TEST: Sennheiser Memory Mic – dla youtuberów, vlogerów i dziennikarzy

Urządzenie legendarnej w branży audio marki z Niemiec pozwala sprofesjonalizować nagrania filmów dokonywane za pomocą smartfonu. Mikrofony w telefonach są już całkiem niezłe, jednak nadal mają ograniczenia. Wiemy o tym dobrze, nagrywając w portalu wideo np. z testami sprzętu. Podczas akcji takich jak CHIP Winter Challenge czy L.A.T.O. wypróbowywaliśmy różne urządzenia, w tym korzystaliśmy także z mikroportu Memory Mic. Co wynika z naszych doświadczeń, jeśli chodzi o produkt Sennheisera?

W skrócie

  • - bardzo dobra jakość nagrań
  • - bezkablowa wygoda
  • - możliwość miksowania głównego dźwięku z efektowym
  • - estetyczny wygląd
  • - dość wysoka cena
  • - brak opcji lokalnego zapisu nagrań
  • - wąski zakres ustawień nagrań

Sennheiser Memory Mic to pojemnościowy mikroport współpracujący ze smartfonami na Androidzie i iOS-ie. Użytkownik steruje nim za pomocą aplikacji. Mikrofon łączy się z telefonem bezprzewodowo, a nagrania zapisuje w chmurze.

Od kilku lat topowe flagowce dają możliwość nagrywania wideo w jakości, która pozwala na jego profesjonalne wykorzystanie, np. jako publikacji dziennikarskiej. Od niedawna dobry obraz w standardzie 1080p spokojnie zarejestrujemy większością smartfonów ze średniej półki. Ale żeby film, na którym mamy rozmówców, miał w pełni solidną postać, potrzebujemy jeszcze należytego dźwięku. Wbudowany mikrofon telefonu potrafi już nieźle nagrywać, ale będzie za daleko od mówiącego, dodatkowo ścieżka audio ucierpi przy każdym ruchu oddalającej się osoby lub nawet ruchu jego głowy. Sytuacja skomplikuje się, kiedy spróbujemy zarejestrować dwoje ludzi stojących w różnej odległości od kamery telefonu. Receptą są małe mikrofony przypinane do ubrania, fachowo nazywane mikroportami. I najlepiej, jeśli są bezprzewodowe – jak Sennheiser Memory Mic.

Sennheiser Memory Mic – rysopis

Jestem byłym radiowcem i trochę nie ufam połączeniom bezprzewodowym. Jeśli często robi się ważne nagrania, podstawową kwestią, obok jakości, jest pewność działania sprzętu. Kable nadal są bardziej stabilne od połączeń typu Bluetooth. Ale przewody powodują ograniczenia (oraz są mniej wygodne). Jeżeli nagrywamy w plenerze, w zmiennych miejscach (nie w studiu), a rozmówcy ruszają się w trakcie rejestracji, technologia wireless staje się bardzo pożyteczna.

sennheiser memory mic
Mikroport Sennheisera zasilany przez USB (fot. Konstanty Młynarczyk)

Sennheiser Memory Mic to właśnie bezprzewodowy mikrofon, który ze smartfonem pracującym na Androidzie lub iOS-ie łączy się przez Bluetooth i WLAN (równocześnie). Do sterowania mikroportem konieczna jest aplikacja o nazwie Memory Mic (więcej o niej na drugiej podstronie testu). Mamy do czynienia z tzw. mikrofonem pojemnościowym, a zatem rodzajem urządzenia, które jest bardziej czułe i zbiera dźwięk z różnych kierunków. Tego typu mikrofonów zwykle używa się w studiach radiowych i telewizyjnych, na zewnątrz bardziej ufając mikrofonom dynamicznym (ale oczywiście korzystanie z pojemnościowych w nagraniach reporterskich też ma swoje zalety). Memory Mic jest wyposażony w port USB służący do ładowania baterii (przez podłączenie do komputera), przycisk włączania, diodę i klips do zamocowania mikrofonu na ubraniu. I co estetycznie chyba najważniejsze – sprzęt Sennheisera jest mały jak na urządzenie elektroniczne, ale bardzo duży jak na mikroport (o znaczeniu tego faktu w praktyce napiszę dalej).

Memory Mic w porównaniu z innymi mikrofonami i w różnych warunkach nagraniowych

Kiedy zabieraliśmy w lutym mikroport Sennheisera na nagrania w Bieszczady, byłem bardzo ciekaw, jak sprawdzi się urządzenie tej specjalistycznej marki, którą znam z wielu modeli profesjonalnych, dużych (studyjnych i reporterskich) mikrofonów oraz wokółusznych słuchawek. Korzystaliśmy wcześniej w CHIP-ie z mikroportów kablowych, które zdawały egzamin, ale sprawiały trochę problemów związanych z długością kabla, stabilnością zamocowania na ubraniu oraz jakością nagrania. Ale zanim opowiem, jak Memory Mic sprawował się podczas naszych terenowych nagrań, wcześniej „laboratoryjne” próbki i porównanie z innymi urządzeniami. Poniższe dwie ścieżki audio pokażą wam, co proponuje Sennheiser. Najpierw nagranie, w którym usłyszycie kolejno: dźwięk zarejestrowanym przez Memory Mic, potem przez wbudowany mikrofon smartfonu (Xiaomi Redmi Note 4) i za pomocą mikroportu iRig Mic Cast. Co wynika z zestawienia próbek?

Jak słyszycie, różnica jakościowa pomiędzy trzema urządzeniami jest ogromna. iRig (ostatni) daje kiepski dźwięk, właściwie nienadający się do profesjonalnego wykorzystania. Mikrofon telefonu (drugi) jest w porządku, zwłaszcza jak na telefon, jednak nagranie brzmi płasko i słychać w nim ograniczenia pasma oraz samego urządzenia. Sennheiser (pierwszy) przypomina natomiast dobre, studyjne mikrofony – to, jak mówią zawodowi realizatorzy, gruby, ciepły i szeroki dźwięk. A teraz drugie porównanie – zestawienie nagrań Sennheiserem w trzech sytuacjach: ciche pomieszczenie, głośne i rejestracja na zewnątrz z nieznacznym tłem dźwiękowym.

To zestawienie (już tylko Memory Mic) pokazuje, że mikroport bardzo dobrze radzi sobie z różnymi warunkami – wybrałem typowe sytuacje dla nagrań. W cichym pomieszczeniu, ale nie wytłumionym (jak studio), urządzenie ładnie niweluje odbicia fali dźwiękowej od ścian, które zwykle powodują pogłos. Przy głośnym tle z muzyką głos jest właściwie zachowany na pierwszym planie, mikrofon dobrze obsługuje większe natężenie głosu (nie „dusi się”). W tym przypadku pomaga wybór jednej z trzech czułości nagrania, do dyspozycji mamy: niską, średnią i wysoką. Niska przydaje się właśnie przy bardzo głośnym tle, średnia, kiedy tło jest delikatne, a wysoka podczas nagrywania w cichym pomieszczeniu. Memory Mic równie dobrze pracuje w trakcie rejestracji na zewnątrz, w której jest tło dźwiękowe o niskiej intensywności – np. nagrywamy w parku, gdzie w oddali słychać ptaki. Krótko mówiąc, test „laboratoryjny” wypadł dla Sennheisera świetnie.

Ustawienia czułości mikrofonu (graf. CHIP)

Reklama

Tydzień nagrań z Memory Mic podczas CHIP Winter Challenge

Nie może być zaskoczeniem, że w boju, czyli podczas praktycznych nagrań, sprzet Sennheisera też zdał egzamin. Ale o ile mogliśmy być spokojni o jakość rejestracji dźwięku, zagadką było, czy urządzenie okaże się niezawodne oraz wygodne. Najpierw kwestia jakości nagrań – Memory Mic, podobnie jak w próbnym teście, bardzo dobrze nagrywał niezależnie od warunków: w pomieszczeniach i w lesie, nawet przyzwoicie znosząc lekki wiatr (choć urządzenie nie ma żadnej specjalnej osłony, ta akurat przydałaby się na trudniejsze okoliczności). Mikrofon zręcznie poprawia drobne niedoskonałości, np. jeśli występujący mówi za cicho, obraca głowę lub urządzenie jest przypięte za nisko. Ale oczywiście lepiej nie sprawdzać ponad miarę tej elastyczności. Mikroport warto przypiąć możliwie centralnie i wysoko (dość blisko ust), a mówiący powinien pamiętać, gdzie jest urządzenie nagrywające dźwięk (tak samo jak z kamerą). Szeroki klips w Sennheiserze trudno przecenić. Małe mikrofony często ruszają się i obracają, płaskie zapięcie w przypadku niemieckiego sprzętu okazuje się bardzo praktyczne. Nagranie z użyciem testowanego urządzenia możecie obejrzeć (i odsłuchać) poniżej.

Trzeba jednak zaznaczyć, że Memory Mic wykorzystuje nowoczesne i ciekawe – ale pytanie, czy nie nazbyt skomplikowane – rozwiązanie dotyczące zapisywania nagrań. Mikroport zabezpiecza pliki z danej sesji w tymczasowej pamięci, ale żeby je zapisać, trzeba zamknąć sesję i zsynchronizować ścieżki audio z pamięcią telefonu. Żadne nagranie nam nie zniknęło, ale świadomość, że nagrywamy coś, co trudno będzie powtórzyć, a zapis jest ciągle w wirtualnej, otwartej sesji, to trochę dyskomfort. Dodatkowo, przegrywanie każdego nagrania pozostaje mało wygodne. Wadą mikroportu jest to, co równocześnie jest jego zaletą – bezprzewodowość. Tak jak pisałem na początku, odrobinę nie ufam bezkablowym połączeniom i rzeczywiście Memory Mic czasem traci łączność. Wtedy przechodzimy przez procedurę związaną z Bluetoothem, WLAN-em, aplikacja prosi o przysunięcie urządzenia itd. No ale to, żeby być uczciwym, nie wada Sennheisera, tylko ciągle właściwość połączeń bez kabli. Natomiast zaznaczmy, nigdy nie zerwało nam się połączenie podczas rejestracji.

A co dalej ze ścieżkami, które lądują w aplikacji w telefonie?


Na drugiej podstronie piszę o aplikacji obsługującej mikrofon, specyfikacji urządzenia i podsumowuję zalety oraz wady sprzętu Sennheisera.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.