latajacy-spodek

Firma Zeva twierdzi, że jej latający spodek sprawdzi się doskonale jako powietrzna taksówka

Czy to ptak? Czy to samolot? Nie, to latający spodek firmy Zeva, który jest chyba jedną z najbardziej kontrowersyjnych propozycji, jeśli chodzi o pojazdy eVTOL. Jego producent twierdzi jednak, że w całym tym szaleństwie kryje się dość wiele sensu.

Zeva Zero to duży dysk z włókna węglowego, o średnicy około 2,4 m i wadze 317 kg, z wewnętrzną wnęką zdolną pomieścić człowieka i zapewnić mu zapierający dech w piersiach widok podczas lotu. Akumulatory – około 20 kWh w pierwszym prototypie i 25 kWh w pierwszym planowanym modelu produkcyjnym – będą zamontowane po bokach dysku i podzielone w taki sposób, aby ich waga rozkładała się równomiernie.

Do pojazdu wchodzi się przez złożony, składany właz z tyłu. Nie sprawia to większego problemu, gdyż Zeva Zero, kiedy nie lata, stoi sobie spokojnie na swoim ogonie, przechylając się lekko do przodu. Także wciskamy się na swoje (dość ciasne) miejsce i inicjujemy procedurę startu pionowego. Po ok. 20 sekundach od oderwania się od ziemi, maszyna przejdzie w tryb lotu poziomego, w którym cały dysk stanie się skrzydłem generującym siłę nośną.

Czytaj również: Naukowcy walczą z grawitacją. Przy okazji mogą wyjaśnić pochodzenie UFO

Wtedy to będziemy mogli poczuć się jak Superman lecący nad miastem. Zasięg Zero to 80 kilometrów – niezbyt dużo, ale na pewno spodoba się wam drugi parametr, czyli prędkość maksymalna. Twórcy maszyny twierdzą, że wersja produkcyjna rozpędzi się do 257 kilometrów na godzinę. Lecąc głową w dół z taką prędkością człowiek zapewne może dowiedzieć się o sobie kilku nowych rzeczy.

Testy Zero obejmują aktualnie „prawie codzienne” loty pełnowymiarowym prototypem sterowanym zdalnie. Testy lotów załogowych, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, powinny rozpocząć się w trzech do sześciu miesięcy.

Po udanych testach załogowych, Zero zostanie zakwalifikowany jako samolot eksperymentalny i dopiero wtedy, firma Zevo będzie mogła ubiegać się o wszystkie potrzebne certyfikaty dla swojej maszyny. Wtedy też mogłaby wystartować sprzedaż tej maszyny – samoloty eksperymentalne w Stanach Zjednoczonych może bowiem kupić każdy, kto posiada aktualną licencję pilota.

To oczywiście bardzo wstępny plan. Docelowo Zeva chce aby ich latający spodek mógł być sterowany w pełni autonomicznie i dzięki temu przewozić pasażerów. Założę się, że wiele osób szukających mocnych wrażeń dodałoby do swoich postanowień przelot taką ufo-taksówką.