rosyjska stacja,

Rosyjska stacja UVB-76 zaczęła nadawać… dziwaczne sygnały

Zgodnie z zasadą „kto wystrzeli pierwszy, zginie drugi”, Rosja ma mieć ponoć na swoim terytorium supertajny system ataku rakietowego „Martwa Ręka” (oryginalnie Perymetr). Ten z kolei jest ponoć powiązany z m.in. tytułową rosyjską radiostacją, która nieprzerwanie nadaje od czterech dekad, a jej sygnały mogą stanowić podstawę do nuklearnego ataku odwetowego w wykonaniu Rosji.

Nikt nie zna prawdziwej roli tajemniczej rosyjskiej stacji numerycznej UVB-76. Ostatnio jednak na jej częstotliwości zaczęły pojawiać się dziwaczne sygnały

Jeśli kojarzycie militarne teorie spiskowe, to z pewnością jest Wam doskonale znany domniemany system rakietowy Perymetr z pociskami balistycznymi wyposażonymi w głowice atomowe. Te mają zostać wystrzelone w sytuacji, gdyby to Amerykanie uderzyli pierwsi i zdążyli zniszczyć najważniejsze rosyjskie centra dowodzenia. Wspominamy o tym nie bez powodu, a przez tytułową rosyjską stację UVB-76, na której częstotliwościach niedawno zaczęto nadawać coś, czego nawet największy fan teorii spiskowych nie będzie w stanie wytłumaczyć.

Czytaj też: Chiński robot kroczący jest największy na świecie. I trochę przypomina jaka

Rosyjska stacja numeryczna UVB-76 („Brzęczyk”) funkcjonuje od 1982 roku i od tamtej pory nieprzerwanie nadaje regularny sygnał około 25 razy na minutę, w którym można nawet usłyszeć losowe rosyjskie słowa (nagrania znajdziecie tutaj). Jednak ostatnio, nasłuchujący na charakterystycznej częstotliwości 4625 KHz zdziwili się, kiedy odbiorniki ustawione na tę stację zaczęły odbierać sygnały, których częstotliwość odpowiadała rytmowi kultowych piosenek, a nawet komunikatów czy równie kultowym „memom”, czyli „śmiesznym internetowym obrazkom”, które pokazały się na ekranie po przepuszczeniu sygnału przez analizatory.

Czytaj też: Firma Raytheon ustanowiła kolejny rekord zasięgu pocisku wystrzelonego z armatohaubicy CAESAR

Rzecz jasna nie oznacza to, że ktoś przejął rosyjską stację. Anonimowi „żartownisie” jedynie podszyli się pod nią, nadając na tych samych falach radiowych, co jest niezgodne z prawem, jako że w grę wchodzi operowanie na sygnale wojskowym. Sprawą zajęły się zapewne odpowiednie służby albo stojący za tym „żartem” jegomość sam zdecydował się zaprzestać praktyk, bo sygnał wrócił już do „normalności”.