Sztuczne satelity mogą pomóc w obronie Ziemi przed asteroidami

Firma Airbus przeprowadziła badania, z których wynika, że satelity telewizyjne krążące po orbicie okołoziemskiej mogłyby zostać użyte do ochrony naszej planety przed nadlatującymi asteroidami.

Tego typu analizy zostały sporządzone w związku z misją Fast Kinetic Deflection (FastKD) i wykonano je na rzecz Europejskiej Agencji Kosmicznej. Chodzi o to, aby przygotować scenariusze na wypadek potencjalnej kolizji z jedną z kosmicznych skał.

Czytaj też: Chiny chcą zestrzelić asteroidę, która zmierza w stronę Ziemi

Nic więc dziwnego, że eksperci wzięli pod rozwagę wykorzystanie satelitów telekomunikacyjnych znajdujących się na wysokości około 36 000 kilometrów. Ważą one od 4 do 6 ton i poruszają się z taką samą prędkością jak obracająca się Ziemia. Przy odpowiednio dużej masie istnieje spora szansa, iż kilka takich satelitów mogłoby wpłynąć na tor lotu nadlatującej asteroidy.

Szacuje się, że pojedynczy instrument nie zda się na wiele, jednak dziesięć takowych mogłoby zmienić trajektorię sporej skały, o średnicy wynoszącej około 300 metrów. Ustalenia w tej sprawie zostały zaprezentowane w czasie Planetary Defence Conference 2021.

Satelity mogłyby zmienić tor lotu asteroidy w niewielkim stopniu, ale powinno to wystarczyć do ochrony Ziemi

Jak w praktyce miałyby wyglądać tego typu działania? Aby mówić o odpowiedniej skuteczności, flota satelitów musiałaby wyruszyć naprzeciw asteroidzie z około miesięcznym wyprzedzeniem. I choć taki zmasowany „atak” mógłby zmienić tor lotu kosmicznej skały o zaledwie kilka centymetrów, to byłoby to wystarczające do zapewnienia Ziemi ochrony. Asteroida o średnicy 300 metrów mogłaby wywołać naprawdę poważne szkody, lecz nie na taką samą skalę, jak uderzenie sprzed 66 mln lat – wtedy to w powierzchnię naszej planety uderzył obiekt o średnicy wynoszącej około 10 kilometrów.

Czytaj też: Nowy satelita Sił Kosmicznych USA skorzystał z podwózki samolotu

Takie uderzenie wywołałoby falę uderzeniową, a także burze ogniowe i trzęsienia ziemi. […] Wiele materiałów zostałoby wyrzuconych do atmosfery, a następnie spadłoby dalej od strefy uderzenia. Myślę, że cała Europa musiałaby zostać ewakuowana, a cała flora i fauna zostałaby zniszczona na przestrzeni miesięcy i lat po takim uderzeniu.

 Albert Falke

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News