Pierwszy rosyjski pokładowy dron kamikaze, KUB-UAV,

Pierwszy rosyjski pokładowy pocisk kierowany. KUB-UAV doczeka się wersji morskiej

Historię japońskich pilotów kamikaze zna pewnie każdy i na szczęście ta faktycznie istniejąca w latach 1944-1945 formacja po zapisaniu się na kartach historii, już nigdy nie powróciła do użytku. Jednak dziś, czyli w dobie bezzałogowych pojazdów i samolotów, koncepcja tego typu ataków powróciła i na służbie Rosji będzie pełnić ważną rolę. Potwierdza to ogłoszony właśnie KUB-UAV w pokładowej wersji.

Jako rosyjski pokładowy dron, KUB-UAV będzie stawiał czoła prostemu zadaniu bezpośredniego uderzenia w cel, nie narażając w swojej misji życia rosyjskich żołnierzy i operatorów. O planach jego stworzenia dowiedzieliśmy się podczas trwającego ciągle wydarzenia Army 2021. Na nim ogłoszono, że podlegająca pod Kalashnikov Group firma ZALA Aero stworzy z pomocą rosyjskiego Rostec wyjątkowy pocisk kierowany.

Czytaj też: Tureckie pokładowe drony bojowe TB-3 od Baykar na ustach dyrektora ds. technologii

Wyjątkowego, bo pierwszego takiego dla państwa, choć należy pamiętać, że sam w sobie KUB-UAV nie jest niczym nowym. Został pokazany na targach IDEX-2019 jako KUB-BLA, mierzący 1,21 x 0,95 x 0,165 metra szerokości, ale wtedy nie wspominano w ogóle o wersji, która może działać poza lądem.

Rosyjskie drony tego typu nie są nowością, ale ogłoszony właśnie KUB-UAV trafi na służbę, jako pierwszy rosyjski pokładowy pocisk tego typu

W rzeczywistości ogłoszony właśnie pokładowy KUB-UAV będzie pierwszym rosyjskim pociskiem tego typu (z myślą o operowaniu na szerokich wodach), co potwierdził Nikita Chamitow, czyli szef ZALA Aero ds. projektów specjalnych. Ten wyjawił, że całkowicie rosyjski pokładowy dron będzie startował z szybkich okrętów desantowych i „okrętów specjalnych”, co znacznie zwiększy jego możliwości bojowe. Przynajmniej na papierze.

Czytaj też: Dark Eagle to nowa hipersoniczna broń Stanów Zjednoczonych

Już teraz wiemy, że KUB-UAV będzie rozwijał prędkość od 80 do 130 km/h i z taką też prędkością będzie uderzał bezpośrednio w cele z pokładowym ładunkiem wybuchowym o wadze do 3 kilogramów (taką bowiem ma ładowność). Po zapewne ostatnim starcie z pokładu będzie mógł latać przez 30 minut. Przez ten czas albo doleci do z góry wybranego celu, albo sam zajmie się jego poszukiwaniem na podstawie obrazu przesłanego do systemu sterowania, aby w czasie rzeczywistym obserwować pole bitwy i uderzać np. wyłącznie w lekko opancerzone pojazdy.

Czytaj też: Drony z granatnikami na celowniku Korei Południowej. Znamy szczegóły uzbrojenia i datę testów

Ten rosyjski pokładowy dron może nie tylko z łatwością zlikwidować cel, ale też np. uszkodzić czołg. W praktyce bowiem podczas swojego krążenia nad głowami wrogów mógłby zaatakować czołg bezpośrednio z góry, niczym drapieżny ptak. Na cel obierałby wtedy zwłaszcza wieżyczki opancerzonych kolosów, które posiadają zwykle słabszy pancerz.