Mk15 Phalanx to jeden z najstarszych autonomicznych systemów obronnych. Ma prawie 50 lat

Ze względu na swój charakterystyczny kształt, amerykańscy marynarze często nazywają go R2D2. Brytyjczycy z kolei żartują, że bardziej przypomina on Daleka z serialu Doktor Who. Te ksywki pasują zresztą doskonale do epoki, w której okręty wojenne zaczęły korzystać z zestawu obrony bezpośredniej MK15 Phalanx.
mk15-phalanx
mk15-phalanx

Według oficjalnych informacji, system ten wszedł do służby w 1980 r., kiedy zainstalowano go na lotniskowcu USS America. Rok później amerykański producent MK15 Phalanx zaczął sprzedawać go za granicę, gdzie dość szybko stał się chodliwym towarem – od Arabii Saudyjskiej, aż po Wielką Brytanię.

Prymitywny system obrony przed prymitywnymi formami ataku

Zestaw obrony bezpośredniej MK 15 Phalanx klasyfikowany jest jako artyleryjski system szybkiego reagowania, którego głównym celem jest ochrona statków przed pociskami przeciwokrętowymi, które często sprawiają problemy nowszym i bardziej zaawansowanym systemom. Phalanx nie ma takich problemów.

W gruncie rzeczy jest to bowiem system, który opiera się na działku M61 Vulcan, które produkowane jest od 1958 r. i nadal cieszy się dość dużą popularnością wśród wojskowych. Na przestrzeni lat konstrukcja tej broni była oczywiście modyfikowana, jednak filozofia jej zastosowania pozostaje niezmienna – jeśli potrzebujesz broni zdolnej do wystrzelenia od 3000 do 4500 strzałów (zależnie od wersji) na minutę, potrzebujesz M61.

W systemie Phalanx ta szybkostrzelność wykorzystywana jest do jak najszybszego niszczenia wrogich pocisków. Wymóg ten jest dość niezbędny ze względu na dość krótki zasięg efektywny samego działka, który wynosi ok. 1,85km. Dodając do tego równania standardową prędkość pocisku rakietowego, system MK15 Phalanx ma mniej więcej sześć sekund na zidentyfikowanie i zniszczenie zagrożenia.

Mało skomplikowana autonomia

Phalanx wykorzystuje wspomagający system obserwacji obiektów w podczerwieni FLIR oraz dwa radary do namierzania i przechwytywania celów. Pierwszym z nich jest radar przeszukujący, który pracuje w paśmie Ku. Jego zadaniem jest dostarczenie takich danych jak kurs, zasięg, prędkość i wysokość lotu potencjalnego celu. Ten potencjał analizowany jest przez system komputerowy, według wcześniej zdefiniowanych kryteriów.

Jeśli okaże się, że wykryty obiekt stanowi zagrożenie, do gry wchodzi radar numer dwa, który jest monoimpulsowym radarem dopplerowskim, który oferuje o wiele lepszą dokładność namierzania, ale za to w mniejszym wycinku przestrzeni. Początek śledzenia potencjalnego celu zaczyna się z odległości 5,6 km od okrętu, przy 4,3 km rozpoczyna się jego właściwe namierzanie, a działko M61 Vulcan uruchamiane jest dopiero przy odległości 1,85 km (czyli mniej więcej 1 mili morskiej), przy czym broń osiąga swoją maksymalną skuteczność dopiero przy 460 metrach. Jest to zresztą największy problem tego systemu – pomimo błyskawicznego namierzania i wysokiego współczynnika szybkostrzelności, może dojść do sytuacji, w której odłamki pocisku i tak trafią w chroniony w ten sposób okręt. Lepiej jednak naprawiać uszkodzenia wyrządzone w ten sposób, niż pogodzić się z utratą statku.

Czytaj również: Armia amerykańska powiększa swój arsenał broni laserowej

System MK15 Phanalx od 1997 r. produkowany jest przez firmę Raytheon Intelligence & Space (RI&S), która od niedawna jest też dostawcą broni laserowej dla amerykańskiego wojska. Niewykluczone więc, że na przestrzeni kilku najbliższych lat system bazujący na starej idei kartaczownicy Gatlinga zostanie zastąpiony nowoczesną bronią wysokoenergetyczną o wiele większego zasięgu.