Trzech chłopców w koszulkach klubów sportowych i słuchawkach; w tle światła stadionowe i konfetti.

E-sport wchodzi na stadiony

Już ponad 250 klubów sportowych z całego świata ma sekcje e-sportowe. Wśród nich są również polskie kluby, np. Legia Warszawa, Arka Gdynia, i Piast Gliwice. Trwają też prace nad uruchomieniem e-sportowej Ekstraklasy. W e-sportowców, poza klubami piłkarskimi, inwestują zespoły NBA, NFL i Formuły 1.

Do tej pory na scenie e-sportowej dominowały drużyny związane głównie z wirtualnymi rozgrywkami. Powoli jednak się to zmienia i coraz częściej tradycyjne kluby sportowe otwierają sekcje dla zawodników sportów elektronicznych. Pierwszym polskim klubem, który zdecydował się na taki krok, była Legia Warszawa. Od 2016 roku warszawski zespół rozwija sekcję “FIFA” i odnosi na tym polu duże sukcesy. W Legii gra dwóch topowych polskich zawodników tej dyscypliny e-sportowej: Miłosz Bogdanowski i Michał Srokosz. Ten pierwszy cztery razy z rzędu był mistrzem Polski.

—  Legia Warszawa ma bardzo bogatą tradycję prowadzenia wielu sekcji — mówi w rozmowie z CHIP-em Krzysztof Stalewski, dyrektor ds. rozwoju biznesowego Legii Warszawa. Wybór gry FIFA był bardzo naturalny – od tamtej pory rozgrywamy mecze również na boisku wirtualnym. Posiadanie sekcji daje nam możliwość międzynarodowej rywalizacji z najpopularniejszymi markami piłkarskimi w Europie, a jednocześnie pozwala na dodatkowe rozgrywki w Polsce. Poprzez e-sport możemy dotrzeć do nowej grupy fanów i pokazać im, że Legia to nowoczesny, przyjazny klub, którego mecze wiążą się z niespotykanymi nigdzie indziej emocjami.

Michał Srokosz i Miłosz Bogdanowski reprezentują Legię Warszawa w rozgrywkach „FIFA 19” (fot. Legia)

Warszawski klub organizuje też wydarzenia związane z e-sportem. Podczas piłkarskiego spotkania Legii Warszawa z Arką Gdynia na stadionie rozegrano w tym samym czasie mecz w grę “FIFA 19”. Dwóch zawodników, konsole, w tle trybuny żyjące meczem, a kilkadziesiąt metrów niżej tocząca się rywalizacja na prawdziwym boisku. Transmisja z tego pojedynku na stronie Onetu miała ponad 270 tysięcy wyświetleń. Legia planuje kolejne nietypowe akcje. Współpracuje przy tym zarówno z ESL, jak i Fantasy Expo, czyli organizatorami odpowiednio Intel Extreme Masters w Katowicach i Polskiej Ligi Esportowej. Z kolei Ekstraklasa pracuje nad uruchomieniem e-sportowego odpowiednika rozgrywek piłkarskich. Prace nad tym projektem są w zaawansowanej fazie.

E-sportowy mecz Legia Warszawa – Arka Gdynia cieszył się dużą popularnością internautów (fot. Legia Warszawa)

Nie tylko FIFA

Co ciekawe, europejskie kluby bardzo ostrożnie do tej pory inwestowały w swoje sekcje e-sportowe. Często wybierały gry e-sportowe podobne do dyscyplin, którymi się do tej pory zajmowały. I tak kluby piłkarskie najchętniej zaczynają inwestycje w e-sport wybierając „Fifę”, a zespoły Formuły 1 tworzą sekcje dla kierowców ścigających się po wirtualnych torach. Ten trend zaczyna się jednak powoli zmieniać. Głównie ze względu na stosunkowo niewielką popularność turniejów gier sportowych. Widzowie najchętniej oglądają rozgrywki gier zaprojektowanych od początku do końca z myślą o wirtualnej rywalizacji, a które nie mają swoich odpowiedników wśród tradycyjnych sportów.

Reklama

— Kluby stricte sportowe bardzo ostrożnie podchodziły do e-sportu. Najpierw badały rynek na gruncie, który jest najbardziej zbliżony do ich naturalnego biznesu, czyli np. “FIFA”. Ale zaczynają rozumieć, że największy potencjał drzemie w grach niekoniecznie związanych ze sportem tradycyjnym, przez co otwierają się na naturalne gry e-sportowe — mówi w rozmowie z CHIP-em Adrian Kostrzębski z ESL. — Główną zaletą inwestycji w e-sport jest możliwość poszerzenia grupy odbiorców i jej odmłodzenia. Najlepszym przykładem są Igrzyska Olimpijskie, gdzie według badań średni wiek widzów wynosi około 55 lat. Ta grupa wiekowa jednak nie jest zbyt atrakcyjna dla reklamodawców, którzy rozumieją, że młodsi rzadziej oglądają telewizję i rozgrywki sportowe. Z tego powodu tworzenie sekcji e-sportowych jest sposobem na przyciągnięcie potencjalnych nowych sponsorów. Kluby mogą zaadresować zarówno tych młodych ludzi przed ekranami komputerów jak również osoby, które przychodzą na stadion, a także zainteresować tych młodszych ofertą stadionową.

Oglądalność turniejów e-sportowych w 2017 roku na Twitchu – królują gry MOBA i FPS-y (graf. Newzoo)

Inaczej do tematu e-sportu niż Legia podchodzi Piast Gliwice. Stowarzyszenie Piast Gliwice powierzyło bowiem prowadzenie sekcji sportów elektronicznych spółce E-Games. W ten sposób w kwietniu 2017 roku powstał Piast Gliwice Esports, który prowadzi obecnie poza drużyną “FIFY” także zespoły “CS:GO” i “League of Legends”. Na podobnej zasadzie swojej nazwy drużynom e-sportowym użycza też chociażby Paris Saint Germain. Zespół z Paryża prowadził do 2017 roku pod swoją nazwą zespół “League of Legends”, jednak ten został rozwiązany. Francuski klub w styczniu 2018 nawiązał współpracę z chińskim zespołem LGD, który osiąga duże sukcesy. W tegorocznym The International PSG.LGD zajęło bowiem drugie miejsce.

— W Piast Gliwice Esport wyszliśmy z założenia, że należy się skupić na najbardziej popularnych tytułach typowo e-sportowych takich jak “League of Legends” czy “Counter Strike: Global Offensive” — mówi wiceprezes E-Games Marcin Bujnowicz. — W “CS:GO” trochę nam słabiej poszło, ale już w przypadku “League of Legends” udało się dokonać paru rzeczy, w tym m.in. awansować do Polskiej Ligi Esportowej. Jednak jest to ciągle testowanie tego, jak powinien funkcjonować zespół e-sportowy. To, o czym powiem, jest dziś niepopularne. Żyjemy w świecie szybkiego sukcesu: zróbmy coś szybko, marketingowo i będzie super. Ja natomiast podchodzę do tej sprawy inaczej. Jeśli e-sport ma być traktowany na równi ze sportem tradycyjnym musi być też element doskonalenia. Chodzi o to, aby stworzyć jakiś model popularyzacji, potem ćwiczenia i trenowania, aby zawodnicy byli coraz lepsi.

W e-sport inwestują najwięksi

Wielkim nieobecnym na scenie e-sportowych klubów piłkarskich jest Real Madryt. Wiele jednak wskazuje, że wkrótce może się to zmienić. 13-krotny zdobywca piłkarskiej Ligi Mistrzów w przebudowie swojego stadionu uwzględnił bowiem również arenę dla rozgrywek e-sportowych. W połowie nagrania prezentującego projekt stadionu po renowacji za ponad 2 miliardy złotych możemy dostrzec charakterystyczne pomieszczenie, które może sugerować inwestycję w sekcję e-sportową. Według doniesień hiszpańskich mediów, Real Madryt jest w trakcie negocjacji z hiszpańską drużyną MAD Lions. Taka współpraca z pewnością pomogłaby hiszpańskim zawodnikom “League of Legends” w otrzymaniu możliwości gry w prestiżowych rozgrywkach League of Legends Championship Series (LCS).

I ty możesz zostać Kubicą

Podobnie jak kluby piłkarskie zakładają sekcje “FIFY”, analogicznie zespoły Formuły 1 inwestują w kierowców symulatorów tej dyscypliny. W wirtualnych wyścigach biorą udział m.in. reprezentanci Alfa Romeo Sauber, Renault, Red Bull Racing, Toro Rosso i Williamsa. Warto dodać, że w drużynie Mercedesa na symulatorze F1 jeździ Polak, Patryk Krutyj. Nie jest wcale wykluczone, że w przyszłości któryś z e-sportowców nie zasiądzie za sterami prawdziwego bolidu.

— Z jednej strony zespoły wyścigowe zapewniają sobie w ten sposób młodszą widownię, ale jest to także sposób na wyławianie młodych talentów — zauważa Adrian Kostrzębski. — Ostatnio jeden z kierowców, który awansował do Formuły 1 powiedział, że w jego ocenie e-sportowa odmiana Formuły 1 jest tym, czego mu brakowało za czasów bardzo wczesnej młodości. Symulator F1 jest to nic innego jak rywalizacja w motorsporcie, ale o wiele mniejszych nakładach finansowych.

Dzięki temu próg wejścia jest mniejszy i sporty motorowe mają szansę rozwoju. Teraz wystarczy komputer i kierownica i można rywalizować z najlepszymi.

Promocja marki

Według przewidywań firmy analitycznej Newzoo, rynek e-sportu do końca 2018 roku wart będzie 905 milionów dolarów (prawie 3,5 miliarda złotych). To o 250 milionów dolarów więcej (940 milionów złotych) niż w 2017 roku. E-sport rozwija się dynamicznie, czego w tym momencie nie mogą już ignorować tradycyjne organizacje sportowe. Swoje sekcje uruchamiają największe kluby występujące w Lidze Mistrzów, NBA, NHL i NFL.

Rynek e-sportu do końca 2018 roku wart będzie prawie 3,5 miliarda złotych (graf. Newzoo)

Kluby sportowe to dziś przede wszystkim wielki biznes. Gwiazdy takie jak Cristiano Ronaldo, Leo Messi, czy Robert Lewandowski zarabiają dla klubu nie tylko dobrymi wynikami, ale przede wszystkim swoim wizerunkiem. Kibice nie tylko przychodzą na stadiony, ale kupują też gadżety z wizerunkiem albo nazwiskiem swojego ulubieńca. Te same mechanizmy działają również w e-sporcie. Co więcej, e-sportowcy sami budują swoją markę poza turniejami. Prowadzą transmisje w sieci i kanały społecznościowe, na których są dostępni dla swoich fanów. Ma to oczywiście i drugą stronę medalu – w sieci łatwo jest popełnić błąd, który może nawet przekreślić karierę obiecującego gracza. Tak stało się w przypadku polskiego zawodnika “StarCrafta II”. Szymon “Guru” Nieciąg z powodu kontrowersyjnych wypowiedzi został najpierw wyrzucony z klubu True eSport, a potem zdyskwalifikowany przez organizatora rozgrywek World Championship Series.

Kluby e-sportowe i producenci gier zarabiają m.in. na sprzedaży gadżetów (fot. Piast Gliwice Esports)

Z psychologiem łatwiej

Trening e-sportowca różni się od treningu piłkarza, biegacza, czy skoczka narciarskiego. Zdecydowanie częściej zawodnicy po prostu spędzają długie godziny grając. Taki trening nie jest jednak zbyt efektywny, ponieważ zajmuje zdecydowanie więcej czasu niż praca z analitykiem czy psychologiem sportowym. Ekspertów jednak na rynku nie ma zbyt dużo. Psycholodzy sportowi specjalizują się najczęściej w tradycyjnych dyscyplinach, a e-sportowe zmagania są dla nich nowością. Zdaniem Marcina Bujnowicza, zespoły e-sportowe powinny szukać schematów i je omawiać wspólnie z trenerem.

— W zespole e-sportowym potrzebni są psychologowie sportowi, ale również pedagodzy e-sportu. Dla przykładu nasz zespół League of Legends składa się z graczy w wieku od 17-19 lat, a to wiek, który wymaga odpowiedniego podejścia. Dziś większość drużyn ćwiczy poprzez rozgrywanie meczów, a potrzebny jest też element treningu na sucho poprzez np. wizualizacje. Tak jak na przykład Adam Małysz sobie wizualizował skoki tak samo można wizualizować akcje w “CS:GO” i “League of Legends”. Jednak są to metody, które trzeba wypracowywać. Specjaliści, którzy potrafią wprowadzać takie rzeczy w sporcie tradycyjnym, bardzo rzadko zajmują się e-sportem. Natomiast osoby, które wychowywały się na e-sporcie, niekoniecznie doświadczyły treningu z prawdziwego zdarzenia znanego ze sportów tradycyjnych —  tłumaczy wiceprezes Piasta Gliwice Esport.

Takie podejście jest stosowane od lat w koreańskich i chińskich gaming house’ach. Zawodnicy dużą część czasu poświęcają na analizy i wspólne treningi poszczególnych elementów gry. Istotne jest też zachowanie równowagi pomiędzy światem wirtualnym, a tym rzeczywistym. Nie bez powodu wielu utytułowanych e-sportowców uprawia też tradycyjne dyscypliny. Utrzymanie zdrowego trybu życia pomaga zwiększyć koncentrację i refleks.


Na następnej stronie – kto i jak zarabia na e-sporcie.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.