autonomiczny samochód ma problem, autonomiczny samochód

Jesteś zajęty, a twój autonomiczny samochód ma problem? Spokojnie, poczeka

Jedna autonomiczna technologia nie jest równa drugiej, jeśli weźmiemy pod uwagę ich poziomy. Tych jest pięć i tylko ten ostatni jest tak naprawdę równoznaczny z określeniem danego samochodu tym w pełni autonomicznym. Wszystkie poniżej wymagają w pewnym stopniu uwagi kierowcy i dlatego powstaje specjalny system, który „rozumie”, że ten może być zajęty, kiedy autonomiczny samochód ma problem.

Kierowca „samojezdnego” samochodu, cechującego się trzecim lub czwartym poziomem autonomii, musi być gotowy na przejęcie kierownicy, ale co w przypadku, gdy nie będzie?

Na niemieckim Institute for Optronics, System Technologies and Image Exploitation imienia Fraunhofera naukowcy rozwijają obecnie system, który finalnie ma wykorzystać kamery umieszczone wewnątrz kabiny pojazdu. Zarówno te zwykłe optyczne rodem z naszych smartfonów, jak również te na podczerwień czy wykrywające głębię. Najwyraźniej nie trzeba wiele konkretnych danych, żeby określić, czy w danym momencie samochód może polegać na kierowcy.

Czytaj też: Europejska Kia Sportage nowej generacji zadebiutowała

Wśród wspomnianych pięciu poziomów autonomii znajdują się dwa (czwarty i trzeci), które choć umożliwiają samochodowi automatyczne dojechanie na miejsce docelowe, to w razie nieprzewidzianego zdarzenia muszą oddać stery człowiekowi, aby ten wyciągnął je z tarapatów.

Chociaż mogłoby się wydawać, że ten powinien być w pogotowiu z myślą o takich zdarzeniach, to najwyraźniej zwykle nie jest. Potwierdza to fakt, że właśnie powstaje specjalny system, który sprawdza, czy akurat w danym momencie kierowca jest w stanie to zrobić. Czy to potrzebne? Najwyraźniej tak, choć już teraz systemy autonomiczne, kiedy kierowca nie sięga po kierownice po wykryciu problemów, po prostu zatrzymują bezpiecznie samochód zjeżdżając na pobocze.

Czytaj też: Elektryczny Audi Skysphere, to roadster i grand tourer w jednym

Jak autonomiczny samochód sprawdzi, czy jesteśmy zajęci?

System opiera się na tym, co widzą wewnętrzne kamery i analizuje w czasie rzeczywistym zachowanie obecnych w kabinie ludzi lokalnie, bo z użyciem komputera pokładowego. Jest to kluczowe, bo zapewnia stuprocentową prywatność, wykorzystując do działania algorytmy oparte na sztucznej inteligencji w celu ustalenia pozycji ciała kierowcy i innych pasażerów.

Technologia jest gotowa do produkcji pilotażowej. Jesteśmy już w kontakcie z firmami, które chcą korzystać z naszej technologii

– mówi kierownik projektu Michael Voit.

Następnie dopasowuje te pozy do znanych i obecnych w bazie danych czynności, a nawet rozpoznaje, czy kierowca np. nie korzysta ze smartfona. W chwili wątpliwości na drodze, która wymaga interwencji człowieka, system ostrzega go i sprawdza, czy jest gotowy do przejęcia kontroli. Jeśli okaże się, że nie jest, system oblicza, ile czasu zajmie kierowcy zwrócenie uwagi na drogę na podstawie ich bieżącej aktywności. Następnie wstrzymuje się z oddaniem kontroli, czekając, aż ten będzie gotowy.

Czytaj też: Jak tęczowe znaki drogowe pomogą autonomicznym samochodom?

Jednak najważniejsze jest to, że system ten nie ograniczy się tylko do jednego zadania i funkcji. Po rozwinięciu może zostać wykorzystany do rozpoznawania gestów wykonywanych przez kierowcę czy np. rozpoznawania, czy wszyscy zapięli pasy.