OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sieć 5G jest nam potrzebna. Ale operatorzy nie wiedzą, jak ją sprzedać Kowalskiemu

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Na całym świecie operatorzy wdrażają sieć 5G. O ile nieźle na tym zarabiają i są w stanie przekonać klientów biznesowych, tak ewidentnie brakuje pomysłu, w jaki sposób sprzedać sieć 5G przeciętnemu użytkownikowi smartfonu.

Global Mobile Broadband Forum w Dubaju

Podczas Global Mobile Broadband Forum (MBBF 2021) w Dubaju miałem okazję wysłuchać przedstawicieli największych operatorów z róznych zakątków świata. Wydarzenia drugiego dnia, poświęcone Zielonemu 5G, znajdziecie w tym materiale.

Pierwszego dnia prelegenci wydarzenia pokazywali jak wygląda rozwój 5G w ich sieciach oraz regionach świata. Choć całość była nieco owiana lekką propagandą sukcesu, w wielu momentach bardzo słusznie, bo sukcesów faktycznie nie brakowało, tak między wierszami dało się zauważyć jeden duży problem. Jak przekonać do 5G przeciętnego użytkownika? Bo ewidentnie hasła o autonomicznych samochodach, czy zdalnie wykonywanych operacjach już nie działają.

Potrzebujemy sieci 5G. Albo musimy przestać korzystać z Internetu mobilnego

Tempo, w jakim rośnie zużycie Internetu mobilnego jest większe z roku na rok. Z szacunków Huawei wynika, że do 2025 roku ruch w sieciach mobilnych wzrośnie 10-krotnie. A już 100-krotnie do roku 2030. Jeśli chodzi o bardziej namacalne przykłady, zobaczmy jak rośnie ruch w sieci szwajcarskiego operatora Sunrise.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, jaka technologia zrobiła rewolucję w użytkowaniu Internetu mobilnego, to tutaj mamy niezbity dowód, że to LTE.

Podobnie wygląda sytuacja na całym świecie. Prowadzi to do tego, że pojemność aktualnie używanych sieci LTE jest coraz mniejsza. Co następnie ma przełożenie na coraz niższe prędkości Internetu. Jak zwykle możemy to porównać do dróg. Rośnie liczba samochodów, drogi są zbyt wąskie, wiec tworzą się korki. Mamy dwa wyjścia. Tak jak lewicowi aktywiści postulują o likwidowanie pasów ruchu i zastępowanie ich ścieżkami rowerowymi, tak samo możemy powiedzieć o sieciach komórkowych. Przestańmy korzystać z Internetu mobilnego, używajmy tylko sieci stacjonarnych w domach. Wszyscy dobrze wiemy, że to się nie uda, więc jedynym rozwiązaniem jest przejście na znacznie pojemniejszą i wydajną sieć 5G. Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić.

Aktualnie na świecie mamy 176 sieci komórkowych, które wdrożyły 5G. Korzysta z nich ponad 500 mln użytkowników, na ponad 1000 różnego rodzaju urządzeń podłączonych do ponad 1,5 mln nadajników. Dzięki sieci 5G, jak wynika z danych Huawei, 80% filmów jest oglądanych w rozdzielczości FullHD (wzrost z 42,3%), a szybkość ich buforowania spadła z 3 sekund do 0,5 sekundy. Dodatkowo 54% ruch w sieciach 5G stanowią materiały wideo, a gospodarstwa domowe zużywają średnio 10 GB danych dziennie. Wszystko fajnie, ale filmy całkiem nieźle działają nam już w sieci LTE, więc po co nam 5G?

To jest obecnie największy problem operatorów. Z punktu widzenia klienta indywidualnego, przeciętnego Kowalskiego, w ciągu najbliższych lat sieć 5G nie przyniesie nam rewolucji. Wręcz przeciwnie. Pozwoli nam korzystać z usług, do jakich przyzwyczaiło nas LTE, na co najmniej takim samym poziomie jak dotychczas. No to po co nam 5G? Ano po to, żeby w ogóle było to dalej możliwe. Trochę słabo jak na chwytliwe hasło marketingowe, które zachęci ludzi do korzystania z sieci 5G. Ale tak niestety wygląda rzeczywistość.

Czytaj też: Telewizory 8K są na rynku już ponad trzy lata. Czy warto je kupić?

Usługi przyszłości w sieci 5G? Uuuu…. na to to sobie poczekamy

Aby korzystać z usług przyszłości przy użyciu sieci 5G, prędkość Internetu mobilnego musi znacząco wzrosnąć. Choć mam wrażenie, że do części z nich potrzebna będzie już sieć 6G i to co najmniej. O jakich usługach mowa? Streaming wideo w rozdzielczości 8K potrzebuje Internetu o prędkości ok 200 Mb/s. Dla przesyłania treści w wirtualnej rzeczywistości (8K, 3D w 60 klatkach na sekundę) to już ok 500 Mb/s z opóźnieniem nieprzekraczającym 20ms. Rozszerzona rzeczywistość przyszłości z fotorealistyczną grafiką (16K, 3D, 120 klatek na sekundę), to według szacunków Huawei prędkość ok 1 Gb/s i opóźnienie nieprzekraczające 5ms. Co dalej? Pełna integracja świata rzeczywistego z wirtualnym, przy użyciu np. hologramów i podobne fajerwerki, przy prędkości skromnych 10 Gb/s i opóźnieniu rzędu 1 ms.

Piękna wizja, prawda? Moooooże za 10-15 lat. W przypadku sieci 5G i rzeczy, które mają wejśc do użytku już teraz zaraz, dużo mówi się o autonomicznych samochodach, czy zdalnej chirurgii. To coś, co może przekonać część osób do sieci 5G. Miałem okazję zapytać o tego typu usługi przedstawiciela Huawei podczas sesji Q&A na MBBF 2021. Moje pytanie zostało zgrabnie zignorowane i usłyszałem jedynie, że ta autonomia to jednak tak nie do końca. Huawei wierzy, że człowieka lepiej nie zastępować, że to nadal on powinien być mózgiem w aucie, a autonomiczne systemy mają go maksymalnie wspierać. Chociaż ma to sens i brzmi mądrze, to bańka pękła, prawda?

Operatorzy i tak zarabiają na 5G, a klienci nie powinni narzekać

Podczas MBBF2021 przemawiali przedstawiciele sieci komórkowych z różnych zakątków świata. Krajów arabskich, Szwecji, Grecji, Szwajcarii… I wszyscy oni zgodnie przyznawali, że 5G jest najszybciej wdrażaną generacją sieci komórkowych oraz że nie mają problemów z jej monetyzacją. Każdy z nich zgodnie przyznawał, że po wdrożeniu 5G zyski rosną. Do 2030 roku 5G ma generować branży telekomunikacyjnej 700 mld dolarów przychodu rocznie. Nawet pomimo tego, że ewidentnie było widać, że nie ma za bardzo pomysłów na sprzedanie sieci 5G jako zapowiadanej od dawna rewolucji.

Ważnym czynnikiem napędzającym zyski może być opłacalność. Ze statystyk przedstawionych przez Huawei wynika, że 5G daje korzyści dla operatorów, jak i klientów. Pierwsi zarabiają więcej, drudzy choć korzystają więcej, to koniec końców płacą mniej. Dla przykładu, Huawei poinformował, że jeśli określona liczba danych w LTE kosztowała średnio 33 dolary, tak dwa razy większa paczka Internetu w 5G kosztuje 50 dolarów. Wynika to z tego, że koszt przesyłu danych w sieci 5G jest niższy. Jak podaje Vodafone, którego sieć piątej generacji działa w 243 miastach Europy, koszt przesłania 1 GB danych jest nawet 4-5 razy niższy niż w LTE.

Klienci potrzebują coraz więcej Internetu, płacą za niego w przeliczeniu mniej niż w starszej technologii, ale wydają więcej. Co jest na rękę operatorom. Tylko przekonanie klientów, szczególnie w Polsce, że korzystając więcej płacą więcej, ale mniej niż płaciliby za takie same transfery w sieci LTE to nie jest takie proste zadanie. Ba, to już bardzo konkretne wyzwanie.

Warto też dodać, że klienci są z tej nowej technologii zadowoleni. Z badań fińskiego operatora Elisa wynika, że wskaźnik NPS (polecalności usług operatora) wśród klientów korzystających z jego 5G wynosi 48%, a już 35% dla pozostałych technologii. I to pomimo wzrostu średnich wydatków na telefon. Z kolei szwajcarski Sunrise chwali się, że od wróżenia 5G wskaźnik NPS rósł sukcesywnie z -50% do 30%. Jeśli ktoś miał styczność z tego typu wskaźnikami po stronie operatora ten wie, że są to naprawdę kosmiczne różnice.

Czytaj też: ASUS przedstawił plan aktualizacji swoich smartfonów do stabilnej wersji Androida 12

Nowa konstrukcja ofert to przyszłość

Jak pisał niedawno na Twitterze Witold Tomaszewski, p.o. rzecznika UKE, sieci 5G nie sprzeda hasło najlepsze 5G teraz tylko za 39,99 zł. Potrzebna jest zupełnie nowa konstrukcja ofert.

Bardzo ciekawie pokazał to operator Zain z Kuwejtu. Zaczął on oferować klientom bardzo bogate, zróżnicowane pakiety oparte o usługi 5G. Między innymi:

  • Szeroki wybór urządzeń w pakietach łączonych – smartfony, routery, laptopy, telewizory smart TV, okulary VR,
  • Zróżnicowane pakiety – szkolny z rabatem na start roku szkolnego, domowy, premium z nielimitowanych transferem, z eSIM, czasowe na krótki okres.
  • Dodatkowe usługi – granie w chmurze, serwisy wideo, serwisy VR, nielimitowany dostęp do mediów społecznościowych, dodatkowe pakiety roamingowe.

Dzięki takim działaniom klienci mogą kojarzyć sieć 5G jako coś nowego, bo wchodzącego w skład ofert, jakich jeszcze nie było. Bogatych, zróżnicowanych, łatwych do dopasowania pod własne potrzeby. Bez obiecywania gruszek na wierzbie w nieokreślonej przyszłości, a dostępne już teraz, namacalne usługi. Niekoniecznie zupełnie nowe, ale nowe dla ofert telekomunikacyjnych.

Sieć 5G to przede wszystkim produkt dla klienta biznesowego

Stacja 5G zasilana energią z lasera, szansa na rozszerzenie obszaru łączności 5G

Ze sprzedażą usług 5G dla biznesu nie ma najmniejszych problemów. Bo to właśnie firmy są i będą w najbliższym czasie ich głównymi beneficjentami. To, do czego różnego rodzaju zakłady czy fabryki używają światłowodu, da się zrobić bezprzewodowo w sieci 5G. Możliwość zrezygnowania z potężnego okablowania na rzecz prywatnej sieci stworzonej tylko dla danej lokalizacji to ogromne ułatwienie, z którego korzysta się w wielu branżach. W obróbce metali, hodowlach, czy rolnictwie. Firm nie trzeba namawiać do korzystania z sieci 5G, bo daje im realne, namacalne korzyści. Przy czym tutaj wcale nie są potrzebne bardzo wysokie prędkości. Pożądane są wartości porównywalne ze światłowodami, czyli kilkaset megabitów na sekundę, ale za to niskie opóźnienia rzędu kilku milisekund.

W przypadku sieci prywatnych, niskie opóźnienia są bardzo łatwe do uzyskania. W sieciach komercyjnych jest to znacznie trudniejsze. A to był jeden z argumentów podawanych zawsze za siecią 5G. Tylko jak widać brakowało tam przysłowiowej gwiazdki tłumaczącej, że dla komercyjnego odbiorcy będzie to możliwe za kilka ładnych lat. Co najmniej. Tylko czy komercyjny odbiorca faktycznie tego potrzebuje?

Jak budować sieć 5G? Tak jak w Polsce się tego… nie robi

Inną kwestią, w której prelegenci MBBF2021 byli zgodni, jest to jak budować sieć 5G. Podstawą jest tzw. pasmo C. Czyli częstotliwości z zakresu 3,4-3,8 GHz, których aukcja w Polsce została odwołana ponad roku temu. Do dzisiaj nie ruszyła i nadal nie wiadomo kiedy to nastąpi.

Wszystkie już prężnie działające sieci 5G są oparte właśnie o pasmo C. Wspomniany wcześniej fiński operator Elisa to jeden z pionierów wdrażania sieci 5G. Wystartowała ona w 2019 roku jako pierwsza na świecie komercyjna sieć piątej generacji. Szybki rozwój pozwolił na uruchomienie samodzielnej sieci (stand-alone) już w 2021 roku.

Bardzo ciekawy przykład tego, jak powinna wyglądać aukcja 5G płynie z Grecji. W Polsce sprawa jest prosta – operatorów trzeba wydoić z pieniędzy. Nie tylko jeśli chodzi o ceny wywoławcze aukcji, bo coraz więcej mówi się o tym, że niedługo ma wzrosnąć szereg opłat, jakie operatorzy uiszczają na rzecz państwa. A za coś trzeba jeszcze tę sieć 5G zbudować po otrzymaniu częstotliwości i być może wymienić już posiadany sprzęt, jeśli rząd zdecyduje się zablokować Huawei.

Grecy postawili na niskie opłaty za rezerwację częstotliwości. Z kolei po zakończeniu aukcji operatorzy wpłacają tylko 30% zaoferowanej kwoty, a pozostałą wpłacą w siedmiu ratach, w tym pierwszą po trzech latach. Po to, aby mieli wolne środki na szybką rozbudową sieci. Tak się tworzy przyjazne środowisko do inwestowania.

Z kolei w Szwajcarii udostępniono szersze bloki pasma C. W Polsce bloki mają mieć szerokość 80 MHz. W Szwajcarii jest to 100 MHz (dla zapewnienia prędkości na ok 1500 stacjach bazowych, do tego pasmo 900 MHz zapewnia szersze pokrycie na ok 1300 stacjach) i obecnie jest to jeden z lepiej pokrytych krajów na świecie. W zasięgu sieci 5G o przepustowości nawet 1 Gb/s jest ponad 95% populacji kraju. A warto zaznaczyć, że straciłem rachubę ile razy polskie środowiska antykomórkowe informowały, że Szwajcaria (znowu) wstrzymuje 5G. Udostępnienie nowej technologii pozwoliło też na odkorkowanie LTE, gdzie prędkość potrafi obecnie sięgać nawet 900 Mb/s.

Miało być czarowanie siecią 5G. Teraz trzeba ją odczarować

Operatorzy i firmy telekomunikacyjne zagalopowały się w promocji sieci 5G. Prawda jest taka, że skorzysta na niej głównie przemysł i szeroko pojęty biznes. Miną długie lata, aż nowe technologie zmieni rynek usług dla klienta indywidualnego. Dla nas. Bo póki co sieć 5G pozwoli nam nadal korzystać z usług, do jakich nas przyzwyczaił przez lata rozwój LTE, na nie gorszym, a często nieco wyższym poziomie. To swego rodzaju skutek uboczny, w postaci większej prędkości przesyłania danych, którego będziemy beneficjentami.

Wszelkiego rodzaju autonomiczne samochody, zdalne operacje, lasery, drony, cuda na kiju… Kiedyś pewnie przyjdzie na to czas. Słowo klucz – kiedyś. W perspektywie 5, 10, może nawet 15 lat. Ale to wszystko już zostało zapowiedziane i teraz potrzebna jest bardziej stonowana narracja. Operatorzy mogą mieć problem ze sprzedaniem usług 5G, bo samo 5G, szczególnie w takim kształcie jak obecnie w Polsce, się nie sprzeda. Sieć piątej generacji musi być częścią większych pakietów usług, zupełnie nowych, elastycznych i bardziej dostosowanych do klienta. Jak to robić, za granicą mamy bardzo dobre przykłady.

O ile jeszcze jestem w stanie sobie wyobrazić, że nasi operatorzy staną na wysokości zadania w kwestii nowej konstrukcji usług, tak za nic nie widzę jak obecni rządzący w naszym kraju nadążają z regulowaniem rynku. Tworzeniem przepisów, które pozwolą na szybką rozbudową sieci 5G i dogonienie reszty świata. O tym w zasadzie już możemy zapomnieć, bo tę walkę już dawno przegraliśmy. Świat uciekł nam tak bardzo, że w tej generacji sieci komórkowych już go nie dogonimy.