Na ile realna jest eksploatacja asteroid?

Traktowanie asteroid i innych kosmicznych skał niczym przenośnych źródeł cennych pierwiastków przez długi czas wydawało się kompletną abstrakcją, ale udane lądowania na powierzchni tych obiektów zwiększyły na to szanse.

Co więcej, metale takie jak złoto czy cynk, wydobywane na naszej planecie, pochodzą właśnie z uderzeń asteroid, które spadły na powierzchnię Ziemi. Pomysł wydaje się więc prosty: zamiast szukać metali pod ziemią, można by polecieć po nie w przestrzeń kosmiczną, wylądować na lecącej skale, zebrać potrzebne surowce, a następnie przetransportować je z powrotem na Błękitną Planetę.

Czytaj też: Naukowcy znaleźli w pasie asteroid dwa obiekty, których nie powinno tam być

Paul Sutter ze Stony Brook University twierdzi, że taka perspektywa wcale nie jest nierealna. Za przykład naukowiec podaje 16 Psyche, czyli asteroidę składającą się w około 95% z niklu i żelaza. Jakby te parametry były mało imponujące, to wystarczy dodać, że zebranie tych metali wystarczyłoby do zaspokojenia ziemskiego przemysłowego zapotrzebowania na kilka kolejnych milionów lat.

Eksploatacja asteroid jest sporym wyzwaniem, ale wydaje się możliwa do zrealizowania

I choć nie ma jeszcze oficjalnych planów eksploatacji tamtejszych złóż, to NASA chce w 2022 roku wystrzelić sondę, która zajmie się badaniem właściwości 16 Psyche. Celem będzie rzekomo określenie, czy asteroida może być jądrem dawnej planety, choć nietrudno się domyślić, iż przy okazji zostaną sprawdzone hipotetyczne możliwości zebrania tworzących ją pierwiastków.

Jednym z podstawowych problemów w kontekście eksploatacji asteroid jest logistyka tego procesu. Nie wiadomo, na ile opłacalnym przedsięwzięciem byłoby zbieranie potrzebnych substancji, a następnie dostarczanie ich na Ziemię w celu odpowiedniego przetworzenia. Alternatywę stanowi ich obróbka jeszcze w przestrzeni kosmicznej. To wymagałoby jednak stworzenia odpowiednich struktur – co nie jest łatwe, biorąc pod uwagę np. powstanie i ewolucję Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Czytaj też: Ta asteroida krąży wokół Słońca w rekordowym tempie. Przebija ją tylko jeden obiekt

W 2017 roku NASA anulowała projekt ARM (Asteroid Redirect Mission), który miał na celu sprowadzenie fragmentu asteroidy w obręb pomiędzy Ziemią i Księżycem. ARM miałby wykorzystywać panele słoneczne służące do napędzania silnika jonowego, lecz ostatecznie projekt zakończył się fiaskiem. Obecnie agencja wykorzystuje tę samą technologię w przypadku misji OSIRIS-Rex (Origins-Spectral Interpretation-Resource Identification-Security-Regolith Explorer), której celem jest pobranie fragmentu asteroidy Bennu. Jeśli się to powiedzie, próbka powinna trafić w ręce naukowców do 2023 roku.