Sputnik

Estonia powiedziała „niet” rosyjskiemu serwisowi Sputnik

Redakcji rosyjskiego serwisu "podziękowano" za pracę na terenie Estonii. Już w październiku obsługujący konta Sputnika Swedbank wymówił świadczenie usług. Inne banki nie zdecydowały się na prowadzenie konta portalu.

Sputnik News to rosyjski serwis działając w ponad 30 krajach, w których jest prowadzony w językach narodowych. W ramach serwisu nadawane są całodobowe programy informacyjne, także audycje radiowe. Na stronie informacyjnej platformy można m.in. przeczytać, że „Witryny Sputnik działają w kilkudziesięciu językach, w tym angielskim, arabskim, hiszpańskim, włoskim, chińskim, polskim, portugalskim, serbskim, tureckim, francuskim i perskim.”

Serwis, któremu zarzuca się, że jest tubą propagandową Rosji, funkcjonuje także w Polsce jako Sputnik Polska. Estonia już od dłuższego czasu usiłowała pozbyć się rosyjskiego serwisu z kraju. Ostatecznie w Nowy Rok na estońskiej stronie serwisu pojawiło się oświadczenie, w którym poinformowano, że estońskie wydanie serwisu działa w trybie awaryjnym ze względu na represje ze strony władz Estonii. Podobne oświadczenie zostało umieszczone także na polskiej stronie. Oto fragment tekstu:

Strona internetowa Sputnika Estonia działa w trybie nadzwyczajnym z powodu gróźb ze strony estońskiego Departamentu Policji i Straży Granicznej.
Pracownicy agencji zostali zmuszeni do rozwiązania umów o pracę od 1 stycznia 2020 roku. Jelena Czeryszewa, szefowa przedstawicielstwa MIA „Rossiya Segodnya” w Tallinnie, zwróciła się do czytelników, dziękując za wsparcie i obiecując przywrócenie prac agencji jak najszybciej. „Banki zostawiły nas bez wynagrodzenia, na naszego najemcę wywierano naciski i zmuszono go do wypowiedzenia nam umowy. Działo się to na tle gróźb pociągnięcia każdego z nas do odpowiedzialności karnej na podstawie artykułu przewidującego maksymalną karę pozbawienia wolności do pięciu lat. Jedyna nasza „wina” polega na tym, że jesteśmy dziennikarzami pracującymi w niezależnych od władz mediach i wykonujemy naszą pracę” – czytamy w oświadczeniu Czeryszewej opublikowanym na stronie Sputnika Estonia.

Reklama

Estońskie władze już w zeszłym roku wzywały pracowników estońskiej redakcji serwisu na przesłuchania w związku z sankcjami nałożonymi na Dmitrija Kisielowa, będącego jednym z szefów Rossija Siegodnia. Rossija Siegodnia to państwowy koncern medialny, do którego właśnie należy Sputnik oraz agencja prasowa Ria Nowosti. A minister spraw zagranicznych Estonii, Urmas Reinsalu, powiedział, że pracowników Sputnika uważa nie za dziennikarzy, ale pracowników aparatu propagandy.

Na podobny krok, czyli blokadę strony, zdecydowała się w lipcu 2019 r. Litwa. Wileński Sąd Administracyjny zezwolił na zamknięcie litewskiej wersji Sputnika ze względu na notoryczne naruszanie praw autorskich przez portal. Adres sputniknews.lt miał zostać zablokowany w ciągu pięciu dni. Obecnie z powodzeniem działa. Strona estońska działa w trybie awaryjnym, ale można założyć, że to również sytuacja bardzo przejściowa. | CHIP

WARTO PRZECZYTAĆ:

Estoński cud informatyczny

1
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.