Samsung Galaxy S10+

TEST: Samsung Galaxy S10+ – najzwyklejszy supersmartfon świata

Świat się zmienia. Chińskie marki co pół roku prezentują przełomowe technologie, inne chińskie marki wprowadzają na rynek smartfony wyposażone jak flagowce, a kosztujące dwa razy mniej, zaś Samsung wydaje się rezygnować z wyścigu technologicznego i na najwyższą półkę cenową stawia urządzenie, któremu nic nie brakuje, ale które niczym szczególnym się nie wyróżnia. Nadeszły ciekawe czasy.

W skrócie

  • Wysoka wydajność
  • Znakomity ekran
  • Bardzo dobry aparat
  • Dobry czas pracy na baterii
  • Biometryczne rozpoznawanie twarzy można oszukać zdjęciem lub filmem
  • W żadnej dziedzinie (oprócz jakości ekranu) S10+ nie jest lepszy od konkurentów obecnych na rynku od wielu miesięcy
  • Brak czegokolwiek, co wykraczałoby poza propozycje konkurencji

Jak zauważyliście, Galaxy S10+ to smartfon, któremu trudno cokolwiek zarzucić. Jest bardzo wydajny, ma fantastyczny ekran i bardzo dobry aparat. Wyniki czasu pracy na baterii należą do najlepszych, obudowa jest w pełni wodoodporna a wyposażenie nie pozostawia wiele do życzenia. Skąd więc mój brak entuzjazmu? Jak na flagowy smartfon z najwyższej półki, zaprezentowany przez firmę będącą w absolutnej czołówce technologicznych innowatorów, brakuje tu czegokolwiek ekscytującego. Po będącym upgrade'm do Es Ósemki S9/S9+ oczekiwałem, że w kolejnym roku Samsung zaskoczy nas czymś nowym. Tymczasem dostaliśmy kolejny model stanowiący tylko ewolucję, zamiast rewolucji i wprowadzający technologie, które w konkurencyjnych telefonach można kupić od kilku, lub kilkunastu miesięcy. Nie ma więc żadnego powodu, żeby ktoś kto albo nie jest fanem Samsunga albo generalnie nie kieruje się przesłankami poza technologicznymi ("podoba mi się ten kolor!" czy "lubię rzeczy na literę S") wybrał właśnie Galaxy S10+.

Dwa lata temu Samsung Galaxy S8 zatrząsł w posadach światem smartfonowego designu. Stało się tak za sprawą panoramicznego wyświetlacza, zaokrąglonej obudowy i wygiętego szkła pokrywającego praktycznie całą powierzchnię urządzenia. Przy współczesnych mu konstrukcjach konkurencji wyglądał jak gadżet z filmu SF. Jego następca, model S9 / S9+, wyglądał niemal identycznie, przez zmniejszenie zaokrągleń zmieniając nawet wizerunek na nieco  mniej futurystyczny, a bardziej klasyczny. S10 i S10+ przynoszą nowy wygląd, jednak tym razem nie ma już mowy o rewolucji – mamy do czynienia z odświeżeniem wizerunku, które jednak jest utrzymane w raczej konserwatywnym tonie.

Samsung Galaxy S10+

Najważniejsze nowości konstrukcyjne to dużo większy ekran i dużo niższa waga. W porównaniu z S9+, S10+ ma niemal identyczne wymiary, a mimo to mieści wyświetlacz aż 6,4″ (w porównaniu do wcześniejszych 6,1″), a jego waga to zaledwie 175 g wobec 189 g poprzedniego modelu. Obie zmiany należą do rodzaju tych, których na co dzień się nie zauważa, ale które faktycznie decydują o wygodzie używania telefonu.

Reklama

Jak udało się zmieścić większy ekran w takiej samej obudowie? Oczywiście, dzięki pozbyciu się z górnej części obudowy wszystkiego tego, co zajmowało tam miejsce, czyli przedniego aparatu fotograficznego oraz całego oprzyrządowania systemu rozpoznawania tęczówki oka. Przedni aparat trafił w specjalne wycięcie w ekranie. Podobnie jak w Galaxy A8s lub Honor View 20 w górnej części wyświetlacza Galaxy S10/S10+, znajduje się mały otwór, przez który wygląda obiektyw aparatu do selfie. Samsung nazywa to „Infinity-O-Display”. W Galaxy S10 otwór ten jest mniejszy niż w Galaxy A8s, jednak większy, niż we wspomnianym Honorze View 20, natomiast testowany przez nas model 10+ ma jeszcze większy otwór, mieszczący dwa aparaty. Gdzie podział się promiennik i czujnik podczerwieni używane do skanowania tęczówki? Samsung pozbył się ich całkiem, rezygnując z tego sposobu biometrycznego rozpoznawania użytkownika.

Galaxy S10+ jest lekko zaokrąglony i wyposażony w aluminiową ramkę – wygląda modnie i nowocześnie. Dzięki stosunkowo kompaktowym wymiarom i pierwszorzędnej jakości wykonania nowy smartfon Samsunga już przy pierwszym kontakcie robi bardzo pozytywne wrażenie. Szklany tył wygląda dobrze, ale ślady palców są na nim  niestety widoczne. Dostępne kolory to klasycznie biały i czarny, a także niebieski i zielony.

Samsung zdecydował się przesunąć umieszczony na prawej krawędzi obudowy przycisk power telefonu o około 2 cm wyżej, niż w modelu S9+, skutecznie utrudniając włączanie swojego nowego flagowca. To z kolei przykład niewielkiej zmiany o nieznanych przyczynach, która potrafi skutecznie uprzykrzyć użytkownikowi życie.

Ekran

Galaxy S10+ ma przekątną 6,4″ i typowe dla współczesnych flagowców proporcje boków 19:9. Dzięki rozdzielczości 3040×1440 pikseli (QHD+) i wysokiej gęstości upakowania pikseli wynoszącej 552 ppi, ekran jest perfekcyjnie ostry, natomiast ze względu na zastosowanie matrycy OLED może pochwalić się doskonałymi kontrastami i wyświetlaniem  bardzo dobrze oddanych kolorów.

Samsung Galaxy S10+

Zwłaszcza czerń jest tu głęboka i pełna. Niezłej frajdy dostarcza również oglądanie filmów, zwłaszcza że Samsung Galaxy S10 w pełni pokrywa przestrzeń barwną filmów DCI-P3 istotną dla filmów z HDR i jest zgodny z HDR10. W ustawieniach wyświetlania można wybrać inne reprezentacje kolorów oraz zmienić rozdzielczość. Właśnie: ze względu na oszczędzanie  baterii S10+ ma ustawioną domyślnie rozdzielczość 2280×1080 pikseli, a więc niższą niż nominalna. Czy warto ją ręcznie zmienić na wyższą? Absolutnie nie. Poza bardzo egzotyczną sytuacją zastosowania smartfonu w mobilnych goglach VR (zauważyliście, że nikt nie przedstawia nowych gogli ani nie chwali się możliwościami VR swoich smartfonów? No właśnie, ta technologia umiera), w codziennym użytkowaniu różnica będzie niedostrzegalna.

Samsung Galaxy S10+

Maksymalna jasność jest znakomita, w laboratorium testowym zmierzyliśmy ekstremalne 909 cd/m² przy 50 proc. bieli. Dzięki temu ekran jest idealnie wyraźny, nawet przy silnym nasłonecznieniu. W pomieszczeniach, gdzie nie ma potrzeby zużywać energii na tak mocne podświetlenie, algorytm obniży maksimum do przyzwoitych 444 cd/m². Jednak gdy tylko uruchomimy odtwarzanie filmu z HDR, poziom jasności ekranu automatycznie wzrośnie niezależnie od tego, gdzie się znajdujemy. Na przykład mała biała tablica tekstowa w testowym wideo świeciła z jasnością 980 cd/m². Galaxy S10+ oferuje więc najwyższej klasy wrażenia podczas odtwarzania wideo z HDR – z doskonałymi kolorami i ostrymi kontrastami.

Skaner linii papilarnych

Czasy czytnika linii papilarnych umieszczonego z tyłu pod aparatem są już za nami: Galaxy S10/S10+ jest pierwszym smartfonem Samsunga, w którym czujnik biometryczny został ukryty w wyświetlaczu. Tak jak w innych urządzeniach wyposażonych w tego typu czytnik (Oppo, Huawei, Xiaomi) aby odblokować telefon wystarczy po prostu umieścić palec na ekranie we wskazanym miejscu. Co ciekawe, Samsung zastosował inną technologię rozpoznawania odcisków palców, wykorzystując do tego fale ultradźwiękowe, a nie wykorzystywane przez konkurencję rozpoznawanie obrazu.

Samsung Galaxy S10+

Ma to szereg zalet: soniczny czujnik nowych Galaxy jest zdecydowanie mniej wrażliwy na zakłócenia takie jak krem, wilgoć lub zabrudzenia na palcach, a także dużo odporniejszy na próby oszustwa za pomocą obrazu linii papilarnych. Podczas testów próbowaliśmy odblokować Galaxy S10+ mokrym palcem i liczba udanych odblokowań była dużo wyższa, niż w telefonach z czytnikiem optycznym. Niestety, nawet technologia ultradźwiękowa nie jest w stanie zapewnić osiągów porównywalnych z „tradycyjnymi”, niemodnymi już czytnikami pojemnościowymi, które były wielokrotnie szybsze i pewniejsze. W przypadku czujnika pod ekranem nabranie wprawy, tak by móc zawsze niezawodnie wybudzić telefon z trybu gotowości, wymaga nieco czasu.

Alternatywnie dostępne jest również rozpoznawanie twarzy, które prezentuje odwrotny problem. Działa bardzo szybko i skutecznie, nawet w bardzo słabym oświetleniu. Aż za skutecznie, bo okazuje się bardzo łatwe do oszukania. W naszych próbach udało nam się odblokować Galaxy S10+ za pomocą zdjęcia (3 na 15 prób zakończonych powodzeniem) oraz nagrania wideo (12 na 15 prób zakończonych powodzeniem). Wyniki są jednoznaczne: bez skanowania tęczówki (jak w modelach S8 i S9) albo projektora siatki pozwalającego stworzyć model 3D twarzy (jak w iPhone, Huawei Mate 20 Pro czy Xiaomi Mi8 Pro) ta technologia nie może być uważana za jakąkolwiek przeszkodę dla kogoś, kto będzie chciał dostać się do waszego telefonu. Należy ją traktować jako efektowny sposób budzenia telefonu, lub zabezpieczenie przed dziećmi.


Na następnej stronie m.in. o wynikach testów wydajności.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.