Xiaomi Loop Liquidcool, to naprawdę chłodzenie nowej generacji? Firma nieco przesadziła

W dzisiejszych czasach w większości przypadków to nie produkt sprzedaje samego siebie, a marketing. Wszyscy wiemy zresztą, jak rozdmuchane bywają reklamowe treści i nie od dziś podchodzimy do nich z przymrużeniem oka, ale są momenty, w których warto reagować i tłumaczyć. Zwłaszcza kiedy firmy nieco przesadzają z „rewolucjami”. Ostatnio przykładem takiego czegoś była technologia Loop Liquidcool Xiaomi. Ponoć chłodzenie nowej generacji i choć musimy przyznać, że nie jest to byle co, a bardzo dobrze przemyślany element chłodzenia, to nie możemy się zgodzić z tym, co „poszło w świat”.

Uderzcie w bębny, zadmijcie w rogi oto nowa rewolucyjna technologia Xiaomi nadchodzi. Tyle że w blasku znanego doskonale rozwiązania

Pod koniec pierwszego tygodnia listopada Xiaomi ogłosiło, że właśnie opracowało coś wyjątkowego, co pozwoli wnieść firmie smartfony na nowy poziom wydajności. Co je do tej pory ciągle blokuje w tej kwestii i co blokować będzie po wsze czasy? Temperatury. Ciepło odpadowe generowane przez elektroniczne urządzenia podczas pracy. Im te są wydajniejsze i pożerają więcej energii, tym tego ciepła jest więcej, a jeśli przekroczymy temperaturę danego elementu, możemy bezpowrotnie go zniszczyć.

Czytaj też: Xiaomi 12, czyli wszystko co wiemy o nadchodzącej serii

W smartfonach problem chłodzenia był, jest i będzie, bo rozpraszanie ciepła w tak kompaktowych urządzeniach na tę chwilę zaawansowania technologicznego zawsze będzie stanowiło wyzwanie. Xiaomi uderzyło więc ogłoszeniem Loop LiquidCool w bardzo czuły punkt na rynku urządzeń przenośnych. Zwłaszcza że w udostępnionych przez siebie materiałach nazwała swoje dzieło „nową technologią”, „przełomem rozpraszania ciepła”, czy „technologią inspirowaną systemami chłodzenia w segmencie lotniczym”. Firma chwaliła się też, że pozwoli jej to dwukrotnie zwiększyć skuteczność chłodzeń w obecnych smartfonach.

Zapewne tak będzie i tego Xiaomi nie mamy zamiaru odebrać, ale firma zamiast zagrać z nami w otwarte karty, nie przyznaje się, że wymyśliła poniekąd koło na nowo. Tyle że zamiast okrągłego kawałka skały, ma zamiar wprowadzić na rynek coś lepszego, bo koło stosownie wytłoczone wewnątrz i wzmocnione szprychami, więc tym samym efektywniejsze w działaniu… jeśli będziemy trzymać się dalej alegorii z wymyśleniem kołem. Tutaj właśnie jest pies pogrzebany.

Problem podkreślają to dwa najgorsze elementy tego ogłoszenia. Zarówno sięgnięcie po nazwę tego typu, która sugeruje zamknięty obieg chłodzenia cieczą, jak i nazwanie całości „chłodzeniem nowej generacji”. Jest to jednak nie rewolucja, a ewolucja i już spieszymy z wyjaśnieniem naszego stanowiska, dlaczego tak sądzimy.

Xiaomi Loop LiquidCool, czyli gdzieś już to widzieliśmy

Przy ogłoszeniu Xiaomi Loop LiquidCool pisaliśmy, że:

Technologia Loop LiquidCool wykorzystuje efekt kapilarny, przyciągając płyn chłodzący do źródła ciepła. Pod wpływem temperatury ta ciecz następnie jest odparowywana i odprowadza ciepło w kierunku chłodniejszych obszarów. Płyn chłodzący jest następnie skraplany i wychwytywany przez jednokierunkowy kanał wracając tym samym do obiegu, rozpoczynając cykl od początku.

Schemat udostępniony przez firmę wyjaśnia to w prosty i przystępny sposób. Daje też nam spore pole do popisu, jeśli mowa o sprawdzeniu rewolucyjności tego chłodzenia „nowej generacji”. Podkreślam „nowej generacji” dokładnie tak, jak Xiaomi robiło to w ogłoszeniu, zakładając, że coś „nowej generacji” sugeruje nie ulepszenie dotychczasowych systemów, a rewolucję, przełom, czyli odkrycie czegoś zupełnie nowego. Nowością oczywiście jednak Loop LiquidCool jest… tyle że na rynku smartfonów.

Źródło: Xiaomi

Przechodząc od razu do rzeczy, porównajcie proszę powyższy schemat chłodzenia Loop Liquid Cool ze schematem starego, dobrze znanego ciepłowodu (z ang. heatpipe), którego od lat stosuje się w chłodzeniach laptopów, kart graficznych, czy procesorów. Występują często w towarzystwie komór parowych, które lepiej radzą sobie z przekazywaniem dostarczonego przez ciepłowody ciepła na pobliskie finy radiatora, z których ciepło rozprasza z kolei ruch powietrza (czyt. wentylator).

Schemat serwisu cooliance.com. Czerwone strzałki wskazują na przepływ gazu, który następnie skrapla się na „bokach” i już w formie niebieskich strzałek spływa na pierwotne miejsce

Warto też rzucić okiem na opis ciepłowodu zaczerpnięty z Wikipedii:

Ciepłowód – rurka zawierająca parujący i skraplający się płyn, który wykorzystywany jest do transportu ciepła […]. Podgrzewanie jednego końca rurki wywołuje parowanie cieczy w jej wnętrzu, a co za tym idzie, pochłanianie dostarczanego ciepła. Para następnie przemieszcza się do części rurki o niższej temperaturze, gdzie oddając ciepło skrapla się na jej chłodniejszych ściankach. Skroplona ciecz przepływa po ściankach grawitacyjnie lub w wyniku przesiąkania w knocie – porowatej substancji pokrywającej ścianki rurki – do części rurki o wyższej temperaturze.

Widzicie podobieństwo? Jeśli nadal nie, to rzućcie okiem na poniższy materiał, który w przystępny sposób tłumaczy działanie technologii Xiaomi, mając teraz z tyłu głowy opis działania ciepłowodu.

I teraz przechodzimy do tego, dlaczego Loop LiquidCool od Xiaomi lepiej nazwać „podrasowanym ciepłowodem”, a nie czymś „nowej generacji” na poletku samych układów chłodzenia, jako takich. Wszystko sprowadza się do dodania do obiegu specjalnego zaworu Tesli, który pozwolił Xiaomi określić swoje dzieło „technologią inspirowaną rozwiązaniami stosowanymi w przemyśle lotniczym”. To dzięki temu w całości pasywnemu zaworowi ciecz nie miesza się z gazem w procesie, zwiększając skuteczność chłodzenia. Jednak i tak budzi to pytania co do skuteczności, bo sam zawór Tesli nie ratuje układu od siły grawitacji i samej zmiany stanu na poziomie gaz-ciecz, bazując głównie na zasadzie różnicy ciśnień oraz temperatur między dwoma komorami.

Źródło: Xiaomi

Loop LiquidCool – hit, czy kit?

Ponarzekaliśmy, powyjaśnialiśmy, więc teraz nadszedł czas na to, aby zadań najważniejsze pytanie – czy Xiaomi rzeczywiście osiągnęło coś wyjątkowego? Możecie się zdziwić, ale na to należy odpowiedzieć twierdząco, bo rzeczywiście firma dokonała kawału dobrej inżynieryjnej roboty w zakresie termodynamiki, ale przesadziła nieco z nazewnictwem. Jestem pewny, że podczas gdy dział inżynierów zapewne doskonale wiedział, że tworzy tylko i aż „ulepszony ciepłowód”, który jest wystarczająco tani do masowej produkcji, a na dodatek wystarczająco mały, aby znaleźć się w smartfonach, to ktoś z marketingu nieco zaszalał z nazewnictwem i ogłoszeniem.

Źródło: Xiaomi

Trzymamy więc i tak za Loop LiquidCool kciuki i to zwłaszcza na tyle tego, że firma pokazała skuteczność tego chłodzenia na Xiaomi MIX 4, w którym zastąpiła tradycyjną komorę parową swoim nowym dziełem. W teście z udziałem gry wykazano, że temperatura telefonu była o całe 8,6ºC mniejsza z Loop LiquidCool, bo wynosiła 47,7 stopni Celsjusza.