Toyota Prius Prime

Toyota wymyśliła perpetuum mobile? Samochód elektryczny, który ładuje się podczas jazdy

Toyota, we współpracy z firmami Sharp i NEDO, zamierza stworzyć samochód, który mógłby jeździć bez tankowania i ładowania. Najlepsze na rynku ogniwa słoneczne są tak cienkie (zaledwie 0,03 mm grubości), że można je umieścić na zakrzywionych powierzchniach, takich jak karoseria samochodu.

Jedną z największych wad obecnie produkowanych samochodów elektrycznych jest długi czas ładowania. Nie dość, że miejsc, gdzie można naładować auto jest zdecydowanie mniej niż stacji benzynowych, to jeszcze ładowanie baterii samochodowej trwa znacznie dłużej niż wlanie paliwa do baku. To się jednak może zmienić wraz z rozwojem technologicznym. Z jednej strony nowoczesne baterie zmagazynują więcej energii. Z drugiej zaś, bardziej efektywne ogniwa słoneczne produkowane m.in. przez Sharp mogą wyeliminować konieczność korzystania z prądu dostarczanego za pośrednictwem sieci energetycznej. Według japońskiego koncernu, zmodyfikowana Toyota Prius Prime może przejechać dziennie nawet 50 kilometrów bez konieczności ładowania. Równie istotne jest też to, że samochód zaprojektowany przez Toyotę będzie mógł ładować się także podczas jazdy.

Zmodyfikowana Toyota Prius Prime zwiększa swój zasięg dzięki wydajnym ogniwom słonecznym (fot. Toyota)

Samowystarczalne auta mogą być też rozwiązaniem innego problemu, na który zwracają uwagą krytycy pojazdów elektrycznych. Chodzi o to, że pozostawiają one również ślad węglowy ze względu na produkowane podzespoły, a także energię pozyskiwaną często ze źródeł kopalnych. Napędzane energią słoneczną auto byłoby praktycznie neutralne dla środowiska naturalnego. Zanim jednak ta technologia dojrzeje i zostanie wykorzystana w produkowanych autach elektrycznych, minie jeszcze sporo czasu. I mówimy w tym wypadku raczej o kilkunastu a nawet kilkudziesięciu latach. Miejmy jednak nadzieję, że takie samochody pojawią się szybciej na drogach. Tu rozwój hamuje wysoki koszt wydajnych paneli słonecznych i baterii. Warto jednak pamiętać, że ceny tych podzespołów jeszcze kilka lat temu były znacznie wyższe niż obecnie, a zapotrzebowanie na auta elektryczne będzie z czasem rosło.

Reklama

Jeszcze nie wiadomo kiedy koncepcyjne rozwiązanie Toyoty pojawi się w sprzedaży, jednak wszystko wskazuje na to, że jesteśmy coraz bliżej czasów, kiedy kierowcy będą mogli zapomnieć o zatrzymywaniu się na stacji, aby uzupełnić energię w celu dalszej podróży. Nad samowystarczalnym samochodem elektrycznym o nazwie Sion pracuje też niemiecka firma Sono Motors. Jego produkcja rozpocznie się prawdopodobnie w połowie przyszłego roku. | CHIP

WARTO PRZECZYTAĆ:

Sion – samochód napędzany energią słoneczną

4
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.