Rosja oddała pierwszy przeciwlotniczy system S-500 w ręce żołnierzy… ponoć

Są duże szanse, że niedawny test rosyjskiej broni antysatelitarnej dotyczył właśnie tego, co trafiło w ręce 15 Armii Sił Powietrzno-Kosmicznych Specjalnego Przeznaczenia, chroniącej przestrzeń kosmiczną i powietrzną nad Moskwą. Trafiło bowiem coś wyjątkowego. Coś, co do czego niektórzy eksperci jeszcze do niedawna nie byli zgodni. Wszystko rozbija się o pierwszy przeciwlotniczym system S-500 w formie brygadowego kompletu, jak podkreśliła rosyjska agencja prasowa TASS.

Rosyjski pierwszy przeciwlotniczym system S-500 już na służbie… ale czy na pewno?

S-500 reprezentuje pierwszą generację systemów obrony przeciwlotniczej zdolnych do uderzania w obiekty wroga w bliskiej przestrzeni. Mowa o manewrujących pociskach nowej generacji, czy tych balistycznych, ale też konkretnego rodzaju samolotów. Jej zasięg wynosi 600 kilometrów, więc jest o 200 km okazalszy względem tego, czym chwalą się obecne systemy S-400, które na tle S-500 nieco tracą, bo m.in. nie są w stanie atakować tak okazałego spektrum celów powietrznych.

Czytaj też: Tureckie drony Bayraktar TB2 dla Polski sięgną po włoskie radary

Jednak nie wszyscy są zgodni co do tego, że pierwszy przeciwlotniczym system S-500 jest już w pełni sprawny. Niektórzy uważają, że jest on nadal w fazie testów i poprawek przed pełną adaptacją na służbę, co (wedle nieoficjalnych informacji) ma nastąpić w 2024 roku. Wtedy właśnie armia rosyjska zacznie ponoć cieszyć się masowymi dostawami S-500 z pociskami 77N6. Te daty wskazują też przyszłość ewentualnej sprzedaży S-500 poza granice Rosji, która najpewniej nie wydarzy się wcześniej, niż przed 2028 rokiem.

Czytaj też: OpFires, czyli mobilne wyrzutnie hipersonicznych pocisków z ogromnym potencjałem

To pilotażowa wersja S-500, która została wysłana do wojska w celu przeprowadzenia testów operacyjnych. Wersja, którą otrzymała armia, nie posiada szeregu wymaganych funkcji i parametrów technicznych wymaganych dla jednostki obrony powietrznej nowej generacji

– twierdzi redaktor naczelny Homeland Arsenal, Wiktor Murahovski.

Czytaj też: Inteligentna bomba StormBreaker trafi na listę uzbrojenia myśliwców F-35

Analiza dostaw S-500 w wykonaniu serwisu MilMag skupia się z kolei na czymś innym, a mianowicie samym sensem trafienia tego systemu w ręce 15 Armii Sił Powietrzno-Kosmicznych Specjalnego Przeznaczenia. Wedle niej doszło tutaj do pomyłki, bo ta siła odpowiada za śledzenie obiektów kosmicznych oraz wykrywanie ataków rakietowych, a nie ich niszczenie. Dlatego najpewniej S-500 trafił w ręce jednej z trzech dywizji wchodzącej w skład 1 Armii Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej Specjalnego Przeznaczenia.