Z holenderskich salonów znikają drogie smartfony. To efekt fali napadów

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Operatorzy w Holandii wycofali ze swoich salonów drogie smartfony. To odpowiedź na falę napadów. Klienci mogą otrzymać flagowca tylko w sprzedaży wysyłkowej.

Operatorzy zgodnie wycofują drogie smartfony z salonów

Holenderscy operatorzy nie mają lekko. Po fali napadów uzbrojonych w broń palną napastników w Amsterdamie i okolicach, KPN, VodafoneZiggo oraz T-Mobile wycofali ze swoich salonów najdroższe smartfony. Jak zgodnie przyznają, komfort i bezpieczeństwo pracowników oraz klientów są dla nich najważniejsze. Akcja objęła już cały kraj. W grę wchodzą setki oddziałów.

Początkowo celem napadów były tylko salony w centrach handlowych, ale sprawy zaszły o wiele dalej. 29 października napastnicy zmusili pracownika VodafoneZiggo do przekazania kluczy do salonu oraz kodów do sejmu. Napadli go w drodze do domu. Tego samego dnia dwóch nieletnich z nożem i bronią palną napadło na salon KPN. Uciekli na skuterze z dwoma torbami smartfonów, ale zostali zatrzymani przez policyjny helikopter.

Wszystko rozpoczęło się pod koniec września, po premierze iPhone’ów 13. Obecnie są one najbardziej pożądanymi modelami, brakuje ich w sklepach w całym kraju.

Czytaj też: DDR5 dla Alder Lake z XMP 3.0. Intel po raz pierwszy ujawnił listę QVL

Daleko idące środki bezpieczeństwa. Drogi smartfon tylko z dostawą do domu

To już kolejny krok w tej sprawie. W ubiegłym tygodniu drogie smartfony zostały wycofane z salonów w obszarach o podwyższonym ryzyku, ale teraz akcję rozszerzono na cały kraj. W celu podjęciu jak największych środków bezpieczeństwa, operatorzy nie zamierzają informować o dalszych podejmowanych krokach w tej sprawie.

Klienci holenderskich salonów operatorów mogą w nich zobaczyć teraz tylko wersje demonstracyjne drogich smartfonów. Przytwierdzone do blatów za pomocą stalowych linek. Jeśli chcą kupić któryś z nich, to tylko w opcji z dostawą do domu. Dostawa jest realizowana tego samego dnia. Z kolei złodzieje w trakcie napadów musieliby być wyposażeniu w solidne nożyce do ciecia metalu.

Operatorzy zaznaczają, że napady nie mają większego sensu, bo każdy skradziony smartfon można łatwo namierzyć. W Holandii może i tak, bo zapewne w Polsce, to uuu… tyle z tym roboty… Operatorzy chwalą jednak współpracę z Policją. Warto tu wspomnieć choćby o objęciu wspomnianego napadniętego pracownika specjalną opieką, czy użyciu helikoptera do zatrzymania złodziei.