latający hipersamochód LEO Coupe, latający hipersamochód, LEO Coupe

Latający hipersamochód LEO Coupe od Urban eVTOL zmieści się w garażu i rozpędzi do 402 km/h

Firma Urban eVTOL ogłosiła swoje plany skorzystania z mody na opracowywanie latających taksówek, których rynek do 2041 roku ma wzrosnąć do 14,7 miliarda dolarów. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, a predykcje będą przynajmniej w małym stopniu odpowiadały rzeczywistości, to takie nakłady pieniężne z pewnością pociągną za sobą rozwój osobistych samochodów latających. Jednym wśród nich może być latający hipersamochód LEO Coupe.

Wprawdzie jeszcze nie doczekaliśmy się produkcyjnych wersji zwyczajnych latających samochodów, ale wielkie marzenia sprzedają się najlepiej, a latający hipersamochód należy właśnie do tych marzeń. Pierwszy prototyp LEO Coupe firmy Urban eVTOL ma wznieść się w przestworza już w 2022 roku, ale firma ciągle poszukuje inwestorów, aby doprowadzić do przekucia projektów na prototypy w pełnej skali. Jednak już teraz wskazuje, że cena takiego latającego hipersamochodu nie powinna przekroczyć 290000 dolarów, czyli 1,12 milionów złotych.

Czytaj też: Poznaliśmy plany Lamborghini na następne lata. Elektryfikacja w grze?

Wedle planów Urban eVTOL latający hipersamochód LEO Coupe zasłuży na miano „hiper”, dzięki możliwości rozpędzenia się do maksymalnie 402 kilometrów na godzinę, przy zachowaniu zasięgu na poziomie 483 kilometrów na jednym ładowaniu. Będzie bowiem całkowicie bezemisyjny, zasilając swoje silniki odrzutowe systemem akumulatorów o łącznej pojemności 66 kWh. Akumulatorów na pokładzie będzie bowiem kilka, aby oddzielić je od siebie i zapewnić przez to nadmiarowość i rezerwę na energię, żeby pilot nie obudził się z ręką w nocniku.

Jako latający hipersamochód LEO Coupe firmy Urban eVTOL połączy w sobie dziesiątki elektrycznych silników odrzutowych, a dzięki konstrukcji typu closed-wing nie będzie aż tak zasobożerny w locie

Kiedy jednak ktoś za sterami LEO Coupe zapomniałby doładować akumulatora na dłuższą podróż, mogącą trwać przez około 75 minut (z 5 minutami rezerwy na start i lądowanie), bezpieczeństwo mogą zapewnić nawet trzy systemy, które Urban eVTOL obecnie testuje. Jeden z nich obejmuje tradycyjny spadochron, jako deskę ostatecznego ratunku, drugi niezależny system awaryjnych rakiet balistycznych na spodzie, a trzeci specjalny nadmuchiwany podsystem, umożliwiający samochodowi miękkie lądowanie.

Czytaj też: Znamy plany Mercedesa. Jak będzie wyglądało przejście na elektryczność?

Wszystko to zostanie zamknięte w futurystyczne „nadwozie” przypominające pozbawiony kół bolid wyścigowy z wielką oszkloną kabiną na środku. Na tego typu projekt postawił Carlos Salaff, znany projektant supersamochodów z m.in. Mazdy Furai, który połączył siły z Pete’em Bitarem, odpowiadającym za systemy napędowe. Więcej o projekcie przeczytacie w raporcie serwisu New Atlas.

Czytaj też: Kiedy doczekamy się premiery Audi A6 E-Tron i co już wiadomo?

Finalnie latający samochód przypominający hipersamochód zmieści się w tradycyjnym garażu, a w przestworza będzie wzbijał się z wykorzystaniem 16 pionowych silników odrzutowych o mocy 10 kW do pionowego startu. Kolejne silniki znajdą się z tyłu i będą służyć do generowania ciągu przy locie w poziomie, gdzie będzie utrzymywał prędkość 185 km/h, dzięki konstrukcji typu closed-wing/box-wing.