Whoa, what? @googlephotos? pic.twitter.com/2cZsABz1xb
— Jon Oberheide (@jonoberheide) February 4, 2020
Choć do niefortunnego incydentu doszło między 21 a 25 listopada zeszłego roku, rzecznik Google dopiero teraz opublikował komunikat. Dodając przy okazji: Rozwiązaliśmy podstawowy problem i przeprowadziliśmy dogłębną analizę, aby zapobiec powtórzeniu się tego problemu. Bardzo nam przykro, że tak się stało. I to już. Bardzo przykro. Przy okazji według rzecznika Google sytuacja dotyczy tylko ok. 0,01 proc. użytkowników. Teoretycznie niedużo, ale Google Photos używanych jest przez ok. miliard osób.
Każda osoba, która zauważyła problem, powinna raz jeszcze wykonać eksport danych.
W odpowiedzi na wpis Jona Oberheida, na Twitterze posypały się gromy na serwis oraz autora komunikatu, a internauci przypominają Google, że istnieje coś takiego jak RODO. | CHIP
