podkreślenie redakcji). Pracownicy urzędu, mimo mobilizacji pracowników całego Wydziału (nie tylko pracowników Ewidencji Ludności, ale także Dowodów Osobistych, Wymeldowań Administracyjnych, Pracowników Komunikacji, Kancelarii i Stowarzyszeń i Fundacji) nie byli w stanie opracować wszystkich wniosków i wydać decyzji administracyjnej w terminie. Jednocześnie informuję, że wszystkie złożone wnioski zostaną oczywiście rozpatrzone. Postępowanie w sprawie wpisanie do rejestru wyborców kończy się wydaniem decyzji administracyjnej (która zostanie przesłana na skrytke ePUAP wnioskodawcy). Informuję również, że wnioski o wpis do rejestru wyborców można składać cały rok.

Reasumując: system ePUAP nie był przygotowany do wyborów. Pozwalał bowiem:

  • złożyć wniosek obarczony błędami formalnymi bez dodatkowych wymaganych dokumentów (wystarczył skan dowodu osobistego);
  • nie zwracał też żadnych informacji na temat wymaganych dodatkowych dokumentów;
  • na podstawie danych osobowych nie był w stanie automatycznie pozyskać potwierdzenia o miejscu zamieszkania (zameldowania)

Nadto zabrakło na stronie jakiejkolwiek informacji o wpływie terminu składania wniosku na ewentualne wydanie decyzji. (Przypomnę tylko, że zegar „masz jeszcze X czasu na złożenie wniosku” tykał do czwartku 18.10.)

PKW podaje, że uprawnionych do głosowania w tych wyborach było 30 145 816 osób. Jeśli w Poznaniu zagłosować nie mogło około 1200 osób (przynajmniej tak wynika z przedwyborczych wypowiedzi przedstawicieli Urzędu Miasta), co stanowi około 0,22 procent mieszkańców stolicy Wielkopolski, to biorąc pod uwagę liczbę uprawnionych do głosowania oraz frekwencję wyborczą (54 procent), to okazałoby się zapewne, że osoby, którym nieudolność aparatu Państwowego uniemożliwiła głosowanie, stanowić mogły nawet około 1 procenta głosujących. Zakładam bowiem, że ktoś kto złożył wniosek poszedłby na wybory. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.