Test Xiaomi Mi 11 Ultra – flagowiec roku, czy… jednak nie?

Xiaomi, wypuszczając tej zimy Mi 11 udowodniło, że potrafi tworzyć rewelacyjne smartfony w cenie do 4 tysięcy złotych. Z tym większą niecierpliwością oczekiwaliśmy debiutu najmocniejszej konstrukcji – Xiaomi Mi 11 Ultra. I pojawił się – w cenie 5699 zł… Czy warto wydać tyle pieniędzy? A może lepiej wybrać „zwykłe” Mi 11 i zapłacić tylko 3699 zł? Sprawdzamy!

Specyfikacja Xiaomi Mi 11 Ultra:

  • Wymiary i waga: 164.3 x 74.6 x 8.38 mm, 234 gram
  • Procesor: Qualcomm Snapdragon 888 (max. 2,84 GHz)
  • Układ graficzny: Adreno 660
  • Pamięć RAM: 12 GB
  • Pamięć wewnętrzna: 256 GB (UFS 3.1)
  • Ekran: 6,81 cala, AMOLED, 3200 x 1440 (20/9), 515 ppi, 120 Hz, HDR10+, ochrona Corning Gorrila Glass Victus
  • System: Android 11 z MIUI 12
  • Łączność: Dual SIM, 5G, LTE, Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2, USB C, NFC
  • Nawigacja: GPS, Galileo, GLONASS, Beidou
  • Moduły dodatkowe: czytnik linii papilarnych, port podczerwieni, głośniki stereo Harman Kardon, ochrona IP68
  • Aparat główny: 50 Mpix (f/1.95, OiS) + 48 Mpix (f/2.2, 128°) + 48 Mpix (OiS, 5x zoom optyczny)
  • Aparat przedni: 20 Mpix
  • Bateria: 5000 mAh
  • Ładowanie: przewodowe – 67 W, bezprzewodowe – 67 W, zwrotne
  • Wersje kolorystyczne: Ceramic Black, Ceramic Black
  • Cena w dniu premiery: 5699 zł

Spokojnie, ładowarka jest w zestawie

Test Xiaomi Mi 11 Ultra
Test Xiaomi Mi 11 Ultra

Jeśli chodzi o zawartość zestawu sprzedażowego, to poza samym smartfonem znajdziemy w nim ładowarkę 67 W, kabelek USB, przeźroczyste etui, adapter miniJack, igłę do tacki na karty oraz dokumentację.

Cena za ten zestaw została ustalona na poziomie 5699 zł. Trochę drogo! Zamówić go można m.in w Mi-home, MiMarkt, RTV Euro AGD czy sieci X-kom. Oczywiście dostępność na rynku wtórnym jest na razie zerowa i niestety sytuacja nie ulegnie szybko znaczącej poprawie. Czemu? Ponieważ na chwilę obecną telefon nie jest dostępny w ofercie u żadnego polskiego operatora.

Test Xiaomi Mi 11 Ultra – design i jakość wykonania godna flagowca

Od razu ostrzeżenie – smartfon nie jest lekki (234 gramy), co czuć w dłoni. Jest cięższy nawet od Samsung S21 Ultra. Niektórym to może przeszkadzać, choć mi jakoś specjalnie nie wadziło. Natomiast ostrzeżenie nr dwa – trzeba przyzwyczaić się do chwytu urządzenia, bowiem olbrzymia „wyspa” na aparaty z tyłu smartfona trochę zawadza palcom. Na szczęście obudowa nie zbiera przesadnie odcisków palców. W tej kwestii jest dobrze. Dodatkowo, dzięki symetryczności owej wyspy, urządzenie jest stabilne po położeniu na powierzchni płaskiej. To akurat spory plus.

Tyle z kwestii ergonomicznych. Jeśli chodzi o samą jakość wykonania, to nie ma już do czego się przyczepić. Metalowa ramka łączy ze sobą ceramiczne plecki z tyłu, ze szkłem Corning Gorrila Glass Victus na froncie. Dodatkowo obudowa jest wodoszczelna i spełnia normę IP68. Oczywiście wszystko spasowane jest nienagannie.

Wizualnie wzrok najbardziej przyciąga oczywiście wielka wyspa na aparaty z tyłu urządzenia. Tylko na aparaty? Nie tym razem! Obok nich umieszczono bowiem niewielki wyświetlacz AMOLED, prezentujący godzinę, datę i stopień naładowania baterii, który dodatkowo może pełnić funkcję podglądu kadru podczas wykonywania zdjęcia. Praktyczne rozwiązanie, przyznaję ? Jeśli chodzi o wersje kolorystyczne, to dostępne są tylko dwa warianty: biały i czarny.

W dolnej części ramki umieszczono port USB C oraz jeden z dwóch głośników. Drugi znajdziemy w górnej części, razem z portem podczerwieni. Po prawej stronie znajdziemy za to przyciski regulacji głośności oraz on/off. Standard.

Ekran, czyli co pod Gorrila Glass Victus?

Wyświetlacz to zaoblona na rogach 6,81 calowa matryca AMOLED, której parametry są bliźniaczo podobne do tej z wyraźnie tańszego Xiaomi Mi 11. Rozdzielczość 3200 x 1440 (20/9) przekłada się  na zagęszczenie pikseli na świetnym poziomie 515 ppi. Do kompletu dostajemy obsługę 120 Hz odświeżania ekranu i wsparcie dla standardu  HDR10+.

Jakość obrazu jest więc wyśmienita i dokładnie taka sama jak we wspomnianym już tańszym wariancie bez „Ultra” w nazwie, co akurat nie stanowi zaskoczenia. Świetne kąty widzenia, nasycone barwy, smolista czerń i rewelacyjna ostrość obrazu. 120 Hz odświeżanie obrazu również sprawia widoczną różnicę.

W ustawieniach możemy zmniejszyć rozdzielczość do 2400 x 1080, a częstotliwość odświeżania do 60 Hz w celu wydłużenia czasu pracy na baterii. Ponadto znajdziemy tam jeszcze filtr światła niebieskiego, tryb ciemny dla menu, funkcję ograniczania migotania ekranu w warunkach słabego oświetlenia oraz możliwość regulacji nasycenia barw. Ta ostatnia opcja jest bardzo rozbudowana i obejmuje również temperaturę barwową, odcienie i predefiniowane ustawienia.

Producent deklaruje maksymalną jasność na poziomie 1700 nitów, czyli o 200 nitów większą niż w Xiaomi Mi 11! Porównania bezpośredniego nie mam, ale faktycznie – ekran może być bardzo jasny. W pełnym, wiosennym słońcu bez problemu można komfortowo korzystać z urządzenia.

Test Xiaomi Mi 11 Ultra – podzespoły i rewelacyjna wydajność

Smartfon został wyposażony  w najnowszy procesor firmy Qualcomm – Snapdragon 888. W raz z nim na pokładzie znajdziemy 12 GB pamięci RAM oraz grafikę Adreno 660. Jedyna różnica względem Xiaomi Mi 11, to większa ilość pamięci RAM.

Świetna wydajność była więc oczekiwana i wyniki benchmarków nie są zaskoczeniem:

  • Antutu Benchmark 9.0.5 – 797 833 pkt
  • 3D Mark (test Sling Shot Extreme) – Maxed out! (OpenGL ES 3.1)
  • 3D Mark (test Sling Shot) – Maxed out!
  • 3D Mark Wild Life – 5645 pkt

W codziennym użytkowaniu smartfon działał świetnie. Nie odnotowałem najmniejszych spowolnień animacji. Wszystkie gry ze sklepu Google Play powinny działać na nim płynnie jeszcze przez długie lata. Tak więc zakup jest przyszłościowy.

Z 256 GB pamięci wewnętrznej do Naszej dyspozycji pozostaje ok 216 GB. Jest to o tyle istotne, że urządzenie nie obsługuje kart microSD!

Głośniki Harman Kardon czyli jakość dźwięku zdecydowanie lepsza niż w Xiaomi Mi 11

Nikogo nie zaskoczą stwierdzeniem, że telefon został wyposażony w głośniki stereo sygnowane marką Harman Kardon. Zaskoczeniem jest jednak bardzo dobre brzmienie. Jeśli tylko nie przesadzimy z poziomem głośności, to głośniki odwdzięczą się przestrzennym, czystym i przyjemnym dla ucha brzmieniem. Jest również możliwość czyszczenia głośnika przez wygenerowanie 30 sekundowego, specjalnie przygotowane dźwięku. Na cuda tu bym jednak nie liczył. Co ciekawe, możemy zmieniać ustawienia barwy dźwięku nie tylko w przypadku słuchawek, ale również na głośnikach!

Po podłączeniu słuchawek pod gniazdo USB (miniJacka brak) również jest bardzo dobrze. Dźwięk jest zrównoważony tonalnie i miły dla ucha. Nie ma się zbytnio do czego przyczepić. Ponadto w ustawieniach znajdziemy liczne opcje personalizujące dźwięk, łącznie z manualnym equalizerem i predefiniowanymi ustawieniami dla konkretnych słuchawek od Xiaomi.

Test Xiaomi Mi 11 Ultra – system, czyli Android 11 z MIUI 12

Smartfon działa oczywiście na systemie Android 11 wraz z nakładką producenta – MIUI Global 12. Całość wygląda więc identycznie jak w tańszym Mi 11. Nakładka jest przejrzysta, czytelna i oczywiście działa ultra płynnie. Zwłaszcza przy włączonych 120 Hz. Jest obsługa Always on Display, motywów oraz gestów ekranowych. Oczywiście, dostępne są również usługi Google. Bardzo przydatna jest również możliwość wybudzenia urządzenia dwuklikiem albo poprzez podniesienie je do góry. Dwuklikiem wybudzić możemy również mały wyświetlacz przy aparacie, a dodatkowo w ustawieniach możemy zmienić styl wyświetlanych informacji!

Z wbudowanych aplikacji znajdziemy dyktafon, funkcję nagrywania ekranu oraz kompas. Jest również skaner kodów QR oraz aplikacja do optymalizowania urządzenia, nazwana tu Panelem sterowania. Nie zabrakło również aplikacji Mi Pilot, dzięki której możemy sterować urządzeniami RTV na podczerwień. Niezmiennie praktyczna aplikacja. Jak zwykle, są również proste, autorskie aplikacje do odtwarzania multimediów oraz aplikacje firm zewnętrznych jak np. Netflix. Przykładowe screeny najdziecie poniżej.

Zabezpieczenia , czyli czy firma dba o nasze bezpieczeństwo?

Nie wdając się z żadne dyskusje o tym czy chińskie firmy szpiegują użytkowników, czy też nie informuję – do naszej dyspozycji oddano zabezpieczenie kodem, symbolem, odciskiem palca, twarzą lub urządzeniem Bluetooth.

Czytnik linii papilarnych został umieszczony pod ekranem. Jest on szybki i celny (średnio 9 na 10 prób było udanych za pierwszym razem). Żeby go uaktywnić trzeba jednak wziąć telefon do ręki lub puknąć w ekran. Z kolei odblokowanie za pomocą twarzy jest szybsze i równie celene jak to za pomocą skanu linii papilarnych. Jeśli nie będziemy korzystać wtedy z urządzenia w absolutnych ciemnościach rzecz jasna. Smartfon nie dał się oszukać na zdjęcie mojej twarzy i w dodatku nie odblokuje telefonu przy zamkniętych oczach. To zdecydowanie na plus, choć zdziwiłbym się, gdyby było inaczej.

5G i spółka, czyli reszta wyposażenia

Kontynuując test Xiaomi Mi 11 Ultra chodzimy do kwestii komunikacyjnych. Telefon jest Dual-Simem, z dwoma slotami na fizyczne karty nano. Jakość połączeń głosowych przez cały okres trwania testów była bardzo dobra – nie mam tu zastrzeżeń. Smartfon obsługuje sieci 5G i to u wszystkich operatorów. Prędkość w Warszawie, w sieci Orange prezentowała się przyzwoicie, ale szału nie było – 80,2 Mb/s pobieranie i 24,2 Mb/s w przypadku wysyłania danych. Oczywiście, nie będąc w zasięgu 5G, możemy skorzystać z LTE lub Wi-Fi 6. Nie odnotowałem najmniejszych problemów podczas trwania testów. Sieć UPC w Warszawie oferowała 160 Mb/s pobieranie i 27,2 Mb/s – wysyłanie danych.

Ponadto smartfon został wyposażony w Bluetooth 5.2, port USB C oraz port podczerwieni, dzięki czemu możemy wykorzystać go jako pilot do telewizora przy pomocy aplikacji Mi Pilot, o czym wspominałem już wcześniej. Na pokładzie jest również NFC, nie ma z kolei diody powiadomień ani radia FM, co nie jest zaskoczeniem.

Za nawigację odpowiadają tu moduły GPS, Galileo, GLONASS, Beidou oraz kompas. Nie odnotowałem najmniejszych problemów z podglądem swojej pozycji na mapie – również w lesie.

Jak widać, w kolejnej kategorii smartfon sprezentuje się podobnie jak podstawowy wariant Mi 11.

Test Xiaomi Mi 11 Ultra – APARAT, byłoby świetnie, gdyby nie jedno ALE…

Zerknijcie na specyfikację modułu aparatu głównego… Składa się on z trzech aparatów:

  • Głównego – 50 Mpix (f/1.95 , OiS)
  • Szerokokątnego – 48 Mpix (128°, f/2.2)
  • Telephoto – 48 Mpix (zoom optyczny 5x, hybrydowy 10x, OiS)

Wspiera je potrójna dioda doświetlająca oraz mały wyświetlacz pełniący rolę podglądu ujęcia, o którym wspominałem już wcześniej. Czego brakuje? Fenomenalnego aparatu do zdjęć makro znanego z tańszego o 2000 zł Xiaomi Mi 11! Why Xiaomi, WHY? Nie ukrywam, że bardzo mi go brakowało podczas testów…

Za dnia jakość zdjęć z aparatu głównego jest zgodna z oczekiwaniami, czyli świetna. Rozpiętość tonalna bardzo dobra, a ilość szczegółów – nader wysoka, co widać zwłaszcza powiększając zdjęcia. Oczywiście włączając tryb AI, barwy zostają podbite, co nie każdemu może się podobać (ale większości będzie). Obiektyw szerokokątny również spisuje się świetnie i ma większy kąt widzenia, bo aż 128°. Oczywiście ilość szczegółów jest mniejsza, niż w przypadku aparatu głównego, ale nie o tyle ile w konkurencyjnych smartfonach (głównie dzięki dużej rozdzielczości matrycy). Ponadto możemy liczyć na pięciokrotny zoom optyczny lub dziesięciokrotny hybrydowy, dzięki oddzielnemu, dedykowanemu aparatowi z optyczną stabilizacją obrazu. Tego brakowało z kolei w tańszym wariancie Mi 11. Efekty jego pracy są w pełni zadowalające i naprawdę nie ma do czego się przyczepić. Szczegółów jest naprawdę dużo!

Po zmroku, jeśli sztucznego światła jest dużo, zdjęcia wychodzą naprawdę bardzo, bardzo ładne. Z jednym wyjątkiem – uliczne lampy na fotografią pozostawiają wyraźne flary. Jeśli światła nie jest dużo, aparat główny nadal daje radę, ale zdjęcia wykonane obiektywem szerokokątnym są już zdecydowanie ciemniejsze, a tryb nocny niewiele tu zmienia. Tryb ten jest zresztą automatycznie wywoływany, jak oprogramowanie aparatu wykryje słabe oświetlenie.

Tak jak wspomniałem już wcześniej nie ma dedykowanego aparatu do makro. Jest za to tryb makro, który wykonuje zdjęcia aparatem szerokokątnym. No cóż, biorąc pod uwagę, że poniższe zdjęcia obrazują maksymalne zbliżenie obiektu z zachowaniem ostrości ujęcia, to szału tu nie ma…

Jest również znany już z Mi 11 tryb dedykowany robieniu zdjęć księżyca. Z uwagi na deszczową majówkę nie miałem okazji zrobienia dla Was takiego zdjęcia, ale w tańszym smartfonie efekty były bardzo dobre. Także głęboko wierzę, że tu także tak jest ?.

P.S. W ustawieniach znajdziemy tryb profesjonalny z czasem naświetlania do 30 sekund oraz możliwość zrobienia zdjęcia w pełnej rozdzielczości 50 Mpix.

Przedni aparat do selfie to 20 Mpix matryca z optyką, której jasności producent nie podaje na żadnej swojej stronie… Dziwne, ale najważniejsze pytanie to – jak wypada jakość zdjęć? Bardzo dobrze, choć ilość szczegółów mogłaby być większa, patrząc na cenę urządzenia. Co bardzo istotne, aparat utrzymuje poprawny balans bieli również w słabszym, sztucznym oświetleniu, na czym wykładają się niejednokrotnie konkurencyjne konstrukcje.

W kwestii nagrywania filmów smartfon również prezentuje się wybornie. Nagrania możemy realizować maksymalnie w 8K przy 30 kl/s lub w 4K przy 60 kl/s. Co ważne, chcąc nagrywać w 8K, możemy tego dokonywać również aparatem szerokokątnym. Jeśli chcemy przełączać się płynnie między obiektywami podczas nagrywania materiału, musimy niestety obniżyć jakość do 4K przy 30 kl/s. Jakość nagrań jest bardzo dobra. Są szczegółowe i bardzo dobrze stabilizowane.

Bateria i ultra szybkie, 72 W ładowanie

Akumulator o pojemności 5000 mAh jest o 400 mAh większy niż w podstawowym Mi 11. Pozwala to na minimalnie lepsze czasy pracy na jednym ładowaniu, ale bez szaleństw. Maksymalnie dwa i pół dnia pracy w cyklu mieszanym lub jeden dzień intensywnego użytkowania to wszystko na co możemy liczyć. Oczywiście wszystko zależy od ustawionej rozdzielczości i częstotliwości odświeżania ekranu.

Xiaomi Mi 11 Ultra obsługuje również ultra szybkie, 67 W ładowanie przewodowe Mi Turbo Charge, a stosowną ładowarkę znajdziemy w zestawie. Aktualnie jest to smartfon, który oferuje najmocniejsze ładowanie na naszym rynku. Czasy ładowania dość dużego ogniwa są więc świetne:

  • w 15 min – 57 %
  • w 30 min – 93 %
  • w 35 min – 100 %

Ponadto, jest również 67 W ładowanie bezprzewodowe! Co prawda stosowną ładowarkę bezprzewodową musimy nabyć już we własnym zakresie, ale i tak taka możliwość robi wrażenie.

Smartfon wspiera również ładowanie 10 W ładowanie zwrotne.

Podsumowanie – czy warto kupić Xiaomi Mi 11 Ultra?

To zależy. Jeśli cena nie gra roli i nie zależy Wam na świetnych zdjęciach makro, to śmiało możecie kupować najnowszego flagowca od Xiaomi. Jeśli jednak wolicie podejść do zakupu smartfona rozsądnie, to chyba warto poświęcić wodoszczelność, kilka GB pamięci RAM i kilka innych bajerów i kupić sobie Xiaomi Mi 11 (256 GB) za 3699 zł. Zaoszczędzicie aż 2000 zł i dostaniecie jeszcze świetny aparat do makro. Ja właśnie taki wybór będę rekomendował, ale tak jak napisałem wcześniej – jeśli cena nie gra roli to Xiaomi Mi 11 Ultra będzie świetnym i prawdopodobnie najlepszym wyborem!

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News