teufel-boomster

Teufel Boomster to jeden z najbardziej uniwersalnych głośników, które testowałem

Teufel Boomster to głośnik, który bardzo sprytnie łączy kilka zastosowań. Na pierwszy rzut oka może być tego nie widać, ale akurat tutaj der Teufel rzeczywiście tkwi w szczegółach.

Od razu się przyznam – na początku nie byłem przekonany do tego sprzętu. Przenośny głośnik za 1700 zł brzmi jak dość droga fanaberia.

I założę się, że do tego samego wniosku dojdzie bardzo wielu czytelników, którzy stwierdzą, że przenośny głośnik przyda im się raptem kilka razy w ciągu roku, kiedy rzeczywiście będą potrzebować sprzętu, na którym odtworzą swoją ulubioną muzykę gdzieś na świeżym powietrzu. I postanowią kupić coś tańszego.

Teufel Boomster to coś bardziej uniwersalnego

Przez to, że głośnik ten testowałem w listopadzie, nie zabrałem Boomstera na żaden piknik. Przez 95 proc. czasu testów, używałem go u siebie w mieszkaniu, z ciekawości podłączając go do wszystkich sprzętów, z których korzystam codziennie. Podczas pracy na komputerze, Teufel grał playlisty pomagające mi w skupieniu, przed telewizorem robił za soundbar, albo za źródło dźwięku muzyki strumieniowanej z mojego telefonu. No i przy śniadaniu sprawdził się jako wygodny radioodbiornik porannych wiadomości.

W pewnym momencie zorientowałem się, że Teufel Boomster stał się praktycznie jedynym źródłem dźwięku (nie licząc słuchawek), z którego korzystam. I muszę przyznać – zrobiło to na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Dlatego też twierdzę, że nie jest to tylko głośnik przenośny. To znaczy przenośny też jest, ale przede wszystkim jest to głośnik uniwersalny. Stąd moje skojarzenie z wielofunkcyjnym scyzorykiem.

Czytaj również: Test Splash 1 od Tronsmart. Sprawdzamy bezprzewodowy głośnik, który nie boi się wody

I myśląc o nim w ten sposób, jego cena nagle staje się bardzo sensowna. Po pierwsze: jakość dźwięku oferowana przez Boomstera jest bardzo dobra. Jasne, soundbar w tej samej cenie będzie grał lepiej. Ale soundbar stoi zawsze w tym samym miejscu i najczęściej obsługuje tylko telewizor. Reszta głośników, które można zastąpić Boomsterem ma ten sam problem – nie zmieniają swojego położenia. Wychodzi więc, że pomysł zakupu Boomstera, z którym można podróżować zarówno po mieszkaniu, jak i w plenerze może być też całkiem opłacalny.

No dobrze, ale jak to gra?

Bardzo dobrze. Ta dość mała konstrukcja kryje w sobie system 2.1, przy czym nie mówię tu subwooferze do obsługi niskich tonów i dwóch mniejszych głośnikach do obsługi pozostałych pasm. Teufel zamontował w tym modelu w sumie pięć głośników: dwie pary wysoko- i średnio-tonowych (20 i 65 mm) oraz jeden głośnik niskotonowy (110 mm!). Tak, głośników jest pięć i owszem, może wydawać się to pomysłem trochę na wyrost, ale sprawdza się doskonale.

Czytaj również: Test Amazon Echo Dot 4 – pierwszy głośnik Amazon oficjalnie dostępny w Polsce

Szczególnie, że żadna częstotliwość dźwięku nie jest tu przesadzona – mówię tu szczególnie o niskich tonach, których nadmierne podbicie jest bardzo częstą sztuczką stosowaną przez producentów głośników przenośnych, żeby słuchaczowi wydawało się, że brzmią lepiej (no bo przecież mają dużo basu), niż brzmią w rzeczywistości. Założę się, że wiecie o czym mówię.

Teufel nie stosuje takich zagrywek, dzięki czemu brzmienie jest bardzo klarowne, a dzięki dość ciepłym basom, trzymanym dodatkowo w ryzach przez parę pasywnych membran, również przyjemne. Zarówno jeśli chodzi o odtwarzanie muzyki, czy filmów. Jedyne czego Boomsterowi trochę brakuje, to lepsza separacja lewego i prawego kanału, no ale fizyki nie da się oszukać. Chociaż zawsze można dokupić drugi głośnik (o tym za chwilę). Podsumowując: po prawie miesiącu korzystania z Boomstera w roli mojego głównego domowego głośnika byłem zadowolony z jakości oferowane przez niego dźwięku.

Nie bez znaczenia jest też to, że Teufel obsługuje kodek aptX, dzięki któremu muzyka zapisana w dobrej jakości rzeczywiście zyskuje nieco przy odtwarzaniu. Nie twierdzę oczywiście, że jest to najlepiej grający głośnik na świecie, ale założę się, że oferowaną przez niego jakością dźwięku zaskoczy nie tylko mnie.

Stylowa i przemyślana konstrukcja

Kolejnym argumentem za tym, żeby Teufel Boomster był jedynym głośnikiem, który kupicie sobie do domu jest jego wygląd. Ta nienachalna stylistyka retro okazuje się być bardzo uniwersalna i moim zdaniem pasować będzie do większości stylów wnętrz. Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to byłyby to przyciski umieszczone na górnej ściance głośnika, które trochę ten styl retro gubią. Rozumiem jednak, że ich wygląd jest podyktowany certyfikatem IPX5, który oznacza, że głośnik jest wodoodporny – tj. wytrzymuje strumień wody płynący z różnych kierunków z szybkością 12,5 litra na minutę. No i gdybym miał jeszcze wybrzydzać, to wolałbym wersję w czarnym kolorze. Biały jest ładny, ale czarny bardziej uniwersalne, co w przypadku tego sprzętu jest moim zdaniem ważną cechą.

Jak wiecie zapewne od początku tego tekstu, głośnik jest też w pełni przenośny i na w pełni naładowanym akumulatorze pozwala na ok. 12-14 godzin odtwarzania muzyki. Jeśli chodzi o ładowanie, to dedykowany zasilacz naładuje go od zera do 100 proc. w ok. 9 godzin. Niby długo, ale w moim trybie użytkowania nie przeszkadzało mi to zupełnie – mniej więcej co dwa dni musiałem podłączyć Boomstera do ładowania, ale i tak robiłem to częściej, podłączając go do zasilania przy biurku, gdzie spędzał ze mną najwięcej czasu.

Czytaj również: Widziałem nowe urządzenia Sony. Głośniki małe, duże i świetnie grający telewizor

Wbudowany akumulator o pojemności 7500 mAh może służyć też do ładowania innych sprzętów mobilnych, ale przez brak technologii szybkiego ładowania nie polecam tej opcji. No chyba, że znajdujecie się w awaryjnej sytuacji, gdzieś w plenerze, wtedy można się ratować.

A jeśli chodzi o zabieranie tego sprzętu w plener, do czego zapewne przyda się zintegrowana z obudową rączka, to muszę was ostrzec – ten model waży 3,75 kg, więc po wrzuceniu go do plecaka, czy też torebki raczej na pewno będziecie czuć tę wagę.

Przyznam też szczerze, że dołączony do głośnika pilot nie bardzo znalazł u mnie zastosowanie. I to bynajmniej nie dlatego, że był niewygodny. Był po prostu zbędny – dźwiękiem sterujemy albo za pośrednictwem urządzeń podłączonych do głośnika (95 proc. czasu) albo wbudowanymi w głośnik przyciskami – mówię tu o porannym słuchaniu radia FM. Chociaż bardzo możliwe, że gdyby Teufel nie dołączył pilota do tego modelu, to bym na to narzekał.

Jeśli chodzi o obsługiwane interfejsy, to mamy tu prawie pełen pakiet, tj: Bluetooth 5,0, Bluetooth, Bluetooth TWS Multipoint, FM, DAB+ oraz AUX (jack 3,5 mm). Do pełni szczęścia zabrakło HDMI i złącza optycznego, ale mam wrażenie, że byłby to już trochę przerost formy nad treścią (i odpowiednio wyższa cena).

Bardzo doceniłem TWS Multipoint, który pozwala na sparowanie z głośnikiem dwóch urządzeń jednocześnie. Sztuczka ta nie udała mi się co prawda ze wszystkimi sprzętami, z których korzystam w domu, ale jednoczesne sparowanie mojego telefonu i telefonu mojej dziewczyny rozwiązało wiele problemów logistycznych, w tym codzienną walkę o to, kto w danej chwili przejmuje pałeczkę DJ-a.

Jedyną rzecz, której nie miałem szansy przetestować jest technologia True Wireless Audio, dzięki której, posiadając dwa takie głośniki, możemy przypisać je do poszczególnych kanałów dźwiękowych. To też rozwija moją teorię o użytkowaniu Teufela Boomstera jako głośnika, a właściwie głośników, do wszystkiego.

Muszę też dodać, że głośnik jest kompatybilny z Alexą i Asystentem Google, ale przy obecnych możliwościach korzystania z tych usług w Polsce, przyznam szczerze, że nie jestem ich użytkownikiem.

Podsumowując

Teufel Boomster to sprzęt, który po dłuższej chwili bardzo zyskał w moich oczach. Jakość odtwarzanego dźwięku i stylowy, przyjemny dla oka wygląd sprawiają, że mógłbym wymienić wszystkie systemy audio w domu na dwa takie przenośne głośniki, zaoszczędzając tym samym na miejscu i liczbie urządzeń do odtwarzania dźwięku. Nie jest to oczywiście scenariusz, który proponowałbym bardzo zaangażowanym w sprawę audiofilom, ale stwierdzam, że większości użytkowników taki zestaw na pewno by wystarczył.

Przenośność tego głośnika, ze względu na jego dość dużą wagę, moim zdaniem o wiele lepiej sprawdza się w domu. Jeśli chodzi o długie piesze wycieczki w plener, to raczej nie polecam targania prawie 4 dodatkowych kilogramów na plecach. No chyba, że bardzo zależy wam na jakości odtwarzanej w plenerze muzyki, to wtedy owszem, można się poświęcić. Moim zdaniem ta przenośność i dość długi czas pracy bez ładowania o wiele bardziej sprawdzą się w domu, gdzie głośnik może zmieniać lokalizacje razem z nami, w rytmie naszej codziennej rutyny.

Kupowanie go tylko w celu używania w roli przenośnego głośnika w plener nie ma sensu. Jeśli jednak szukacie uniwersalnego rozwiązania do wszystkiego, Teufel Boomster to bardzo fajna propozycja.

Teufel Boomster – dane techniczne

Wymiary

  • Szerokość 37,00 cm
  • Waga 3,75 kg
  • Wysokość 18,00 cm
  • Głębokość 14,80 cm

Złącza

  • AUX
  • minijack 3,5 mm
  • Bluetooth 5.0
  • Bluetooth Multipoint
  • Bluetooth TWS
  • Bluetooth aptX

Głośnik

  • Tweetery: 2×20 mm
  • Głośniki średniotonowe: 2×65 mm
  • Głośnik basowy: 110 mm
  • Zakres częstotliwości deklarowany przez producenta: 44 – 20000 Hz
  • Moc: 42 W (RMS)

Inne

  • Akumulator: litowo-jonowy, 7500 mAh
  • Czas działania baterii przy średniej głośności: maksymalnie 18 h
  • Radio: DAB+, FM i UKF
  • Pilot: na podczerwień
  • Odporny na strumienie wody IPX5
  • Cena: 1699 zł