Galaktyczny kanibalizm w pełnej krasie. Wielki Obłok Magellana pochłonął inną galaktykę

Pochłanianie jednych galaktyk przez inne może brzmieć bardzo apokaliptycznie, lecz w rzeczywistości jest to stosunkowo normalny proces, którego doświadcza również Droga Mleczna. Niedawnym „kanibalem” okazał się Wielki Obłok Magellana.

Jest to galaktyka satelitarna oddalona o mniej niż 160 tysięcy lat świetlnych od naszej. Wraz z Małym Obłokiem Magellana oraz SagDEG, ulega ona łączeniu z Drogą Mleczną. Nie oznacza to jednak, że przeszłość tych mniejszych galaktyk upłynęła bez tego typu wydarzeń. Dowiódł tego zespół badawczy zarządzany przez Alessio Mucciarelliego z Uniwersytetu Bolońskiego.

Czytaj też: Tutaj gwiazdy rodzą się jak szalone. Kosmiczny Teleskop Hubble’a uwiecznił galaktykę NGC 4666

Mucciarelli i jego współpracownicy opisali swoje ustalenia w tej sprawie na łamach Nature Astronomy. Naukowcy w ten sposób potwierdzili to, o czym mówiło się od lat: galaktyki powiększają swoje rozmiary poprzez łączenie się z mniejszymi galaktykami satelitarnymi, tak jak ma to miejsce obecnie z Drogą Mleczną, Wielkim Obłokiem Magellana, Małym Obłokiem Magellana i SagDEG.

Ich galaktyczny taniec jest dość skomplikowany, ponieważ dwa Obłoki krążą wokół siebie nawzajem, by później okrążać Drogę Mleczną. Ten pierwszy jest mniej więcej dwukrotnie większy od drugiego, a jego masa wynosi około 250 mld Słońc. Przy takich gabarytach astronomowie spodziewają się, że galaktyka karłowata powinna posiadać swoje własne galaktyki satelitarne. Tych w przypadku Wielkiego Obłoku Magellana jest co najmniej kilka (od czterech do sześciu), a w przeszłości grono satelitów najprawdopodobniej było nawet większe.

Wielki Obłok Magellana jest jedną z galaktyk satelitarnych Drogi Mlecznej

Pierwsze poważne dowody w tej sprawie pochodzą z 2018 roku, kiedy to astronomowie zauważyli, że niektóre gwiazdy wchodzące w skład Wielkiego Obłoku Magellana orbitują w kierunku przeciwnym do pozostałych. Miało to być pokłosiem fuzji Obłoku z mniejszą galaktyką, do której doszło w przeszłości. Kolejna poszlaka stała się natomiast podstawą do przeprowadzenia nowych analiz.

Drogę Mleczną czeka kolizja z Galaktyką Andromedy

Chodziło o gromadę kulistą znaną jako NGC 2005. W Drodze Mlecznej znajduje się około 150 takich gromad, podczas gdy w Wielkim Obłoku Magellana około 60. Zazwyczaj gromady kuliste zawierają od kilkuset tysięcy do kilku milionów gwiazd, które mogą stanowić pozostałości związane z pierwszymi etapami istnienia wszechświata.

Czytaj też: Dziwne sygnały radiowe z centrum Drogi Mlecznej. Pochodzą z nowej klasy obiektów astronomicznych?

Porównując NGC 2005 z innymi tego typu gromadami astronomowie zauważyli, że jej skład chemiczny znacząco różnił się od składu innych gromad o podobnej metaliczności, które objęto badaniem. Metaliczność jest ważna w kontekście określania wieku gwiazd, ponieważ im jest ona wyższa, tym młodsza jest gwiazda, z którą mamy do czynienia.

Droga Mleczna również pochłania swoje galaktyki satelitarne

Inne gromady o podobnej metaliczności, które wchodzą w skład Wielkiego Obłoku Magellana musiały powstać w podobnych okolicznościach, podczas gdy NGC 2005 najprawdopodobniej zrodziła się w innym miejscu i czasie. Symulacje również potwierdziły, że ta gromada kulista musiała pojawić się w obrębie Obłoku na skutek jego fuzji z jedną ze swoich galaktyk satelitarnych. Stanowi to niemal ostateczny dowód na występowanie „kanibalizmu” nawet wśród mniejszych galaktyk.