sxfi

TEST: Creative SXFI Air – bezprzewodowe słuchawki z personalizacją dźwięku

Fot. Sylwia Zimowska/ CHIP
Znany ze swoich kart dźwiękowych Sound Blaster, singapurski producent od lat rozwija także akcesoria peryferyjne. Do jednych z najnowszych zaliczyć możemy serię słuchawek z wbudowaną technologią Super X-Fi, która daje wrażenie słuchania dźwięku na wysokiej klasy systemie wielogłośnikowym. Uniwersalny headset SXFI Air obiecuje wiele i co rzadko się zdarza w praktyce, wiele z tych obietnic rzeczywiście spełnia.

W skrócie

  • technologia holografii,
  • wygoda użytkowania,
  • kompatybilność z wieloma urządzeniami,
  • dźwięk przestrzenny,
  • wejście na kartę pamięci
  • sztywna forma,
  • bateria mogła by być wydajniejsza

Oto słuchawki z prawdziwym efektem wow. Technologia holografii jest niesamowita i zdecydowanie warta swojej ceny. Słuchawki dzięki niej oferują głęboki, otaczający użytkownika dźwięk - coś zgoła innego, niż tradycyjny dźwięk przestrzenny. Są przy tym spersonalizowane konkretnie pod daną osobę, dzięki skanowaniu uszu i głowy. Do tego są bardzo wygodne i uniwersalne.

Podczas tegorocznych targów CES Creative przedstawił dwie nowości wykorzystujące technologię Super X-Fi. Model SXFI Air C został stworzony z myślą o graczach, dlatego nie znajdziemy w nim ani łączności bezprzewodowej ani wejścia na kartę microSD. Poza kwestią mikrofonu, który w tej wersji jest zamontowany na pałąku, a także kwestią sterowania nie różni się on zbyt wiele od modelu SXFI Air, który trafił do nas na testy. SXFI Air to słuchawki uniwersalne, przeznaczone zarówno do słuchania muzyki, grania na różnych sprzętach, jak i do prowadzenia rozmów czy oglądania filmów. W tym momencie można je kupić w polskich sklepach w cenie zaczynającej się od 699 zł.

Wzornictwo i wykonanie SXFI Air

Słuchawki wydają się dość masywne – pojedynczy nausznik wraz z obudową ma aż 55 mm głębokości. Waga 338 gramów także nie jest mała i przez to headset na pierwszy rzut oka może kojarzyć się ze sprzętem dla graczy. Znajdziemy tu nawet podświetlany ring na każdym nauszniku, którego kolor możemy dowolnie modyfikować w aplikacji. Domyślnie jest on niebieski, a przy włączaniu zapala się on na zielono, natomiast przy wyłączeniu podświetla na moment na czerwono.

Na szczęście nie znajdziemy tu żadnych agresywnych motywów dekoracyjnych. Obudowy nauszników są wykonane z matowego, czarnego tworzywa (w sprzedaży jest także wersja biała), a logo producenta jest delikatnie wytłoczone na pałąku pokrytym w całości skórą. Poza tym jedynym napisem na słuchawkach jest malutki, złoty logotyp technologi Super X-Fi umieszczony po obu stronach pałąka. Rama pałąka jest sztywna, metalowa. Poduszki z kolei pokryte są oddychającą tkaniną, pod którą kryje się pianka zapamiętująca kształt uszu. Jedynie wewnętrzna część padów pokryta jest skórą.

creative

Na lewym nauszniku znajdziemy trzy przyciski (power, Bluetooth, oraz aktywujący technologię Super X-Fi), a także wejście na kartę pamięci microSD i malutki mikrofon NanoBoom, który, co ciekawe, można także odczepić. Niestety słuchawki zostały pozbawione pokrętła głośności czy innych przycisków manualnych – całe sterowanie odbywa się przez interfejs dotykowy wbudowany w zewnętrzną obudowę nauszników.

Ergonomia i sterowanie SXFI Air

Nawet jeżeli w rękach headset wydaje się ciężki, to to wrażenie znika momentalnie, gdy tylko założy się go na głowę. Dzięki miękkim padom i poduszeczkom pod pałąkiem można nawet zapomnieć o tym, że cokolwiek przylega nam do głowy. Bez problemu bez zdejmowania słuchawek mogłam obejrzeć kilka odcinków serialu pod rząd, czy też przepracować 2-3 godziny przy komputerze. Skóra pod nimi się nie poci, tak jak w przypadku nauszników pokrytych skórą.

Regulacja pałąka jest skokowa i nawet jeżeli ma się dużą głowę to headset na pewno będzie pasowała. Niestety jeżeli lubi się opuszczać słuchawki na kark, to tutaj nie mam dobrej wiadomości. Nauszniki się praktycznie w ogóle nie wyginają i nie da się ich ułożyć płasko na stole czy też wygodnie schować do torby. W transporcie zajmują zatem więcej miejsca niż bardziej elastyczne konstrukcje.

Reklama

Sam proces sterowania z jednej strony mi się podobał, a z drugiej niekiedy też i wkurzał. Na pewno fajnie rozwiązano kwestię przełączania między źródłami dźwięku – po kliknięciu pojedynczo w przycisk Bluetooth przeskakujemy między połączeniem bezprzewodowym, muzyką z karty microSD i wejściem liniowym. Za każdym razem głosowy lektor informuje nas z jakiego trybu obecnie korzystamy. Takie same powiadomienie rozlega się w przypadku włączenia słuchawek czy też sparowania ich ze sprzętem. Do tego ostatniego nie mam także żadnych zastrzeżeń.

Nieco gorzej jednak wypada kwestia sterowania głośnością i przeskakiwaniem między piosenkami. Do tego korzystamy z wbudowanego na lewym nauszniku touchpada. Gesty są co prawda intuicyjne (przesunięcie palcem w górę to np. zwiększenie głośności, a przesunięcie z lewej strony na prawą przeskok do kolejnego utworu), a dodatkowo naprawdę działają dobrze nawet, gdy mamy spocone palce lub rękawiczki, ale działają z minimalnym opóźnieniem. By zwiększyć głośność o kilka poziomów trzeba się trochę namachać dłonią – według mnie tradycyjne pokrętło to jednak większa ergonomia użytkowania, ale innym może się podobać taki system.

Czas pracy na baterii

W SXFI Air znajdziemy akumulator o pojemności 1300 mAh, który wystarcza na ok. 10 godzin użytkowania. Nie jest to najlepszy wynik w swojej klasie i jeżeli słuchawek używamy naprawdę intensywnie w czasie dnia lub jeżeli wybieramy się w bardzo długą podróż, to istnieje ryzyko, że nam się po prostu rozładują. Czas ładowania od zera do 100% wynosi 2,5 godziny (tu także mogłoby być lepiej). Słuchawki ładujemy dołączonym do zestawu kablem USB typu C. Musimy jednak użyć własnej ładowarki lub po prostu gniazda USB w PC.

Stan baterii możemy sprawdzać bezpośrednio w aplikacji lub kierując się kolorem ringów przy włączeniu (poniżej 40% – czerwony, 40-70% – pomarańczowy, 70-100% – zielony).

Holograficzna jakość dźwięku zaczyna się od skanowania

Pierwsze co powinniście zrobić po wyjęciu słuchawek z pudełka, to zainstalowanie aplikacji SXFI Control na smartfon. Pozwala ona wykonać spersonalizowaną mapę akustyczną, która posłuży nam do słuchania dźwięku w jakości Super X-Fi. Skanowanie polega na wykonaniu trzech zdjęć – lewego i prawego ucha oraz głowy. Później wystarczy już tylko wybrać model posiadanych słuchawek. I to już wszystko – resztą zajmuje się algorytm, który tworzy mapę i umieszcza ją na naszym koncie w chmurze. Dzięki temu, gdy zainstalujemy oprogramowanie na PC i zalogujemy się na konto, profil zostanie automatycznie pobrany. Oczywiście profili możemy przechowywać wiele, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by współdzielić słuchawki z resztą domowników.

sxfi air

O samej technologii Super X-Fi pisaliśmy już przy okazji testu mobilnej karty dźwiękowej SXFI AMP. Mówiąc najprościej technologia ta ma słuchaczowi pozwolić uzyskać wrażenie znajdowania się w pewnej odległości od głośników rozstawionych w pokoju odsłuchowym. W teorii rozwiązuje to problem przytłaczającego dźwięku, który występuje w słuchawkach. Gdy Jarek w swoim teście zachwycał się wrażeniami z odsłuchu, nie do końca w nie wierzyłam. Wydawało mi się, że to całe skanowanie to tylko taki chwyt marketingowy i że oprogramowanie nie może aż tak wpłynąć na zmianę doświadczenia.

Ale gdy tylko włączyłam przyciskiem tryb Super X-Fi, przeżyłam szok. Dźwięk, który do tej pory miałam wrażenie, że dobiegał do mnie gdzieś od góry, nagle zaczął mnie otaczać. Poczułam się, jakbym znajdowała się w centrum, do którego z każdej strony napływała muzyka. I to muzyka znacznie wyraźniejsza, czystsza, cieplejsza. Żadne z testowanych przeze mnie słuchawek nie oferowały takiego dźwięku! Nie jestem oczywiście audiofilem i słuchawek używam raczej kompleksowo, a nie tylko z myślą o słuchaniu muzyki, a jednak różnica w odsłuchu była tak wyraźna, jakbym przerzuciła się z taniego headsetu, na urządzenie z najwyższej półki. Nie potrafiłam już później słuchać niczego bez Super X-Fi.

Jarek wspominał, że po włączeniu holografii ma się wrażenie, jakby scenę dopełniał pogłos. I tak jest faktycznie, ale nie jest to pogłos tandetny, czy drażniący uszy. Wydaje się wręcz wzbogacać i dodawać głębi wszystkiemu. Czy ktokolwiek może być niezadowolony z tego efektu? Myślę, że tak. Są przecież osoby, którym zależy nie tyle na przyjemności związanej ze słuchaniem muzyki, ale na wychwytywaniu jak największej liczby szczegółów i odbieraniu jak najbardziej wiernego brzmienia. A nie da się ukryć, że holografia programowo zmienia przecież to ostatnie. Dlatego audiofile zdecydowanie powinni przed zakupem przetestować to urządzenie, by samemu ocenić, czy na pewno Super X-Fi im przypadnie do gustu.

Reklama

I na koniec jeszcze taka ciekawostka związana z profilowaniem. To rzeczywiście działa. Zeskanowałam głowy i uszy kilku członków rodziny i przełączając się na ich profile wyraźnie słyszałam różnicę. Dźwięk nie był może gorszy od tego z mojej własnej mapy akustycznej – było to raczej takie wrażenie, jakbym stanęła przed zestawem kina domowego w nieco innym miejscu. Podsumowując Super X-Fi to faktycznie świetna sprawa i jeżeli będę w przyszłości zmieniała słuchawki, to na pewno będę wypatrywała takich, które wspierają tę technologię.

Na kolejnej stronie opisuję zalety oprogramowania i wrażenia z użytkowania

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.