Elektryczny rower Sava E-Flash, Sava E-Flash, E-Flash, Elektryczny rower E-Flash

Elektryczny rower Sava E-Flash zachowuje niską cenę mimo ramy z włókna węglowego

Na Kickstarterze pojawił się właśnie nowy elektryczny rower prosto z Hong Kongu, który od razu zaliczył sukces, zgarniając ponad 22000 zł na moment pisania tego tekstu. Chętni wpłacili więc grubo ponad cztery razy więcej, niż wymagała tego zbiórka, która i tak potrwa jeszcze do połowy lutego. Trudno się temu dziwić, bo elektryczny rower Sava E-Flash zapewnia coś, czym niewiele modeli może się poszczycić – racjonalną cenę pomimo ramy z włókna węglowego.

W wersji europejskiej elektryczny rower Sava E-Flash jest dostępny po promocyjnej cenie 2499 euro, co stanowi ledwie 63% z planowanej ceny detalicznej

Z racji tego, że elektryczny rower Sava E-Flash powstał z myślą o największych rynkach, jest dostępny w wersji specjalnie dla USA, czy Europy i to nieco smuci. Nie tylko przez różne dostrojenie układu napędowego, ale też cenę, bo ta za wariant amerykański w przeliczeniu wynosi 7200 zł, a za europejski 11300 zł. Zwykle jednak w Polsce rowery tego typu są dostępne w jeszcze wyższej cenie, więc może ktoś z Was zainteresuje się E-Flash. Zwłaszcza że firma na szczęście oferuje dostawę prosto do Polski, która ma nastąpić już w kwietniu bieżącego roku.

Czytaj też: Firma Okai pokazała górala-marzenie ze wspomaganiem. Oto elektryczny rower EB20

Zdecydowanie najważniejszą cechą E-Flash firmy Sava jest jego szutrowa natura, którą podkreślają bezdętkowe opony WTB Byway zaprojektowane specjalnie do tego terenu (700x40c). Naturę zdradza też sama rama z włókna węglowego, która jest całkowicie pozbawiona systemów zawieszenia oraz kierownica z manetkami na rogach, pozwalająca przybrać bardziej aerodynamiczną pozycję.

Czytaj też: Waży 18,5 kg i kosztuje 5000 zł. Zadebiutował miejski rower elektryczny Aventon Soltera

Slava E-Flash jest też bogato wyposażony, łącząc hydrauliczne hamulce tarczowe z kontrolerem LCD z czterema poziomami wspomagania, czy dołączonym oświetleniem. Oczywiście „bogato”, jak na wagę 11 kilogramów, która imponuje, jak na ebike i tłumaczy nasz zachwyt ramą z włókna węglowego. To bowiem ona obok zupełnego braku systemów amortyzacji, pozwala uzyskać tak niską wagę, na którą składa się jeszcze cały system elektrycznego wspomagania.

Czytaj też: Carcopter to latający pojazd wyścigowy zasilany wodorem. W akcji zobaczymy go w przyszłym roku

Ten współpracuje z tradycyjnym łańcuchem i przerzutkami Shimano 105 (2×11), sprowadzając się do 350-watowego silnika elektrycznego w piaście tylnej, który pracuje na napięciu 36-volt i pozwala rozpędzić się do 40 km/h bez blokady. Energię czerpie ze zintegrowanego w dolnej rurze ramy skromnego 252-Wh akumulatora, który jednak obiecuje nawet 80-km zasięg po jednym 3-godzinnym ładowaniu.