Elektryczny motocykl Da Vinci DC100, Da Vinci DC100

Elektryczny motocykl Da Vinci DC100 kusi silnikowym HUBem

Premiery doczekał się właśnie wysokowydajny elektryczny motocykl Da Vinci DC100, którego stworzyła pekińska firma Da Vinci Dynamics. To uliczny wojownik z imponującym układem napędowym, którego wyjątkowość tkwi jednak w szczegółach i wodotryskach.

Elektryczny motocykl Da Vinci DC100 zadebiutował

Biorąc się za elektryczny motocykl Da Vinci DC100, najlepiej rozpocząć od samego wyglądu, który ewidentnie może się podobać swoją futurystyczną, pełną obudową, połączoną z ciekawymi elementami retro w przypadku przednich świateł w formie dwóch okrągłych reflektorów LED. Do tego dochodzi para szerokich opon na paskudnych felgach.

Czytaj też: Czy elektryczne samochody szkodzą środowisku bardziej niż spalinowe?

Po stronie napędu w grę wchodzi nie jeden silnik, a „inteligentny system sterowania, który płynnie integruje wiele różnych silników”. Te ponoć zapewniają szczytową moc na poziomie 135/137 koni mechanicznych, zależnie od tego, czy czytamy stronę, czy komunikat prasowy. Ten „zestaw silników” w formie HUBu zapewnia absurdalny moment obrotowy na poziomie 850 Nm, więc nic dziwnego, że do setki ten motocykl rozpędza się w około 3-4 sekundy.

Zasileniem tego zajmuje się 17,7-kWh akumulator z opcją szybkiego ładowania na trzecim poziomie, który zapewnia wątpliwy zasięg do 400 km wedle testów NEDC. Nad mocą czuwa system hamulcowy oparty na osprzęcie Ohlins i Brembo, zintegrowany ze sobą system hamowania ABS i kontrolą trakcji, a wśród funkcji nie zabrakło powolnego cofania z wykrywaniem nachylenia. Na pokładzie jest też tryb pełzania, który po zwolnieniu dźwigni hamulca rusza powoli do przodu.

Czytaj też: Ruszyły testy autonomicznego samochodu od Mobileye należącej do Intela

Da Vinci DC100 funkcjami żyje!

Najciekawszą funkcję pozostawiliśmy na koniec, bo firma Da Vinci „wkrótce” ma zapewnić motocyklowi DC100 możliwość pełnienia roli „towarzysza joggingu”. Mowa o systemie automatycznego balansowania z użyciem elektronicznego wspomagania kierownicy i sześciosiowej IMU, czyli jednostki do nawigacji inercyjnej. Aktualizacje mają też wprowadzić automatyczne podjeżdżanie motocykla do właściciela po „przywołaniu go” w aplikacji.

Zdecydowanie ciekawe jest też to, że firma Da Vinci zamierza udostępnić kod, otwierając interfejsy API w systemie. Po co? Oczywiście po to, „aby umożliwić kreatywnym programistom opracowywanie i udostępnianie nowych funkcji” dla motocykli DC100.

Czytaj też: Znamy plany Mercedesa. Jak będzie wyglądało przejście na elektryczność?

Za elektryczny motocykl Da Vinci DC100 chętnym przyjdzie zapłacić 27500 dolarów, ale jeśli ktoś nie ma zamiaru jeździć na tak zabudowanym modelu, firma oferuje też wersję DC Classic z mniejszą ilością owiewek, większą ilością błyszczących elementów, siedzeniami ze skóry cielęcej w cenie… 90000 dolarów.