96 proc. deepfake’ów to filmy pornograficzne

Zajmująca się cyberbezpieczeństwem firma Deeptrace przygotowała raport dotyczący deepfake'ów. Z dokumentu wynika, że 96 proc. wszystkich filmów, przy nagrywaniu których ich bohaterowie nie brali udziału, to porno.

W ciągu ostatnich 7 miesięcy liczba deepfake’ów w sieci podwoiła się. Aktualnie jest ich już niemal 15 tysięcy. Autorzy raportu “The State of Deepfake” wskazują, że ten wzrost wiąże się z coraz większą dostępnością narzędzi do tworzenia takich materiałów. Choć korzystali ze źródeł anglojęzycznych, zauważyli, że bardzo duży udział w takiej twórczości (zarówno jeśli chodzi o programy, jak i same filmy) mają Chińczycy i mieszkańcy Korei Południowej.

Poza – w większości – azjatyckim pochodzeniem filmów, badacze stwierdzili również, że aż 96 proc. deepfake’ów to pornografia. Wszystkie z nich przedstawiają nieprawdziwe ujęcia kobiet. Wskazali również, jak duże jest zainteresowanie takimi treściami. Z ich podsumowania wynika, że 4 strony pornograficzne, których właściciele trudnią się udostępnianiem filmów dla dorosłych z aktorkami i piosenkarkami, doczekały się  już 134 milionów odsłon. W badaniu sprawdzono łącznie 19 stron pornograficznych. 10 z nich to najbardziej popularne serwisy. Na 8 znaleziono łącznie 802 filmy. Cała reszta (ponad 13 tys.) znajdowała się na portalach poświęconych tylko zmodyfikowanym nagraniom.

deepfake z udziałem aktorek i piosenkarek
Aktorki i piosenkarki są bohaterkami najpopularniejszych deepfake’ów w sieci (graf. Deeptrace)

Gdzie uczą się kolejni amatorzy sfałszowanej twórczości? Według autorów raportu, najczęściej pierwsze kroki stawiają w serwisach społecznościowych i forach internetowych poświęconych zmanipulowanym nagraniom. Wśród nich wymieniają Reddit, 4chan, a także 8chan. Spośród 20 społeczności, 13 ujawniło liczbę użytkowników zainteresowanych deepfake’ami. Odwiedziło je niemal 100 tys. użytkowników. Zainteresowaniem cieszą się również repozytoria na GitHubie związane z tzw. faceswap, czyli podmianą twarzy na nagraniach.

Większa dostępność dotyczy również osób, które nie do końca są za pan brat z technologią, ale sobie radzą. Mogą stworzyć własny film, korzystając programów z wyraźnymi instrukcjami. Jeśli nawet te nie pomogą, mają do dyspozycji serwisy usługowe. Wystarczy wydać kilkanaście złotych i kupić własny deepfake’owy film. Problematyczne może być jedynie dostarczenie odpowiedniej liczby zdjęć – niektóre ze stron wymagały nawet 250 fotografii. Trzeci sposób na urzeczywistnienie fikcji to wyszukanie oferty specjalistów, którzy reklamują swoje umiejętności w serwisach ogłoszeniowych.

Reklama

Choć na stronach pornograficznych najczęściej pojawiają się filmy ze znanymi osobami, przed deepfake’iem trudno się ustrzec. Jednym z przykładów bardzo szerokiej dostępności narzędzi do tworzenia sfałszowanych treści jest aplikacja DeepNude. Również w tym przypadku działania były wymierzone przede wszystkim w kobiety. | CHIP

4
Źródło: Deeptrace
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.