Haker w masce siedzący przed czarnym laptopem

Haker włamał się na konta pocztowe polskich prokuratorów

Codziennie wyciekają prywatne zdjęcia, dokumenty prokuratury i dane osobowe.

Na początku haker publikował na Twitterze prywatne zdjęcia i filmy prokuratorów. Później posypały się bardziej wrażliwe dane osobowe: numery PESEL, adresy, fotografie dowodów osobistych i zeznań podatkowych. Obecnie na koncie przestępcy pojawiają się także zdjęcia dokumentów używanych w prokuraturze i fragementy prywatnych e-maili.

Włamanie na prywatną skrzynkę potwierdził prokurator Krzysztof Parchimowicz, szef Stowarzyszenia Lex Super Omnia. – Niestety takie zdarzenie miało miejsce. Dotyczy prokuratorów z LSO, którzy są aktywni na Twitterze. Oczywiście zabezpieczamy się. Niemniej przestępstwo zostało już dokonane – oświadczył na Facebooku.

To jednak nie wszystko. Dziś ma zostać opublikowany cały „kontener danych”. Haker grozi, że jeżeli nie osiągnie porozumienia z prokuratorami, umieści w sieci paczkę ukradzionych plików. Ani razu nie wspomina jednak o okupie czy kwestii wynagrodzenia. Nie przedstawił żadnych żądań, poza prywatnym kontaktem od swoich ofiar. Pomimo interwencji zaangażowanych osób Twitter nadal nie zablokował konta. Banuje tymczasowo jedynie niektóre wpisy.

FELIETON: Kto komu podrzucił Pegasusa?

Haker zapewnia, że chce jedynie ukazać prawdę o środowisku prawniczym. – I nie jestem żadnym trollem/ najemnikiem z MS. Nie reprezentuję żadnego frontu politycznego, ale fajnie jest posiąść wiedzę z jak zdemoralizowanym towarzystwem mam do czynienia – karierowicze i narcyzy kreujący się na mężów stanu. – komentuje na swoim Twitterze. Chociaż niektórzy prawnicy sugerują, że opublikowane materiały to efekt trojana Pegasus, to haker w jednym z swoich ostatnich wpisów się od tego odcina – (…) I niech nikt nie opowiada, że jesteście ofiarami Pegasusa, albo, że mam jakieś motywy polityczne. To moja prywatna sprawa i chcę ją załatwić w cywilizowany sposób.

Kim jest napastnik?

Co dość zadziwiające haker posługuje się na Twitterze imieniem i nazwiskiem pierwszego polskiego patostreamera. Być może jest to tylko zbieg okoliczności. Anna Mierzyńska z redakcji Oko.press zauważyła także, że za pojedyncze reakcje pod tweetami odpowiada jedno, anonimowe konto istniejące od 2011 roku. Rozpowszechnia ono głównie treści radykalnie prawicowe, antyukraińskie i antysemickie. Trudno jednak powiedzieć, czy obydwa konta są ze sobą powiązane, czy jest to czysty przypadek. | CHIP

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News