Każdy topowy gracz ma do dyspozycji serwery klasy enterprise – wywiad z Janem-Krzysztofem Dudą, szachowym arcymistrzem

Za chwilę będzie obchodził swoje 24 urodziny. Jan-Krzysztof Duda właściwie od dziecka pracował na tytuł arcymistrza szachowego, który udało mu się zdobyć w 2013 r. I nie było to jego ostatnie słowo.

Najlepiej świadczą o tym zeszłoroczne sukcesy szachisty. W sierpniu 2021 r. był pierwszym w historii Polakiem, któremu udało się wygrać Puchar Świata FIDE, pokonując przy tym mistrza świata Magnusa Carlsena (w półfinale). W grudniu natomiast, Jan Krzysztof-Duda został mistrzem Europy i wicemistrzem świata w szachach błyskawicznych.

Tajemnicą Poliszynela jest to, że w dzisiejszych czasach, oprócz wrodzonego talentu, najlepsi szachiści na świecie potrzebują też dobrego zaplecza komputerowego. Postanowiliśmy przepytać więc Jana-Krzysztofa Dudę pod tym kątem.

Chip.pl: Z jakich komputerowych narzędzi korzystają szachiści?

JKD: Głównie są to programy szachowe. Dwa rodzaje – albo specjalistyczne silniki szachowe (czyli po prostu maszyny liczące) albo bazy danych z partiami.

Te pierwsze obecnie są oparte na klasycznych algorytmach przetwarzania danych lub na sztucznej inteligencji, która wymaga innego podejścia do programowania. Najlepsze silniki mają możliwość korzystania z obydwu możliwości. Przez wiele lat do wykonywania tych obliczeń używano procesorów, ale od jakiegoś czasu wykorzystywane są także zaawansowane karty graficzne.

Bazy danych mają miliony partii i służą do sprawdzenia, co grywają przeciwnicy i jakie są najnowsze trendy – głównie w debiutach (początkach partii).

Czy gra ze sztuczną inteligencją w ramach treningu ma sens? Co jest bardziej korzystne: rozgrywanie poszczególnych sekwencji ruchów przeciwko algorytmowi, czy całych partii?

Generalnie szachiści nie grają z programami szachowymi, bo to nie ma sensu. Są one o kilka klas silniejsze. Natomiast głównym nurtem pracy z silnikiem – czy to klasycznym, czy opartym na sztucznej inteligencji – jest „wrzucenie” mu do analizy konkretnej pozycji i potem już własna ocena rezultatów jego prac. Algorytm zwraca swoja ocenę pozycji, ale rolą szachisty jest upewnić się, że to rzeczywiście jest prawda. Komputery nie potrafią myśleć abstrakcyjnie, a człowiek potrafi spojrzeć na pozycję i zrozumieć, co za nią stoi i jak może być trudna dla konkretnego rywala.

Czy algorytmy mają swój styl gry? Czy różni się on czymś od stylu ludzkich szachistów?

Za każdym algorytmem stoi jakiś człowiek, więc „na dzień dobry” jest w pewnym sensie uprzedzony jego podejściem. Programy szachowe mają ustawienia, które mogą „podkręcić” niektóre parametry – np. zwiększyć agresywność szukanych wariantów. To się przydaje, jeżeli znamy styl rywala i chcemy tak się przygotować, aby partia przebiegała niewygodnie dla niego. Jedno jest jednak pewne – komputery nie mylą się w liczeniu wariantów, a człowiek jest ułomny. Dlatego niektóre pozycje końcowe są już „przeliczone” i znany jest ich wynik, ale odrębną sprawą jest, że człowiek nie jest w stanie nauczyć się tego wszystkiego na pamięć, a komputer nie ma z tym problemu.

Popularne internetowe społeczności szachowe: jaki wpływ na rozwój gry w szachy ma aktualnie sieć? Może są jakieś popularne miejsca, które moglibyśmy polecić początkującym szachistom?

Szachy w internecie są ogromnie popularne. Wiodącymi platformami są chess.com, lichess.org oraz chess24.com. Grają tam dziesiątki milionów osób przez 24 godziny na dobę. Poza samą możliwością gry są tam też materiały szkoleniowe, zadania, czy organizowane zawody. Na tych platformach można także śledzić turnieje szachowe na żywo, czy oglądać i słuchać analiz najlepszych szachistów na świecie. Praktycznie każdy poważny turniej jest transmitowany razem z komentarzem. Także po polsku.

Czytaj również: Szachy czy już e-szachy?

Z jakiego sprzętu komputerowego korzysta szachista?

To zależy od jego siły gry i wieku. Dzieci generalnie nie powinny pracować z komputerem. To jest narzędzie pomocnicze dla trenera. Natomiast starsi i lepsi gracze wspierają się najczęściej laptopami z szybkimi procesorami. Czasami też komputerami stacjonarnymi, które są silniejsze od laptopa.

Natomiast na moim poziomie to już jest wymagany cały park maszyn. Komputery stacjonarne, a nawet laptopy konfiguruje się indywidualnie podkręcając parametry, ile się da. Ale to za mało. Każdy „topowy” szachista ma w dyspozycji serwery klasy „enterprise” oraz dostęp do chmury obliczeniowej. To jest już bardzo kosztowne. Taki serwer może kosztować kilkaset tysięcy złotych.

Kto zainteresował Cię szachami?

Mama w dzieciństwie zaprowadziła mnie do klubu i jakoś mi się spodobało. Jak usiadłem, to nie mogłem wyjść. I siedzę tak do dziś 😉 Miałem szczęście do mojego pierwszego trenera Andrzeja Irlika, który rozwinął we mnie miłość do szachów i nakierował na właściwe tory. Pewnie wtedy rozstrzygnęło się, że ot będą szachy, a nie pianino, czy tenis.

Jak wyglądały Twoje początki w świecie profesjonalnych rozgrywek szachowych?

Szczerze mówiąc, to nie pamiętam, bo byłem wtedy dzieckiem. Ale takim przełomowym momentem był wiek 14 lat, kiedy do minimum ograniczyłem starty w turniejach juniorskich i zacząłem grać w poważnych turniejach dla dorosłych. Rok później zostałem arcymistrzem i to zdeterminowało moja karierę.

Który sukces wspominasz najlepiej?

Każdy smakuje inaczej, ale na pewno najważniejsze dla mnie było zwycięstwo w Pucharze Świata w sierpniu 2021 w Soczi. Choć mam nadzieję, że te największe zwycięstwa są ciągle przede mną. Ciekawe byłoby się z nimi zmierzyć.