Operatorzy komórkowi powinni ratować branżę siecią Open RAN? Dzisiaj to sposób na wstrzymanie rozwoju

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Sieć Open RAN będzie w przyszłości stanowić niewielką część sieci komórkowych na świecie. To potrzebne rozwiązanie, ale jeśli wierzyć w słowa przedstawiciela firmy Mavenir, Open RAN to wybawienie i wręcz rzecz obowiązkowa dla operatorów. Tylko tym samym jest to przepis na wstrzymanie rozwoju rynku. Na co najwięksi gracze nie mogą sobie pozwolić.

Open RAN nie zawojuje rynku, choć firmy mają niebezpieczne zapędy

Według analityków do 2025 model Open RAN pojawi się w 10% sieci komórkowych na świecie. Firmy, które zajmują się jego tworzeniem mówią ostrożniej, o 8% w roku 2026, ale też wzroście z 1,6% w 2021 roku do 2,5% w roku 2022. Jedną z takich firm jest amerykańsko-izraelski Mavenir. Podczas konferencji 5G Techritory swój panel miał John Baker, starszy wiceprezes Mavenir ds. rozwoju biznesu. Jego firma świadczy usługi dla ponad 250 sieci w ponad 120 krajach, w tym jest obecna w 17 z 20 największych operatorów na świecie.

Wystąpienie Bakera nazwałbym wręcz nieco niebezpiecznym. Podsumował je słowami, że obowiązkiem operatorów komórkowych jest ratowanie rynku telekomunikacyjnego poprzez wdrożenie modelu Open RAN. Zdaniem Bakera tylko Open RAN gwarantuje stabilność rynku i niedopuszczalna jest sytuacja, w której rynek jest zdominowany przez trzy firmy i… żadna z nich nie jest firmą amerykańską. Jak widać na poniższym wykresie, rynek faktycznie dominuje Huawei, Ericsson i Nokia i taka sytuacja utrzymuje się od ponad 10 lat.

Dlaczego Open RAN jest zdaniem przedstawiciela Mavenir rozwiązaniem bezpieczniejszym? Bo tworzą go firmy amerykańskie. Takie jak Dell, Intel. Hp, czy Nvidia.

Czytaj też: Huawei prezentuje Zielone 5G. Oszczędność energii to dzisiaj priorytet w budowie sieci

Czekanie na Open RAN wstrzyma rozwój rynku. Operatorzy dobrze to wiedzą

Gdyby operatorzy posłuchali słów Bakera, musieliby praktycznie wstrzymać rozwój rynku. Open RAN to ciągle technologia rozwijająca się. Wiele firm dopiero wchodzi w ten sektor rynku i miną długie lata, aż rozwiązania Open RAN mogłyby pokryć światowe sieci komórkowe. Tymczasem sieci 5G są budowane teraz, dzisiaj.

Dobrym tego potwierdzeniem są słowa Roberta Finnegana, szefa operatora Three UK. Jego zdaniem model Open RAN nie będzie masowy wykorzystywany aż do momentu pojawienia się na świecie sieci 6G. Pod koniec 2020 roku Finnegan podkreślał, że operatorzy mają spore nadzieje związane z siecią Open RAN, ale obecnie pozostaje ona w tyle pod względem wydajności oraz jest niedojrzała. Pozostaje też aspekt finansowy. Wymiana sieci na rozwiązania Open RAN nie zwróciłaby się w czasie siedmiu lat, jaki zazwyczaj operatorzy stawiają jako wyznacznik przy wyborze dostawcy sprzętu sieciowego.

Podobnego zdania co Robert Finnegan był wówczas Howard Watson, dyrektor ds. technologii operatora BT. Podając te same argumenty zaznaczył, że jego firma nie zamierza wdrażać rozwiązań Open RAN wcześniej niż w okolicach roku 2026-2027.

W perspektywie właśnie sieci 6G, ale też wykorzystania Open RAN na ograniczonym obszarze, operatorzy cały czas testują nowe rozwiązania. Pierwsze pilotażowe sieci w Europie już działają, a w USA miały pojawić się w II połowie 2021 roku.

Tylko jak widzimy, mówimy o pilotażowych testach. Podczas gdy na świecie działa z miesiąca na miesiąc coraz więcej sieci 5G. Łatwo można zrozumieć, że producenci rozwiązań Open RAN chcą je promować, ale próby namawiania do rezygnacji z obecnych rozwiązań i czekanie na rozwój nowych, tylko dlatego, że są lepsze, bo amerykańskie, jest niebezpieczne dla rozwoju rynku. Amerykanie przespali rewolucję związaną z siecią 5G i nic dziwnego, że atakują rozwiązania innych krajów. Na czele z rozwiązaniami chińskimi. Ale kto wie, czy wrogiem USA nie staną się też firmy europejskie? Być może za jakiś czas dowiemy się, że nie tylko Huawei i ZTE, ale również Ericsson zaczyna stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i w sprawie kolejnej firmy zaczną pojawiać się naciski na kraje całego świata.

Ta walka jest już przegrana i USA pod tym względem nie wyczarują konkurencyjnych rozwiązań w sieci 5G. A przynajmniej nie takich, które bez siłowego hamowania rozwoju konkurencji będą w stanie ją dogonić w perspektywie kilku najbliższych lat. Amerykanie powinni cierpliwie poczekać do startu sieci 6G, ale jak widać, nie dają za wygraną. Ucierpieć może na tym cały świat.

Czytaj też: Zbliża się VI Międzynarodowa Konferencja Instytutu Łączności – Fale radiowe są niewidoczne

Open RAN ma swoje zalety, ale i ograniczenia

Sieć Open RAN to niewątpliwie bardzo ciekawe rozwiązanie. W tradycyjnym modelu budowy sieci komórkowej jej poszczególne elementy pochodzą od jednego dostawy. Co jest wygodne, bo dostajemy kompleksowe i spójne rozwiązanie. Ale też, szczególnie w sytuacji takiej, jaką mamy dzisiaj, ograniczenie. Cały świat buduje sieć 5G, a dostawcy sprzętu nie zawsze nadążają z zamówieniami. To otwiera szansę przed modelem Open RAN.

Sieć Open RAN polega na stworzeniu otwartego ekosystemu, w skład którego mogą wchodzić rozwiązania różnych dostawców. Co jest o wiele bardziej elastycznym podejściem. Ale też Open RAN nie ma aż tak dużych możliwości co rozwiązania tradycyjne. Upraszczając, w tym modelu nie uzyskamy dzisiaj takich parametrów, choćby prędkości pobierania danych, jak w przypadku sieci zbudowanej w klasyczny sposób.

Za to Open RAN sprawdzi się tam, gdzie bardziej niż rekordowe prędkości czy przepustowość liczy się niskie opóźnienie oraz krótki czas budowy sieci. Jest to więc bardzo dobre rozwiązanie dla sieci lokalnych, głównie w firmach, ale też niewielkich terenów np. wiejskich.