Lekarstwo gorsze od choroby. Wychwytywanie CO2 produkuje więcej emisji niż ich pochłania

Wygląda na to, że większość technologii wychwytywania i utylizacji dwutlenku węgla (CCU) emituje więcej dwutlenku węgla niż go wychwytuje.

Metody CCU polegają na pobieraniu dwutlenku węgla z atmosfery i wykorzystywaniu go w procesach takich jak produkcja paliw, tworzyw sztucznych i betonu. W przeciwieństwie do zwykłej technologii wychwytywania dwutlenku węgla, CCU nie przechowuje CO2 przez długi czas. Technologie te zazwyczaj używają energii

do przekształcenia CO2 w paliwa, albo wykorzystują sam CO2 do napędzania innych procesów przemysłowych, takich jak wydobycie ropy naftowej lub uprawa roślin.

Czytaj też: Nowa metoda wychwytywania CO2 pozwala przekształcać go w paliwo dzięki wykorzystaniu energii słonecznej

Kiane de Kleijne z Uniwersytetu Radboud w Holandii oceniła wraz ze współpracownikami cykle ponad 40 procesów CCU. Szczególną uwagę naukowcy zwrócili na trzy elementy. Zaliczała się do nich: możliwość trwałego przechowywania CO2; zerowy charakter emisji oraz atmosferyczne i maturalne miejsca pochodzenia dwutlenku węgla.

Wychwytywanie CO2 okazuje się mało wydajne

W toku badań okazało się, że większość technologii wychwytywania dwutlenku węgla nie spełnia odpowiednich kryteriów w zakresie emisji, a w przypadku 32 z 40 metod emitowane jest więcej dwutlenku węgla niż pochłaniane za sprawą tych procesów. Tylko cztery metody okazały się być gotowe do użycia i jednocześnie emitować niewielkie ilości węgla. Należą do nich technologie, które wykorzystują CO2 do produkcji betonu i wydobycia ropy naftowej.

Czytaj też: Przełom w energetyce i ulga dla klimatu. Skórki od bananów zamienione w wodór

Znalezienie sposobów na wydajne przetwarzanie gazów cieplarnianych takich jak dwutlenek węgla i metan wydaje się kluczem do spełnienia założeń tzw. porozumień paryskich. Traktaty te zakładały utrzymanie wzrostu temperatur poniżej 1,5 stopnia Celsjusza względem epoki przemysłowej. Obecnie taki cel wydaje się nieosiągalny, a naukowcy sugerują, iż znacznie bardziej realną granicą są 2 stopnie Celsjusza.