Biały karzeł rozerwał planetę na strzępy. Takie zjawisko nigdy wcześniej nie zostało zaobserwowane

Biały karzeł, czyli nietypowy obiekt powstały na bazie martwej gwiazdy, rozerwał „swoją” planetę na kawałki. Naukowcy po raz pierwszy zebrali dowody potwierdzające ten fenomen.

O ile czarne dziury są znane ze swojej żarłoczności i zdolności do pochłaniania całej zgromadzonej w ich pobliżu materii, tak białe karły pozostawały w tym kontekście znacznie bardziej tajemnicze. Dzięki badaniom opublikowanym na łamach Nature możemy się jednak przekonać, że dotychczasowe przypuszczenia miały w sobie bardzo dużo prawdy.

Czytaj też: Ta egzoplaneta jest naprawdę ekstremalna. Posiada zaskakująco rozwiniętą atmosferę

Tim Cunningham z Uniwersytetu w Warwick był jednym z członków zespołu badawczego odpowiedzialnego za detekcję promieniowania rentgenowskiego wyemitowanego w czasie rozbłysku, za którym stało opadanie materii z rozgrywanej planety wprost na rdzeń martwej gwiazdy.

Biały karzeł nie należy do szczególnie masywnych obiektów. Zazwyczaj ma gabaryty odpowiadające około 0,5 masy naszej gwiazdy, czyli Słońca. Do powstania tego typu obiektów prowadzi ustanie reakcji jądrowych w gwiazdach o niskich i średnich masach. W takich okolicznościach zewnętrzne warstwy tworzące obumierającą gwiazdę zostają zrzucone, a jej jądro zapada się pod własnym ciężarem i osiąga ogromną gęstość. Przy odpowiednio wysokiej masie (przekraczającej 1,44 masy Słońca) biały karzeł może eksplodować w formie supernowej.

Biały karzeł to obumarła gwiazda o wysokiej gęstości

Astronomowie wiedzą, że egzoplanety mogą krążyć wokół białych karłów, ale możliwość ich pochłaniania przez te obiekty była jedynie teoretyczna. Zamiast oceniać skład atmosfery białego karła (wnioskując w ten sposób, czy pochłonął on jakieś obiekty), autorzy nowych badań postanowili skupić się na rozbłyskach powiązanych z emisjami energii powstałej na skutek zderzania materii tworzącej na przykład egzoplanetę z powierzchnią jej dawnej gwiazdy.

Kiedy materia z rozrywanej na strzępy egzoplanety uderza w gwiazdę z wystarczająco dużą prędkością, zostaje wyemitowana plazma rozgrzana do temperatury wynoszącej od około 100 000 do 1 miliona stopni Celsjusza. Plazma ta opada z czasem na powierzchnię białego karła, ochładza się i emituje promieniowanie rentgenowskie.

Czytaj też: Biały karzeł włącza się i wyłącza. To pierwszy taki przypadek znany nauce

Korzystając z Chandra X-Ray Observatory, zespół Cunninghama dokonał obserwacji białego karła oznaczonego jako G 29-38. Obiekt ten znajduje się w odległości 57 lat świetlnych od Ziemi i najprawdopodobniej powstał około 600 milionów lat temu. Już wcześniej było jasne, iż wokół niego orbituje dysk złożony z pyłu i skał, a w atmosferze znajdują się ciężkie pierwiastki. Teraz natomiast okazało się, iż tamtejsze promieniowanie rentgenowskie powstało na skutek zjawiska akrecji.