Autonomiczne drony, samochody, pociągi – co dalej? Jakie są granice autonomii?

Pojazdy autonomiczne powoli zaczynają wdzierać się w nasze życie. Czy to oznacza, że za kilka lat wszyscy będziemy jeździć samojeżdżącymi autami?
Samochody autonomiczne nie są już tylko melodią przyszłości
Samochody autonomiczne nie są już tylko melodią przyszłości

W serialu “Nieustraszony” (1982-1986) David Hasselhoff wcielił się w postać Michaela Knighta, który ścigał przestępców z pomocą wyjątkowego samochodu KITT, obdarzonego sztuczną inteligencją. Mimo iż na tak zaawansowane maszyny nie mamy co liczyć w najbliższych latach, to autonomiczne samochody nie są już tylko melodią przyszłości. Być może pierwszymi będziemy podróżować zanim dotrzemy na Marsa (z misją załogową). Warto jednak w tym miejscu zastanowić się, czym tak naprawdę jest samochód autonomiczny? Czy dany pojazd (latający, pływający, jeżdżący) wystarczy obdarzyć sztuczną inteligencją, by zyskał on miano autonomicznego?

Różne stopnie autonomii

Mianem samochodu autonomicznego określamy pojazd zdolny do wykrywania otoczenia i działania bez udziału człowieka. Podróżujący nim pasażer w żadnym momencie nie musi przejmować kontroli nad pojazdem ani w ogóle być w nim obecny. Samochód autonomiczny powinien być w stanie wykonać wszystkie te same manewry, co klasyczny pojazd i robić to samo, co doświadczony kierowca.

Czytaj też: Jak tęczowe znaki drogowe pomogą autonomicznym samochodom?

SAE International to organizacja skupiająca specjalistów od motoryzacji, lotnictwa i maszyn wykorzystywanych w przemyśle. SAE wprowadziła wiele standardów używanych w świecie samochodów, m.in. metody mierzenia mocy silników w koniach mechanicznych czy ujednolicenie rodzajów olejów silnikowych. Organizacja ta definiuje obecnie 6 poziomów automatyzacji jazdy, a dokładniej wyposażonych w zaawansowane systemy wspomagania kierowcy (ADAS) – od poziomu 0 (w pełni manualny) do poziomu 5 (całkowicie autonomiczny). Skala ta definiuje stopień niezależności samochodu od kierowcy w zakresie działania:

  • Na poziomie 0, samochód nie ma żadnej kontroli, a ludzki kierowca wykonuje wszystkie czynności związane z prowadzeniem.
  • Na poziomie 1, ADAS jest w stanie wspierać kierowcę w prowadzeniu auta lub przyspieszaniu i hamowaniu.
  • Na poziomie 2, ADAS w pewnych warunkach nadzoruje kierowanie pojazdem oraz przyspieszanie i hamowanie, ale to kierowca musi zwracać pełną uwagę na środowisko jazdy podczas podróży.
  • Przy poziomie 3, ADS (zaawansowany system kierowania) w pewnych warunkach wykonuje wszystkie etapy kierowania pojazdem, ale konieczne jest, by kierowca mógł w każdej chwili odzyskać kontrolę.
  • Poziom 4 to taki, gdy ADS samodzielnie wykonuje wszystkie etapy prowadzenia pojazdu w warunkach, w których uwaga człowieka nie jest wymagana.
  • Poziom 5 obejmuje pełną automatyzację, w ramach której ADS pojazdu jest w stanie wykonywać wszystkie zadania we wszystkich warunkach i nie wymaga żadnej pomocy ze strony kierowcy.

Pojazdy autonomiczne mogą przynieść pewne korzyści w porównaniu z pojazdami manualnymi. Jedną z nich jest zapewnienie większego bezpieczeństwa na drogach – automatyzacja pojazdów może pozwolić na zmniejszenie liczby ofiar. Mniej wypadków to z kolei mniej zatorów drogowych, co oznacza kolejną potencjalną zaletę tego typu pojazdów. Warto pamiętać o jeszcze jednym – do jazdy samochodem autonomicznym nie będzie trzeba mieć prawa jazdy, co ułatwi podróżowanie osobom często wykluczanym z ruchu drogowego z powodu wieku czy niepełnosprawności. I – dla niektórych być może najważniejsze – jeżdżąc pojazdami autonomicznymi można się przespać lub popracować, bez konieczności skupiania się na kierowaniu. To wciąż jednak odległa wizja od realizacji.

Czy wszystko może być autonomiczne?

Mimo iż na autonomiczne samochody trzeba jeszcze poczekać, w pełni autonomiczne pojazdy poruszające się w powietrzu lub na wodzie (lub pod nią) są powszechnie używane. Mowa o bezzałogowych statkach powietrznych (UAV), czyli popularnych dronach i bezzałogowych pojazdach podwodnych (UUV), czyli jednostkach pływających wykorzystywanych głównie przez okręty nawodne.

nowy-dron-general-atomics
Drony są coraz częściej wykorzystywane w działaniach wojennych

UAV nie wymaga do lotu obecności załogi czy pasażerów na pokładzie i jest sterowany zdalnie lub wykonuje lot autonomiczny. Z kolei UUV uważa się za przyszłość działań zbrojnych. Ich zadaniem jest dostarczanie czujników z pokładów okrętów w głębiny do miejsca wykonania zadania (np. pomiarów), z dala od powierzchni wody. W ostatnich latach, technologię UUV rozwijają nie tylko okręty badawcze, ale i wojskowe. Jest jednak w tej kwestii jeszcze wiele do poprawy.

Czytaj też: Bombowiec B-21 Raider jako statek matka. Drony mogą być przedłużeniem jego niszczycielskiej siły

Czy to oznacza, że każdy pojazd może być autonomiczny? Z technicznego punkt widzenia – tak, o ile jego działanie nie będzie wymagało udziału kierowcy/pilota/maszynisty, etc. Można się spodziewać, że rozwój sztucznej inteligencji i sieci neuronowych doprowadzi do stworzenia jeszcze bardziej zaawansowanych systemów autonomicznych. Pociągi bez maszynistów już kursują na niektórych trasach, a ostateczną granicą wydaje się być lotnictwo cywilne. Kiedy organy nadzorcze pozwolą maszynom odpowiadać za życie setek pasażerów na pokładzie (albo nawet kilku), będzie to oznaczać, że osiągnęliśmy najwyższy stopień zaawansowania technologicznego. Z tą kwestią wiąże się jednak wiele pytań natury prawnej i etycznej. Eksperci przekonują, że autonomiczne samoloty pasażerskie nie zostaną dopuszczone do użytku za naszego życia, pomimo że większość czynności związanych z obsługą lotu (łącznie ze startem i lądowaniem) byłaby w stanie już dziś wykonać maszyna (pod kontrolą pilota).