intel

Intel rezygnuje z desktopowych procesorów 10 nm?

Taką sensacyjną informację podaje niemiecki serwis HardwareLuxx, powołując się na bliżej niesprecyzowane, oczywiście nieoficjalne źródła mające dostęp do poufnych informacji z korporacji z Santa Clara. Choć na pierwszy rzut oka rezygnacja z 10-nanometrowych układów dla desktopów wydaje się absurdalna, to istnieją przesłanki czyniące taką wiadomość dość prawdopodobną. Będziemy starać się uzyskać bezpośrednie potwierdzenie od Intela, stosownie aktualizując niniejszy materiał.

Gdy na początku sierpnia Intel zaprezentował najnowsze, energooszczędne układy Ice Lake (dla laptopów i urządzeń mobilnych) wykonane w procesie technologicznym klasy 10 nm, wydawało się, że wprowadzenie na rynek desktopowych odpowiedników 10-nanometrowych układów pozostaje jedynie kwestią czasu. Owszem, Intel boryka się od dłuższego czasu z pewnymi problemami na drodze do wprowadzenia stabilnych układów desktopowych klasy 10-nanometrów, a najnowszy układ desktopowy „niebieskich” czyli Intel Core i3-10100 (informowaliśmy o nim niedawno) to wciąż 14-nanometrowy Comet Lake.

Reklama

Jeżeli wierzyć rewelacjom opublikowanym przez redakcję HardwareLuxx Intel ma dość wybojów na drodze ku desktopowym układom 10 nm i postanowił… zmienić drogę. Innymi słowy projekty 10-nanometrowych układów dla komputerów biurkowych rzekomo poszły do kosza. Czy to prawda? Uczciwa odpowiedź brzmi – nie wiemy (będziemy starali się to potwierdzić bezpośrednio u Intela). Niemniej sami przedstawiciele Intela wielokrotnie podkreślali, że przejście z procesu 14 nm na 10 nm jest problematyczne. Oczywiście mamy już na rynku procesory Ice Lake, czyli układy 10 nm  produkowane właśnie przez Intela, ale mowa o małych, niskonapięciowych, energooszczędnych i wolno taktowanych (w relacji do desktopowych układów 14 nm) chipach. Desktopowe układy Ice Lake, a także ich wcześniej zapowiadany następca – Tiger Lake – wg podanego przez nas źródła w ogóle nie powstaną.

Harmonogram Intela jaki firma pokazywała jeszcze w maju br. na spotkaniu z inwestorami (źr. Intel)

Budowanie procesorów to zadanie, które trudno uznać za trywialne. Nie da się zbudować układu desktopowego ekstrapolując jedynie możliwości stabilnego chipu mobilnego. W grę wchodzi masa ewentualnych problemów z barierą potencjału półprzewodnika na czele (zbyt wysokie napięcie, przy zbyt małej skali półprzewodnika powoduje że przestaje on pełnić swoje zadanie). Intel zatem uruchamia alternatywny harmonogram dotyczący 14-nanometrowych chipów Comet Lake i Rocket Lake, które mają być układami dla stacjonarnych komputerów i serwerów aż do 2022 roku. Co wtedy? I tu zaczyna się robić ciekawie: wówczas Intel ma zaprezentować od razu układ desktopowy klasy 7 nm.

Tymczasem, jeszcze w tym roku na rynku powinny się pojawić układy Comet Lake-S (dla serwerów) wyposażone nawet w dziesięć rdzeni, oczywiście w dalszym ciągu produkowane w procesie technologicznym klasy 14 nm. Następna generacja – Rocket Lake – będzie niejako „hybrydowa”. Jednostki obliczeniowe (rdzenie CPU) będą w dalszym ciągu produkowane jako elementy 14-nanometrowe, ale podsystem graficzny zintegrowany z CPU ma być produkowany już w mniejszym procesie (10 nm lub – być może – nawet mniejszym). Nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli informacje te się potwierdzą, pozycja AMD na rynku wydajnych procesorów umocni się. Pośrednim dowodem na prawdziwość opisywanych tu doniesień mogą być działania marketingowe Intela w najbliższym czasie – jeżeli zostaną one zintensyfikowane, można wnosić, że firma przegrywając w wyścigu technologicznym, zechce wpłynąć na wizerunek konkurenta odpowiednio opracowanymi kampaniami marketingowymi skupiającymi się na wielordzeniowości, wielowątkowości (hyperthreading) i podkreślaniu innych niż wymiar technologiczny zalet układów.

Za domniemaną rezygnacją z desktopowych CPU 10 nm może stać też mobilna rewolucja (graf. Intel)

Reasumując wygląda na to, że Intel skreślając desktopowe układy 10 nm nie zamierza „kopać się z koniem” i na siłę zwalczać problemy. Skoro potencjalne układy 10 nm tracą stabilność przy wyższych częstotliwościach taktowania, to ich produkcja nie ma za bardzo sensu, gdy firma dysponuje stabilną, sprawdzoną i stale modernizowaną technologią klasy 14 nm, która – to istotne – jest też relatywnie tania. Nie bez znaczenia jest też to, że rynek PC dziś jest znacznie mniejszy od stale rosnącego rynku mobilnego. Nic dziwnego, że to właśnie na układach mobilnych skupiają się wysiłki producenta. Jeszcze inna sprawa to fakt, że producentów OEM raczej nie obchodzi wymiar technologiczny. Dla nich znaczenie ma cena układu, stabilny łańcuch dostaw odpowiednich ilości chipów i odpowiednia wydajność. Kwestia czy mamy do czynienia z układem 14 nm, 10 nm czy 7 nm nie ma znaczenia dla partnerów OEM, niemniej konsumenci lubią wiedzieć, kto w danej chwili wiedzie prym w mikroskopowym świecie technologii. | CHIP

WARTO PRZECZYTAĆ:

22, 14, 12, 10, 7 nm…

 

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.