TEST: Lenovo Yoga C930 – nowoczesne 2-w-1

Laptopy z serii Yoga zdążyły nas już przyzwyczaić do swojej specyficznej budowy. Lenovo musiało więc pójść dalej, by zaskoczyć klienta równie skutecznie, jak kilka lat temu. Czy modelowi Yoga C930 udała się ta sztuczka?

W skrócie

  • bardzo cichy
  • wydajny
  • dobry ekran
  • rewelacyjne, jak na tę klasę laptopów, głośniki
  • długi czas pracy
  • piórko chowane w obudowie
  • dwa porty Thunderbolt 3
  • procesor czasami throttluje
  • brak HDMI lub DisplayPort

Lekki, świetnie wykonany ultrabook, który wprawdzie tani nie jest, ale cena jest uzasadniona. Testowana wersja z ekranem 4K jest w mojej opinii nieco mniej atrakcyjna niż ta z ekranem Full HD, głównie ze względu na krótszy czas pracy na baterii... chociaż możemy po prostu obniżyć rozdzielczość w ustawieniach. Komputer świetny do codziennej pracy, ale stylistyka odbiega daleko od dość smutnych standardów maszyn biznesowych. Do tego chyba najlepsze głośniki wśród ultrabooków.

Lenovo Yoga C930 to model, który miał swoją premierę na berlińskich targach IFA, jesienią 2018 roku. Ale do naszych testów trafiło zupełnie świeże wydanie, uzbrojone w procesor z serii Intel Whisky Lake-U. Skupimy się jednak  nie tyle na wydajności, co na walorach użytkowych.

Specyfikacja – czyli co kryje się w Lenovo Yoga C930?

Od technikaliów oczywiście nie uciekniemy. Sercem urządzenia jest czterordzeniowy, ośmiowątkowy Intel Core i7-8550U, a więc CPU taktowany bazowo 1,8 GHz, a maksymalnie 4,0 GHz. Producent wyposażył Yogę C930 w 16 GB pamięci RAM oraz nośnik SSD NVMe o pojemności 512 GB.

ProcesorIntel Core i7-8550U (4 x 1,8 GHz/4,0 GHz Turbo, 8 MB cache)
RAM16 GB DDR4-2400
Nośnik danychSSD 512 GB PCIe NVMe
Układ graficznyIntel UHD 620 + NVIDIA GeForce MX 150 2 GB GDDR5 (25 W)
Ekran13,9″, IPS, 3840 x 2160 dotykowy
Porty2 x USB 3.1 typu C gen. 2 z obsługą Thunderbolt 3
1 x USB 3.1 gen.1 typu A
1 x mini jack 3,5 mm
System operacyjnyWindows 10 Home
Bateria6217 mAh
Wymiary13,9 mm x 322 mm x 226 mm / 1,39 kg
Cena:od 5699 zł

Obudowa i wyposażenie, czyli szkło i piórko

Lenovo Yoga C930 to laptop o świetnie wykonanej obudowie. Lubicie współczesne smartfony? Otóż Yoga C930 ma w sobie coś „smartfonowego”: świetne spasowanie, zastosowanie metalu i szkła, wąskie ramki ekranu. Do tego czytnik linii papilarnych. Wszystko to gładkie i stonowane stylistycznie, z jednym wyjątkiem. Pokrywę ekranu, pokrytą wzmacnianym szkłem, ozdobiono charakterystycznym wzorem.

Uwagę w Lenovo Yoga C930 zwraca też zawias, dzielony na dwie części, asymetrycznie. W większej z nich znalazło się miejsce dla… głośników. Pomysł tyleż oryginalny, co rozsądny. Takie umiejscowienie głośników sprawia, że w trybie laptopa są skierowane wprost na użytkownika a w trybie tabletu nie są zamknięte, a tym samym przytłumione. Słowem – zawsze pozostają na wierzchu.

Dobrym pomysłem konstrukcyjnym projektantów Lenovo Yoga C930 jest także wygospodarowanie wolnej przestrzeni na aktywne piórko.  Znajdziemy je, zupełnie niewidoczne, po prawej stronie od zawiasu. Umieszczone zostało tak, że w każdym z trybów pracy tego konwertowalnego laptopa możemy je łatwo wyjąć lub schować.

Jeśli chodzi o porty, jakie Lenovo umieściło w Yodze C930, to mamy tu do czynienia z dość nietypowym wyborem. Pojedynczemu, pełnowymiarowemu (typ A) USB 3.1 Gen 1, towarzyszą dwa USB 3.1 Gen 2 typu C, z obsługą Thunderbolt 3, z których jeden służy do ładowania baterii. Całość uzupełnia pojedynczy port mini jack 3,5 mm.

Taki dobór gniazd sprawia, że niewielki Lenovo Yoga C930 może być bardzo uniwersalnym laptopem. Możliwości komunikacyjne interfejsu Thunderbolt 3 są olbrzymie – można za jego pomocą przesyłać nie tylko dane między urządzeniami, ale też obraz i dźwięk, a nawet, jeżeli ktoś zechce, można podłączyć jedną z nielicznych zewnętrznych kart graficznych i zamienić ten niewielki laptop w komputer zdatny do uruchamiania nawet wymagających gier. Większość użytkowników powinna docenić wygodę, którą niesie ten interfejs. Stacje dokujące korzystające z Thunderbolt 3 są coraz bardziej popularne, a laptopa takiego jak Lenovo Yoga C930 można podłączając jednym kablem jednocześnie zasilać, jak i połączyć ze wszystkimi urządzeniami na biurku: monitorem, klawiaturą, myszą, drukarką. Bardzo to wygodne.

Klawiatura, touchpad, głośniki

Skoro jest to laptop do pracy, to jakość zastosowanej klawiatury ma duże znaczenie. Lenovo potrafi robić dobre klawiatury, te z ThinkPadów uważam osobiście za jedne z najlepszych. Lenovo Yoga C930 to wprawdzie nie ThinkPad, ale klawiaturę ma bardzo przyjemną. Klawisze są lekko zaokrąglone, a ich rozmieszczenie jest bliskie standardowego. Zmniejszono nieco strzałki oraz znacznie ograniczono wielkość klawiszy od „Esc”, przez „F1 – F12”, aż do „Delete”. Klawiatura jest oczywiście podświetlana (na biało-błękitny). Klawisze mają miękką odpowiedź i pracują nieco sztywniej niż w tańszych modelach tego producenta. Na Lenovo Yoga C930 pisze się bardzo przyjemnie.

Touchpad w Lenovo Yoga C930 jest dość duży, gładki i nie posiada wydzielonych przycisków. Przyznaję, nie lubię tego typu konstrukcji. Wydzielone przyciski są po prostu bardziej wygodne. Nie prezentują się jednak równie atrakcyjne na sklepowej półce czy w folderze reklamowym. Szkoda. Co do precyzji płytki dotykowej – jest bardzo dobrze. Świetnie radzi sobie z obsługą gestami, a zastosowana powierzchnia jest bardzo przyjemna w dotyku.

Reklama

Głośniki w ultrabooku? Zwykle oznacza to dźwięk płaski, cichy, skrzeczący. W przypadku Lenovo Yoga C930 tak nie jest. Jak już wspominałem, w modelu tym głośniki (przez producenta określane jako soundbar) zostały umieszczone w zawiasie i podczas pracy skierowane są w stronę użytkownika. Taka lokalizacja umożliwiła też nieco większą niż w przypadku większości laptopów przestrzeń do wykorzystania na przetworniki. Z dobrym skutkiem. Głośniki grają głośno, całkiem ładnie, chociaż tonów niskich próżno szukać. Tego jednak po tak smukłym laptopie nie można oczekiwać – fizyki przecież nie oszukamy.

Piórko jest sprytnie ukryte w obudowie, gdzie jest także ładowane. W ten sposób nigdy nie dojdzie do sytuacji, w której o nim zapomnimy. Sprawdza się nieźle – rozpoznając 4096 poziomów nacisku. Powstało we współpracy z Wacomem, a to chyba najlepsza rekomendacja.

Ekran w Lenovo Yoga C930 – wyświetlacz i notatnik w jednym

Dookoła wyświetlacza z trzech stron (od góry i po bokach) znajdują się wąskie ramki, co pozwoliło jeszcze zredukować wielkość samego komputera. Ekran zastosowany w testowanym laptopie to 13,9-calowy panel o rozdzielczości 4K (3840 x 2160) typu IPS, obsługujący technologię Dolby Vision. Ekran jest odświeżany z częstotliwością 60 Hz – standardową dla nie-gamingowych laptopów. Jest to panel pokryty błyszczącą powierzchnią, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę iż jest to panel dotykowy.

W teście matryca zastosowana w Lenovo Yoga C930 wypadła bardzo dobrze. Odwzorowanie palety barw sRGB to 95 procent, a maksymalna jasność to 320 cd/m2. Tu należy oddać producentowi, że równomierność podświetlenia jest rewelacyjna -w testowanym egzemplarzu największa różnica między punktami wyniosła ledwie 8 cd/m2. Maksymalna jasność panelu w tak mobilnym modelu powinna być jednak nieco wyższa.


Na następnej stronie – wydajność i wyniki testów.

Wydajność – co potrafi i7-8550U?

Czterordzeniowy, ośmiowątkowy procesor Intel Core i7-8550U to jednostka dostatecznie wydajna, by podołać nie tylko pracy  biurowej, ale także wymagającym zadaniom, takim jak np. montaż wideo. Sprawdziliśmy wydajność CPU w dwóch kolejnych odsłonach Cinebench.

Ta jest oczywiście wysoka, co nie powinno dziwić. Odnosząc to do wydajności popularnych procesorów stacjonarnych to najbliżej jest chyba Core i5-7500 lub AMD Ryzen 3 2200G.

Możliwości samego procesora odpowiadają temu, co jeszcze kilka lat temu było zarezerwowane raczej dla komputerów stacjonarnych, a przypominam iż mówimy o układzie o TDP wynoszącym ledwie 15 W. Jednocześnie, gdy zmusimy CPU do długotrwałego obciążenia, to zauważymy, że tryb Turbo działa dość chwiejnie – właściwie nigdy nie osiągając normalnego szczytu swoich możliwości, czyli 4 GHz. Zwykle CPU nie przekracza 3,8 GHz, większość czasu pod obciążeniem pracuje z częstotliwością około 2 GHz.

Rezultat w PCMark 10 jest przyzwoity – niecałe 4000 punktów jest zaniżone przez słaby bo jedynie zintegrowany układ graficzny.

Wydajność ogólna jest bardzo wysoka. Szybki CPU, dużo RAM-u i do tego bardzo szybki nośnik SSD NVMe – całość łączy się w naprawdę udaną kombinację. Lenovo Yoga C930 jest szybką maszyną, ale nie w grach.

Wynik uzyskany w Passmark 9.0 wskazuje na szybki CPU i nośnik danych. Oczywiście wynik ogólny zaniża iGPU, ale wyniki cząstkowe zasługują na uznanie.

Dobrze, że Lenovo nie oszczędzało na nośniku danych. Zastosowany tu dysk SSD NVMe jest szybki, nawet przy zasypaniu go dużą liczbą jednocześnie przetwarzanych plików.

Zastosowany tu nośnik jest naprawdę szybki – nie tylko w zapisie, ale też w odczycie.

Testów gier nie będzie. W przypadku maszyn wyposażonych wyłącznie w iGPU Intela – przynajmniej przed premierą nadchodzących układów Ice Lake – testy tego typu nie mają dużo sensu. Układy graficzne „niebieskich” nie są po prostu tworzone do gier. Nie mają natomiast żadnego problemu z przetwarzaniem płaskiej grafiki w rozdzielczości 4K czy odtwarzaniem filmów w tejże rozdzielczości.

3DMark Time Spy jest dla Lenovo Yoga C930 bezlitosny. iGPU Intela nigdy nie należały do super wydajnych w grach.
W 3DMark Fire Strike wynik jest taki, jakiego należało się spodziewać – niski. To niestety zasługa słabego iGPU. Wydajność graficzna jest jednak zupełnie zbędna jeżeli nie gracie w gry.

Lenovo YogaC930 na uczelnię i do pracy

Możliwość swobodnego przenoszenia i pracy zdalnej to w przypadku takich konstrukcji jak Yoga priorytet. Laptop powinien być lekki, wytrzymały, długo pracować na baterii i szybko, w razie potrzeby, tę baterię doładować. Dlatego ważąca 1,4 kg, lekka, 13,9-calowa konstrukcja to naprawdę dobra maszyna dla szczególnie mobilnych użytkowników.

Producent nie ukrywa, że wersja z matrycą o niższej rozdzielczości pracuje na baterii dłużej. Testowana wersja z ekranem 4K, zdaniem Lenovo, powinien wytrzymać na baterii 9 h. To nie do końca pokrywa się z rzeczywistością, chociaż rozbieżność nie jest wielka. W teście polegającym na typowej pracy Yoga wyz siecią udało się nie podłączać zasilania przez 8 h i 14 min. Przy jasności matrycy na połowie jasności maksymalnej. Obniżenie rozdzielczości do Full HD doda do tego wyniku przynajmniej trzy godziny.

Kultura pracy – cichy jogin?

Mobilny, cienki, wydajny, to pewnie i głośny? Otóż nie. Wręcz przeciwnie. Kiedy pierwszy raz nacisnąłem przycisk power laptopa Yoga C930 byłem zaskoczony tym, że nic, zupełni nic nie zaczęło szumieć. Przyczyną nie była jednak awaria. Po prostu, bez wyraźnego obciążenia Lenovo Yoga Y930 nie wydaje dźwięków – wentylator pozostaje większość czasu nieruchomy. Pod obciążeniem zaś laptop ten nadal pozostaje niesamowicie cichy. Zmierzony wynik to 30 dB – mniej niż szum tła w zamkniętym pomieszczeniu w centrum Poznania. Czy jest zatem idealnie? Niestety nie.

Oczywiście o temperaturę. O ile sama obudowa nie nagrzewa się dramatycznie, bo do 43,5 stopnia Celsjusza, to już wyniki rejestrowane na samym procesorze za pomocą programu Intel XTU okazują się niepokojąco wysokie. Nagrzewanie jest przyczyną tzw. thermal throttlingu, a więc obniżania częstotliwości CPU, kiedy ten okazuje się być nieco zbyt ciepły.

Podsumowanie – świetne narzędzie pracy

Lekki, mobilny, ładny, a przy tym nietuzinkowy – Lenovo Yoga C930 jest zdecydowanie konstrukcją, która „ma to coś”. Nie jest laptopem idealnym – brak tradycyjnych wyjść obrazu, tylko jeden pełnowymiarowy port USB czy mocno nagrzewający się pod obciążeniem CPU to dla wielu osób cechy dyskwalifikujące ten model. Ale dla cyfrowych nomadów Yoga C930 będzie świetnym narzędziem pracy.

Tym bardziej, że większość osób zapewne nie tylko ewentualnego throttlingu nie tylko nie zauważy, głównie dlatego, że nie zdoła go wywołać.

Niewielka liczba gniazd nie powinna być w tym przypadku traktowana jako szczególnie wyraźna wada. Thunderbolt 3 jest w stanie, z pomocą odpowiednich stacji dokujących, zreplikować większość współczesnych interfejsów. Poza tym (co wcale oczywiste nie jest) producent nie zapomniał o jednym USB pełnej wielkości (typu A).

Nieliczne więc wady kompensowane są z nawiązką przez liczne zalety. Stanowią ją m.in. wysoka wydajność, świetna jakość wykonania, oryginalna stylistyka, obecność dwóch portów Thunderbolt 3 oraz niemal całkowicie bezgłośna praca. Niestety, za tę maszynę Lenovo każe sobie słono płacić. Obecnie model ten kosztuje niemal 6 tysięcy złotych. Moim zdaniem jednak, osoby, które potrzebują lekkiej maszyny do codziennej pracy, głównie mobilnej, i które mogą pozwolić sobie na taki wydatek, powinny rozważyć zakup właśnie tego modelu Lenovo. | CHIP

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.