Oto największa znana nauce galaktyka. Jest tak ogromna, że trudno to sobie wyobrazić

Około trzech miliardów lat świetlnych od Ziemi znajduje się niezwykła radiogalaktyka. Jej długość wynosi około pięciu megaparseków.

Czy to dużo? Jeszcze jak! W przeliczeniu na powszechniej stosowane jednostki rozmiar galaktyki znanej jako Alcyoneus wynosi około 16,3 mln lat świetlnych. Oznacza to, że gdyby wystrzelić wiązkę światła z jednego końca tej radiogalaktyki, to osoba przebywająca po przeciwległej stronie zobaczyłaby tę wiązkę po upływie ponad 16 milionów lat. Dla porównania, Drogą Mleczna ma około 100 tysięcy lat świetlnych średnicy.

Czytaj też: Jakie były temperatury na początku istnienia wszechświata? Gaz wodny dostarczył odpowiedzi

Wbrew pozorom naszą galaktyka wcale nie należy do małych. Po prostu ta niedawno odkryta jest prawdziwym gigantem. Została ona zaobserwowana dzięki sieci anten radiowych LOFAR liczącej około 20 tysięcy odbiorników rozmieszczonych w 52 lokalizacjach na terenie Europy. Szczegółów na ten temat dostarcza artykuł, który ma się wkrótce ukazać na łamach Astronomy & Astrophysics. Publikacja wyjaśnia, iż astronomowie natrafili na galaktykę eliptyczną o masie około 240 miliardów razy większej od masy Słońca. W jej centrum znajduje się natomiast supermasywna czarna dziura o masie około 400 milionów razy większej od masy naszej gwiazdy.

Takie liczby brzmią oczywiście niezwykle imponująco, ale w rzeczywistości Alcyoneus nie jest aż tak masywna, jak mogłoby się wydawać. Oczywiście pod względem średnicy zostawia Drogę Mleczną daleko w tyle, lecz kiedy przyjrzymy się masom obu galaktyk, to okaże się, że nasza jest w tej kategorii górą. O ile centralna czarna dziura Drogi Mlecznej, czyli Sagittarius A* jest „zaledwie” nieco ponad miliony razy masywniejsza od Słońca, tak nasza galaktyka jest mniej więcej trzy krotnie masywniejsza od całej galaktyki Alcyoneus.

Mimo znacznie większej średnicy, galaktyka Alcyoneus ma niższą masę od Drogi Mlecznej

Jak to możliwe? Wygląda na to, że kluczową rolę odgrywają w tym przypadku dżety emitowane z centrum tej radiogalaktyki. Tego typu obiekty zazwyczaj składają się z gromady gwiazd krążącej wokół centrum złożonego z supermasywnej czarnej dziury oraz wysokoenergetycznych dżetów, które mogą rozciągać się na ogromnych dystansach. Owe dżety mogą oddziaływać z ośrodkiem międzygalaktycznym, prowadząc do przyspieszania elektronów i wytwarzania emisji radiowych.

Czytaj też: Gromada zadziwia swoim składem. Zawiera zaskakująco dużo martwych galaktyk

Za powstawaniem dżetów najprawdopodobniej stoi tamtejsza supermasywna czarna dziura. Zjawisko to ma miejsce, gdy materia wchodząca w skład dysku akrecyjnego – zamiast „wpaść” do środka, zostanie wyrzucona poza horyzont zdarzeń. W efekcie jest ona w stanie uciec przed przyciąganiem czarnej dziury, jednocześnie stanowiąc poszlakę, na którą w tym przypadku natrafili astronomowie. Zjonizowana plazma tworząca dżety jest zazwyczaj rozpędzana do wartości bliskich prędkości światła. W Drodze Mlecznej takie zjawisko również ma miejsce, choć jego skala jest znacznie mniejsza. Co ciekawe, astronomowie wierzą, że Alcyoneus nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i osiągnie jeszcze większe rozmiary niż ma to miejsce obecnie.