edr-czarne-skrzynki-ue

Czarna skrzynka EDR będzie obowiązkowa w każdym nowym samochodzie już od lipca

W lipcu br. w życie wejdzie nowa regulacja Komisji Europejskiej, na mocy której wszystkie nowe modele samochodów sprzedawane na terenie Unii Europejskiej będą musiały zostać wyposażone w urządzenie EDR, potocznie zwane czarną skrzynką.

EDR, czyli Event Data Recorder to mały moduł, który zapisywać będzie dane dotyczące parametrów jazdy samochodu. Ten ciągły zapis przyda się w razie wypadku, podczas którego EDR zachowa ostatnie 5 sekund zapisu, co pozwoli biegłym na dokładniejszą analizę całego zdarzenia i wyciągnięcie wniosków np. na temat zachowania kierowcy tuż przed samą kolizją.

Dobra wiadomość: dane zbierane przez EDR-y mają być anonimizowane

Cały projekt zakłada bowiem, że dane zapisywane w modułach EDR będą wykorzystywane tylko i wyłącznie w charakterze dodatkowych informacji, dzięki którym wszelakie instytucje unijne i podkomisje KE będą mogły szukać sposobów na zmniejszenie liczby wypadków drogowych na terenie UE.

Dostęp do samych danych ma być możliwy z kolei tylko za pośrednictwem kabla i tylko po odblokowaniu samego samochodu – oczywiście wątpię, żeby ktoś chciał kraść dane dotyczące tego jak mocno wciskamy gaz w samochodzie, ale samo zabezpieczenie dostępu do EDR brzmi jak najbardziej sensownie – nie chcę być czarnowidzem, ale nie wykluczam możliwości, w której ktoś znajdzie jakiś sprytny sposób na uruchomienie samochodu bez kluczyka dzięki luce w zabezpieczeniach samego modułu EDR.

Zła wiadomość: EDR zapisze prawie wszystkie informacje dotyczące naszego stylu jazdy

Moduł będzie nieustannie monitorował takie parametry jak:

  • prędkość pojazdu
  • prędkość obrotową silnika
  • stopień otwarcia przepustnicy, czyli to jak mocno wciskaliśmy pedał gazu
  • korzystanie z hamulców, łącznie z zapisem siły hamowania i ewentualną aktywacją systemów ABS i kontroli trakcji
  • kąt przechyłu pojazdu
  • dane dotyczące ciśnienia w oponach (jeśli są dostępne)
  • dane dotyczące aktywności systemów wspomagających prowadzenie auta – lane assist, tempomat, etc.
  • dane z czujników skrętu kół, co przekłada się bezpośrednio na ruchy wykonane kierownicą
  • informacje dotyczące zapiętych pasów

Tak, jak pisałem wyżej – z powyższych danych bardzo łatwo wywnioskować, czy ktoś tuż przed wypadkiem jechał agresywnie, czy rzeczywiście zastosował się do wszystkich obowiązujących przepisów w danym miejscu.

Czytaj: Czy półprzewodnikowa niezależność Europy jest w ogóle możliwa?

Mając w zasięgu ręki tak szczegółowe dane, nie wierzę, że policjanci z państw unijnych nie zaczną masowo wnioskować o możliwość wykorzystania ich np. do ustalenia sprawcy wypadku albo chociaż do weryfikacji opisu wydarzeń poprzedzających daną kolizję.

Uważam zresztą, że jest to świetny pomysł i jestem zdziwiony, że nie został on zawarty w początkowych ustaleniach dotyczących obowiązkowych modułów EDR. Jeśli sądzicie inaczej, to na zakup nowego auta macie jeszcze 6 miesięcy.