Unia Europejska uderza w giełdy kryptowalut

Fot. Pixabay
Nowe przepisy unijne ograniczają możliwość anonimowego handlowania kryptowalutami. Mowa o piątej dyrektywie Unii Europejskiej w sprawie przeciwdziałania praniu pieniędzy. Regulacja sprawi, że osoby chcące kupić np. bitcoiny będą musiały przejść proces rejestracji, w którym podadzą swoje dane.

Do tej pory istniało kilka giełd, na których zakup bitcoinów był banalny. Wystarczyło wejść na odpowiednią stronę, na której po podaniu numer konta można było kupić kryptowaluty. Co prawda w Polsce wiele giełd od dawna wymaga przejścia przez proces rejestracji i podania danych osobowych, bez których nie dojdzie do transakcji. Nowa ustawa Unii Europejskiej o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy zmusza pozostałe giełdy do wprowadzenia analogicznego systemu. Jedno z ostatnich miejsc, które umożliwiało niemal anonimowy zakup kryptowalut, już wprowadziło nowe przepisy.

Mowa o LocalBitcoins.com, czyli firmie założonej w 2012 roku w Helsinkach, która do tej pory umożliwiała anonimowy obrót wirtualnymi walutami. Jednak w środę portal ogłosił, że zastosował się do Dyrektywy V AML (Anti-Money Laundering), która weszła ona w życie 18 marca. Nowi użytkownicy będą musieli wprowadzić podstawowe dane osobowe. Prawdopodobnie również obecni klienci będą musieli uzupełnić brakujące informacje. Dodatkowo giełda opracowuje nowy sposób weryfikacji, a kontrahenci będą oceniani w czterostopniowym rankingu, na podstawie ilości przeprowadzonych transakcji. Ma to pomóc wskazać najbardziej zaufanych użytkowników.

Reklama

Dyrektywa V AML będzie miała wpływ na firmy kryptowalutowe na trzech poziomach. Giełdy będą musiały się rejestrować u odpowiednich organów nadzoru finansowego w swoim kraju. Do ich obowiązków będzie należało składanie raportów o podejrzanych działaniach i przeprowadzanie procedury weryfikacji klienta KYC (ang. Know Your Customer). Dodatkowo, inspektorzy finansowi będą upoważnieni do uzyskiwania adresów i tożsamości właścicieli kryptowalut.

Lech Wilczyński uważa, że nowe przepisy to ruch w złą stronę (fot. Lech Wilczyński)

Swoją opinią na temat nowej dyrektywy podzielił się z CHIP-em Lech Wilczyński, prezes InPay S.A. Jego zdaniem nowe wymogi nie różnią się od tych, które są obecne w bankach. Ich wprowadzenie oznacza dla platform znaczący wzrost kosztów i zmniejszenie liczby użytkowników. Poza tym, zwiększenie poziomu regulacji znanych dzisiaj na rynku giełd sprawi, że znacznie częściej użytkownicy będą korzystali ze zdecentralizowanych giełd, które realizują oferty bez udziału zaufanej trzeciej strony, takich jak firma obsługująca platformę giełdową.

— To co stanowi o wartości użytkowej kryptowalut, to fundamentalne poszanowanie dla prywatności transakcji obywateli, którzy chcą się rozliczać bez domyślnego profilowania ich aktywności finansowej — podsumował Wilczyński.

Giełdy działające w państwach członkowskich Unii Europejskiej mają czas do stycznia 2020 roku, na wprowadzenie dyrektywy. Finlandia jako pierwsza dostosowała przepisy krajowe do nowego prawa. Fińskie firmy mają czas na dostosowanie swoich platform do listopada.  | CHIP

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.