koronawirus

Facebook i Twitter walczą z fałszywymi doniesieniami o koronawirusie

W Sieci pojawiają się doniesienia o kolejnych zachorowaniach na wirusa z Wuhan. Wiele z nich jest fałszywych. Chińskim internautom udało się nawet ominąć Wielką chińską zaporę, służącą cenzurze internetu w Państwie Środka. Ich posty chętnie cytowane są w zachodnich mediach społecznościowych. Bez żadnej weryfikacji.

Koronawirus z Wuhan pojawia się w kolejnych krajach. Rośnie liczba zarażonych oraz osób zmarłych. Łącznie zachorowało już ponad 11 tys. osób na całym świecie. Z czego zmarło 259 osób. Ale 252 osoby udało się wyleczyć. Do największej liczby zakażeń doszło w Chinach. Wirus pojawił się w już w 27 krajach. WHO ogłosiło, że koronawirus z Wuhan stanowi globalne zagrożenie.

Wraz z rosnącą liczbą zakażeń w mediach pojawiają się kolejne doniesienia dotyczące np. dramatycznej sytuacji w chińskich szpitalach oraz filmy pokazujące ludzi padających jak muchy na ulicach. Wiele z nich jest fałszywych. Media społecznościowe, w tym Facebook i Twitter podjęły starania, by zapobiegać rozprzestrzenianiu się informacji mogących wywołać panikę albo propagują tak idiotyczne porady jak picie wybielacza, co ma zapobiegać zachorowaniu. 

Facebook twierdzi, że ograniczy rozprzestrzenianie się fałszywych informacji na temat koronawirusa usuwając „fałszywe twierdzenia lub teorie spiskowe”.

W poście na blogu Facebook poinformował, że moderatorzy serwisu skrupulatnie przeglądają wszelkie wpisy dotyczące koronawirusa, koncentrując się na tych, które zniechęcają do leczenia, rozsiewają teorie spiskowe i reklamują podejrzane specyfiki i dziwne pomysły mające zapobiegać zakażeniu. Wszelkie takie wpisy zarówno na FB, jak i na Instagramie są blokowane. W przypadku WhatsAppa, wydarzenia w Indiach, gdy tłum zlinczował człowieka podejrzewanego o handel ludźmi (w wyniku plotki rozpuszczonej za pomocą tego komunikatora) spowodowały, że serwis wdrożył procedury ograniczające niekontrolowane rozsyłanie informacji. Serwis obserwuje też, jakie informacje są szczególnie intensywne przesyłane.

Facebook weryfikując informacje konsultować się będzie z „globalnymi, wiodącymi organizacjami ochrony zdrowia oraz lokalnymi organami”, w tym Światową Organizacją Zdrowia.

Z kolei Twitter poinformował, że w ciągu ostatnich czterech tygodni pojawiło się ponad 15 milionów tweetów na temat koronawirusa. Serwis uruchomił więc automatyczne pojawianie się komunikatu, który wyświetlany jest, gdy użytkownicy wyszukują koronawirusa, zachęcając ich do korzystania z oficjalnych kanałów, m.in. z informacji publikowanych przez WHO. Według serwisu BBC monit wygląda tak:

koronawirus

Jednak mimo przeróżnych sposobów wpisywania wersji hasła coronavirus akurat nam taki komunikat się nie wyświetlił. Coś więc poszło nie tak.

W przypadku Google wpisanie w wyszukiwarkę hasła coronavirus powoduje, że pierwszym wynikiem jest odesłanie do strony WHO. DucDucGo odsyła do Wikipedii i Webmed. Takie same wyniki podaje Bing. Zabawnym aspektem tej niewesołej sytuacji jest to, że od chwili intensywnych publikacji poświęconych wirusowi z Wuhan, gwałtownie wzrosła w Google liczba wyszukiwań związanych z hasłami „corona beer virus” oraz „beer coronavirus”. Według Google Trends od 18 stycznia do 26 stycznia liczba wyszukiwań hasła „beer corona virus” wzrosło o 2300 proc. na całym świecie.  Maggie Bowman, szefowa działu komunikacji firmy Constellation Brands produkującej Coronę w rozmowie z dziennikarzami Business Insidera wyraziła nadzieję, że ich klienci „konsumenci rozumieją, że wirus nie jest powiązany z naszą działalnością”. | CHIP

4
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.