TEST: Surface Studio 2

To nie jest zwykły tekst o testowaniu zwykłego komputera. Z dwóch ważnych powodów. Po pierwsze: z doświadczenia i zamiłowania jestem grafikiem i ilustratorem. Podczas pracy na konkretnym sprzęcie, bardziej interesuje mnie jego konstrukcja, wygoda użytkowania i funkcjonalność pod względem obróbki grafiki cyfrowej, niż wydajność komponentów, różnice w prędkościach dysków twardych czy cyferki przy nazwach kart graficznych. Po drugie: to nie jest zwykły komputer, o czym przekonałem się po tygodniu solidnego rysowania na tym urządzeniu.

Odkąd zajmuję się sztuką cyfrową zawsze marzyłem o ekranowym tablecie graficznym All-in-One. Takim, który nie będzie podłączony do oddzielnego zestawu PC, tylko stał będzie swobodnie na pustym stole, bez żadnych dodatkowych kabli, zasilaczy czy powielonych ekranów. Owszem, parę lat temu, japoński Wacom (tu sprawdzicie ceny różnych modeli tej firmy) rozpoczął produkcję małych, mobilnych tabletów serii Cintiq Companion, z własnym systemem, grafiką i dyskiem twardym, który później ewoluował w bardzo dobry i bardzo drogi, przenośny sprzęt serii Mobile Studio. Popularność ekranów dotykowych, a zarazem obsługujących piórka, zaowocowała dużą liczbą urządzeń, na których z większym lub mniejszym powodzeniem można tworzyć sztukę. Praktycznie każdy producent laptopów ma w swojej ofercie takie rozwiązania. No, ale to wciąż sprzęty mobilne, a mnie marzy się wielki ekran. Jedynym rozwiązaniem jest profesjonalny Wacom Cintiq Pro 24 z wsuwanym w obudowę modułem PC…, ale czy na pewno jedynym?

Sztuka na biurku

Microsoft Surface Studio 2 już sam w sobie jest dziełem sztuki. Ten komputer, swoją formą i konstrukcją, przywodzi na myśl złote czasy najlepszych projektów Apple, gdy Steve Jobs dbał jeszcze o wyjątkowy design swoich produktów, a nie o zysk jaki przynoszą. W Surface Studio można zakochać się od razu. Gołym okiem widać zegarmistrzowską dbałość o szczegóły, minimalistyczną formę, a pod palcami czuć najwyższą jakość materiałów z jakich sprzęt został stworzony. Ten komputer nie tylko dopełni wystrój wnętrza profesjonalnego studia lub biura, ale również z łatwością podniesie wygląd każdego pomieszczenia do klasy premium. Wielki, bardzo cienki, szklany ekran, dzięki ażurowej, ale nadzwyczajnie mocnej konstrukcji zawiasu, dosłownie lewituje nad powierzchnią stołu.

Narzędzie sztuki

Wygląd premium to oczywiście nie wszystko co ten komputer oferuje. Dla mnie oczywiście najważniejsze są funkcje tworzenia grafiki, ale z ciekawości przyjrzałem się dokładnie co Surface Studio ma środku i jak to wszystko działa.

Reklama

W małej, minimalistycznie zaprojektowanej podstawie, o wymiarach 250 mm x 220 mm x 32 mm, mieści się jednostka centralna, która w zależności od konfiguracji może kryć różne podzespoły. Zawsze będzie to procesor Intel Core i7 7820HQ, ale wedle naszego uznania możemy wybrać układ graficzny GeForce GTX 1060 lub GTX 1070, 16 lub 32 GB RAM oraz nośnik SSD o pojemności 1 lub 2 TB. Obudowa podstawy została wykonana ze specjalnego stopu aluminium i magnezu. W połączeniu z trzema wentylatorami, odprowadza ciepło znacznie lepiej niż robiłoby to samo aluminium, a przy tym nigdy nie nagrzewa się na tyle, by być prawdziwie gorąca w dotyku. Komputer pracuje bardzo cichutko, ale przy pełnym obciążeniu procesora (na przykład podczas gry w „Forza Horizon”), słychać już jednostajny szum, który generuje wydostające się z wnętrza obudowy ciepłe powietrze.

Zasilanie podłączamy do urządzenia jednym kablem z tyłu obudowy. I jest to jedyny kabel jaki jest nam potrzebny. Zasilacz schowany jest w obudowie, co również podkreśla ogólny poziom estetyki całego sprzętu. Oczywiście komputer ma moduł Wi-fi, ale zwolennicy internetu po kablu, znajdą w obudowie gigabajtowe gniazdko LAN, jak również cztery porty USB 3.0, USB typu C, czytnik kart SD oraz gniazdo słuchawkowe mini-jack. I tyle, zgodnie z założeniem minimalistycznego designu, wystarczy. Surface Studio 2 ma 5 głośników – po dwa z każdej strony u dołu ekranu oraz subwoofer w podstawie. Wszystkie schowane tak, aby nie było ich widać z zewnątrz.

Jednak elementem konstrukcji, który zrobił na mnie największe wrażenie jest zawias, o adekwatnej nazwie – Zero Gravity, łączący podstawę z ekranem. Składa się on ponoć ze 170 części, z czego 11 jest regulowanych. Chciałbym zobaczyć na własne oczy jak jest zbudowane jego wnętrze, ponieważ to, w jaki sposób działa i jak utrzymuje wielki i ciężki ekran w dowolnej pozycji, zdaje się przeczyć zasadom fizyki. Umożliwia ustawienie ekranu pod kątem 20 stopni w najniższym położeniu oraz -2 stopni w najwyższym. Zawias jest idealnie wyważony, niezależnie od tego, w którym miejscu chwycimy obudowę wyświetlacza, jedną ręką i bez większego wysiłku ustawimy ją w konkretnej pozycji. Co ważne, utrzymuje ciężar dłoni podczas swobodnego rysowania, a w pozycji złożonej, nawet 90 kilogramów (z przyczyn oczywistych tego nie sprawdziłem)

Ekran dla grafika

Najważniejszym elementem dla każdego grafika zawsze będzie ekran. Nie tylko ze względu na konieczność odwzorowania wyświetlanych kolorów, ale w tym przypadku również jego funkcji dotykowych i integracji z piórem. Ekran Surface Studio to wyświetlacz typu PixelSense o przekątnej 28 cali. Jego rozmiary to 637 mm x 438 mm x 12 mm. Oferuje on rozdzielczość 4500 x 3000 pikseli (192 PPI), co przekłada się na proporcje 3:2. Dość nietypowe rozwiązanie, ale w praktyce okazuje się bardzo eleganckie i wygodne. Większość moich ilustracji jest w ustawieniu pionowym, więc przez znaczną część czasu widziałem pełny obszar roboczy mojej pracy, a po bokach zostawało wiele miejsca dla otwartych okien narzędziowych. Ekran jest kalibrowany przed dostarczeniem do sklepu i oferuje trzy ustawienia kolorów: sRGB, DCI-P3 oraz „Żywe kolory”. Według oficjalnych pomiarów gwarantuje on 90 proc. pokrycia gamy Adobe RGB, ale nie jest pod nią fabrycznie kalibrowany. Może się to okazać sporą wada dla artystów i fotografów pracujących z drukiem, jednak z doświadczenia wiem, że na ostateczny efekt składa się dużo więcej czynników niż obraz na ekranie i tak czy inaczej, konieczne są serie próbnych wydruków.

Ekran, jako przestrzeń robocza, wydaje się ogromny. Ja czułem się wręcz przytłoczony swobodą ruchów i pełną kontrolą nad kompozycją rysunku. Piórko po ekranie prowadzi się miękko i swobodnie, a bardzo cienka warstwa szkła, do której laminowany jest digitizer niweluje efekt paralaksy, czyli efektu rozminięcia punktu na ekranie z faktycznym punktem dotknięcia końcówki piórka. Nie widać również niekorzystnego efektu szarpania krawędzi linii. Wadą jest natomiast brak powłoki matującej wyświetlacz, która niwelowałaby większość przeszkadzających podczas pracy odbić światła oraz stworzyłaby lepsze poczucie tradycyjnej powierzchni do rysowania. W przypadku Surface’a polecam stosowanie jedwabnej rękawiczki, dzięki której wierzch dłoni nie będzie wpadał w wibracje podczas tworzenia długich i precyzyjnych linii na jego zbyt gładkiej powierzchni. Wyświetlacz jest oczywiście dotykowy i wykrywa do dziesięciu punktów, dzięki czemu możemy swobodnie i szybko powiększać i obracać obszar roboczy. Dzieje się to nadzwyczaj płynnie na sporej wielkości plikach. System wykrywa również obecność pióra, gdy trzymamy je w dłoni. Nie ma więc mowy o przypadkowym rysowaniu po ekranie nadgarstkiem. Za to niestety okazuje się, że refleksyjność ekranu ma skłonność do ekspozycji wszystkich odcisków palców, więc bardzo łatwo utracić estetyczną czystość powierzchni.

Na następnej stronie piszemy o peryferiach, w tym najważniejszym – piórku – oraz  możliwościach gamingowych. Pokażemy też galerię prac powstałych przy użyciu Surface Studio 2. 

1
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.