test Cooler Master MasterBox MB311L, recenzja Cooler Master MasterBox MB311L, opinia Cooler Master MasterBox MB311L

Test obudowy Cooler Master MasterBox MB311L

Cooler Master MasterBox MB311L to ciekawa obudowa mieszcząca mniejsze płyty główne. Czy jednak rzeczywiście warto się nią zainteresować?

Co otrzymujemy wraz z Cooler Master MasterBox MB311L?

Dodatki niczym nie zaskakują. Jest instrukcja, zestaw śrubek, szyny dla dysków i opaski zaciskowe. Jest więc wszystko co wystarczy do złożenia komputera, choć brakuje mi zaślepek PCI. Te w samej obudowie są wyłamywane więc producent mógłby dołączyć chociaż 2 sztuki zwykłych. Gwarancja udzielana jest na okres 2 lat.

Wygląd zewnętrzny Cooler Master MasterBox MB311L

Wymiary są odpowiednie dla obudowy mieszczącej mniejsze płyty główne (zmieścicie w niej micro ATX i mini ITX) – 435,5 x 217,5 x 410 mm. Do testów otrzymałem zwykłą wersję, ale w sprzedaży jest też ARGB z przednimi podświetlanymi wentylatorami.

Przedni panel jest cały w siatce mesh, co ma zapewniać świetny przepływ powietrza. Siatka jest też jednocześnie filtrem przeciwkurzowym i jedynie boczne otwory mają dodatkową siatkę. Całość wygląda więc dobrze, ale rzeczywiście aż się prosi o dodatkowe wentylatory ARGB na przód. Zresztą przy mniejszych konstrukcjach zawsze warto i tak wypełnić dostępne miejsca wentylatorami – zobaczymy w testach, jak całość wypada przy fabrycznej konfiguracji.

Na skosie pomiędzy górą a przodem jest panel wejścia/wyjścia. Do dyspozycji są dwa złącza USB 3.2 Gen1, wejście na mikrofon i wyjście na słuchawki. Jest też przycisk startu, restartu oraz diody power i dysku. Konfiguracja jest więc standardowa.

W obudowie fabrycznie zamontowany jest tylko jeden wentylator na samym tyle. Jest on zasilany ze złącza 3 pin, a płyta zwraca maksymalne obroty ok. 1200 RPM. Jest jednak znacznie więcej miejsca na śmigła. Z przodu mieścicie 3x 120 mm lub 2x 140 mm, a na górze 2x 120/140 mm. Jeśli więc chcecie dołożyć wentylatory to macie na to sporo miejsca.

Na górze znajduje się filtr przeciwkurzowy mocowany na magnes. Jest to standardowe rozwiązanie, które obecne jest w większości obudów.

Czytaj też: Test obudowy Fractal Design Meshify 2

Prawy bok to zwykła blacha mocowana na dwie szybkośrubki. ma ona grubość ok. 07, mm. Lewy bok to szkło hartowane mocowane na cztery szybkośrubki. Nie zajmuje ono jednak całego boku – boczna część piwnicy to blacha.

Spód również nie zaskakuje. Pod zasilaczem jest filtr przeciwkurzowy. Szkoda jednak, że nie ma on łatwiejszego montażu. Dalej możecie zobaczyć różne miejsca montażowe dla koszyka na dyski. Cooler Master MasterBox MB311L stoi na czterech nóżkach z gumowym wyłożeniem, dzięki czemu nie ślizga się po panelach.

Na samym dole tylnej części jest miejsce na zasilacz. Wyżej producent umieścił cztery wyłamywane zaślepki PCI oraz 120 mm wentylator. Tutaj tak naprawdę ponownie nie ma żadnych zaskoczeń.

Wygląd wewnętrzny Cooler Master MasterBox MB311L

System zarządzania okablowaniem jest całkiem niezły. Obudowa ma sporo otworów do przeciągnięcia kabli, choć żaden z nich nie ma gumowych przelotek. Jest choćby miejsce nad płytą na kabel EPS. Z tyłu jest również 18-22 mm wolnej przestrzeni, co powinno spokojnie wystarczyć do ułożenia wszystkich kabli. Warto tam też zwrócić uwagę na miejsca na opaski zaciskowe.

Piwnica również ma miejsca na przeciągnięcie okablowania. Co ciekawe znajdują się na niej na dwa dyski 2,5 cala. Kolejne dwa miejsca są z tyłu, ale w obudowie zmieścicie tylko dwa takie dyski. Dlaczego? Do montażu trzeba użyć specjalnych gumowych nakładek, których starczy tylko na dwa dyski. Szkoda, że tutaj Cooler Master przyoszczędził. Piwnica ma także wycięcie, które umożliwia montaż chłodnicy na przednim panelu.

Miejsca na pdozespoły jest sporo. Karta graficzna może mieć długość do 344 mm, chłodzenie procesora wysokość do 166 mm, a zasilacz długość do 325 mm bez koszyka na dyski, lub do 140 mm z koszykiem zamontowanym najbliżej PSU. Bez problemów zmieścicie więc nawet dłuższe karty czy większe radiatory. Sam koszyk na dyski pomieści dwie konstrukcje 3,5 cala i jego miejsce montażowe jest zmienne – możecie go oddalić od zasilacza albo przybliżyć. Możecie też go łatwo całkowicie zdemontować.

Sama obudowa mieści płyty mini ITX i micro ATX. W miejscu ich montażu jest spory otwór, więc nie będzie problemów z montażem chłodzenia. Warto też wspomnieć o miejscu na chłodnice. Z przodu zamontujecie konstrukcje 120/140/240/280 mm, na górze 120/240 mm, a z tyłu 120 mm. Spokojnie więc znajdzie się miejsce na wydajniejsze AiO.

Montaż podzespołów w Cooler Master MasterBox MB311L

Montaż przebiegł zupełnie bezproblemowo. Najbardziej irytują wyłamywane zaślepki PCI, ale poza tym wszystko jest standardowe. Zasilacz wkładamy od boku i nie miałem problemów z ułożeniem jego okablowania – miejsca jest naprawdę sporo. Generalnie sam montaż oceniam bardzo pozytywnie i uwierzcie mi, że nie będziecie mieli z nim problemów.

Zebrane najważniejsze parametry Cooler Master MasterBox MB311L

  • Wymiary: 435,5 x 217,5 x 410 mm
  • Waga: 5,28 kg
  • Obsługiwane płyty: micro ATX, mini ITX
  • Zatoki zewnętrzne 5,25 cala: 0
  • Zatoki wewnętrzne 2,5 i 3,5 cala: 2x 3,5, 2x 2,5
  • Maksymalna długość karty graficznej: 344 mm
  • Maksymalna wysokość chłodzenia procesora: 166 mm
  • Maksymalna długość zasilacza: 325 mm lub 140 mm z koszykiem na dyski HDD
  • Maksymalna liczba wentylatorów: 6x 120 mm
  • Dołączone wentylatory: 1x 120 mm
  • Miejsca na chłodnicę: top 120/240, przód 120/140/240/280, tył 120
  • Złącza na przednim panelu: 2x USB 3.2 Gen1, wejście na mikrofon, wyjście na słuchawki
  • Gwarancja: 2 lata

Jak przeprowadziłem testy?

  1. Wentylatory na karcie graficznej ustawiłem na 55% maksymalnych obrotów.
  2. Wentylator na chłodzeniu procesora ustawiłem na 100% maksymalnych obrotów.
  3. Dysk zamontowałem bez użycia dołączonego do płyty radiatora.
  4. Głośność zmierzyłem z odległości 20 cm od środka lewego boku – był on oczywiście zamknięty.
  5. Testy obciążeniowe przeprowadziłem przy wykorzystaniu programów Cinebench R23 + FurMark + CrystalDiskMark. Temperatura otoczenia wynosiła 22°C.
  6. Pokazane na wykresach temperatury to maksymalne wartości uzyskane podczas testów. 
Platforma testowa
Procesor
AMD Ryzen 5 3600 @ 4,0 GHz
Chłodzenie
Scythe Mugen 5
Pasta
Noctua NT-H1
Płyta główna
ASRock B550 Phantom Gaming-ITX/ax
Karta graficzna
Gigabyte GeForce RTX 2070 SUPER Gaming OC 8G
Pamięć RAM
HyperX Fury 2x 8 GB 3200 MHz CL16
M.2
LiteOn MU X1 256 GB
Zasilacz
SilentiumPC Supremo FM2 Gold 750W
Monitor
AOC G2868PQU

Testy Cooler Master MasterBox MB311L

Temperatura procesora jest wysoka, ale niższa od konkurencyjnych rozwiązań. Tylny wentylator daje więc sobie radę, ale zdecydowanie przydały by się jeszcze dwa przednie.

Karta graficzna notuje podobne temperatury co w konkurencyjnych obudowach. Tutaj ponownie widać, że przydały by się przednie wentylatory.

Temperatura dysku potwierdza, że jest lepiej niż u konkurencji, ale mogło by być jeszcze lepiej. Natomiast jak na mniejszą obudowę z jednym wentylatorem jest dobrze.

Całość może nie działa wyjątkowo cicho, ale na pewno nie będzie Wam przeszkadzać. Jeśli w obudowie zamontujecie AiO to pod obciążeniem powinno ono być najgłośniejszym elementem w zestawie.

Czytaj też: Test obudowy XPG Defender Pro

Test Cooler Master MasterBox MB311L – podsumowanie

Cooler Master MasterBox MB311L to na pewno obudowa warta rekomendacji. Kosztuje ona ok. 220 zł i jest bardzo dobrym wyborem, jeśli szukacie konstrukcji mieszczącej płyty do micro ATX oraz sporych podzespołów. W obudowie zmieścicie długie karty graficzne, wysokie chłodzenia procesora i chłodzenia AiO. System zarządzania okablowaniem jest bardzo dobry i tutaj nie mam żadnych uwag. Także sam montaż jest prosty, a jakość wykonania całkiem niezła.

Minusem obudowy na pewno jest tylko jeden dołączony wentylator – przydały by się jeszcze dwa przednie co widać po wynikach testów. Natomiast w sprzedaży jest wersja ARGB, która ma dwa przednie śmigła (ale za to nie ma tylnego). Cooler Master MasterBox MB311L także z przednimi podświetlanymi wentylatorami będzie świetnie wyglądał, więc warto od razu to rozważyć. Także wyłamywane zaślepki PCI nie są zbyt dobrym pomysłem.

Testowany produkt jest więc całkiem niezłą mniejszą konstrukcją, której zakup warto rozważyć. Moim zdaniem obudowa zasłużyła więc na polecenie.