Haker w masce siedzący przed czarnym laptopem

Haker włamał się na konta pocztowe polskich prokuratorów

Na utworzonym w grudniu koncie na Twitterze od 5 grudnia regularnie pojawiają się prywatne dane polskich prokuratorów. Do dziś haker opublikował ponad 100 postów. To rzekomo tylko garstka materiałów, które udało mu się przejąć.

Na początku haker publikował na Twitterze prywatne zdjęcia i filmy prokuratorów. Później posypały się bardziej wrażliwe dane osobowe: numery PESEL, adresy, fotografie dowodów osobistych i zeznań podatkowych. Obecnie na koncie przestępcy pojawiają się także zdjęcia dokumentów używanych w prokuraturze i fragementy prywatnych e-maili.

Włamanie na prywatną skrzynkę potwierdził prokurator Krzysztof Parchimowicz, szef Stowarzyszenia Lex Super Omnia. – Niestety takie zdarzenie miało miejsce. Dotyczy prokuratorów z LSO, którzy są aktywni na Twitterze. Oczywiście zabezpieczamy się. Niemniej przestępstwo zostało już dokonane – oświadczył na Facebooku.

To jednak nie wszystko. Dziś ma zostać opublikowany cały „kontener danych”. Haker grozi, że jeżeli nie osiągnie porozumienia z prokuratorami, umieści w sieci paczkę ukradzionych plików. Ani razu nie wspomina jednak o okupie czy kwestii wynagrodzenia. Nie przedstawił żadnych żądań, poza prywatnym kontaktem od swoich ofiar. Pomimo interwencji zaangażowanych osób Twitter nadal nie zablokował konta. Banuje tymczasowo jedynie niektóre wpisy.

FELIETON: Kto komu podrzucił Pegasusa?

Haker zapewnia, że chce jedynie ukazać prawdę o środowisku prawniczym. – I nie jestem żadnym trollem/ najemnikiem z MS. Nie reprezentuję żadnego frontu politycznego, ale fajnie jest posiąść wiedzę z jak zdemoralizowanym towarzystwem mam do czynienia – karierowicze i narcyzy kreujący się na mężów stanu. – komentuje na swoim Twitterze. Chociaż niektórzy prawnicy sugerują, że opublikowane materiały to efekt trojana Pegasus, to haker w jednym z swoich ostatnich wpisów się od tego odcina – (…) I niech nikt nie opowiada, że jesteście ofiarami Pegasusa, albo, że mam jakieś motywy polityczne. To moja prywatna sprawa i chcę ją załatwić w cywilizowany sposób.

Kim jest napastnik?

Co dość zadziwiające haker posługuje się na Twitterze imieniem i nazwiskiem pierwszego polskiego patostreamera. Być może jest to tylko zbieg okoliczności. Anna Mierzyńska z redakcji Oko.press zauważyła także, że za pojedyncze reakcje pod tweetami odpowiada jedno, anonimowe konto istniejące od 2011 roku. Rozpowszechnia ono głównie treści radykalnie prawicowe, antyukraińskie i antysemickie. Trudno jednak powiedzieć, czy obydwa konta są ze sobą powiązane, czy jest to czysty przypadek. | CHIP

4
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.