Starlink też nie lubi upałów. Przegrzewające się anteny sporym problemem

Starlinki usmażyły się na orbicie. Satelity od SpaceX mają słaby punkt

49 satelitów Starlink zostało wystrzelonych 3 lutego, jednak historia nie miała happy endu. Przynajmniej dla fanów działań Elona Muska i spółki.

Aż czterdzieści satelitów uległo bowiem uszkodzeniu zanim w ogóle dotarły na orbitę geostacjonarną, gdzie miały zająć pozycję, na której pozostałyby przez dłuższy czas. Niestety, manewr się nie powiódł, a winowajcą okazało się Słońce. Jego aktywność doprowadziła bowiem do wystąpienia burzy geomagnetycznej, co z kolei uniemożliwiło Starlinkom wyjście z trybu bezpiecznego.

Czytaj też: Chiny skarżą się na satelity Starlink do ONZ: chińska stacja kosmiczna miałaby już z nimi dwie kolizje

Jak wynika z oświadczenia SpaceX, około czterdziestu satelitów dokonało już lub dopiero dokona wejścia w ziemska atmosferę. Łączna masa tych kosmicznych odpadków może wynieść niemal 300 kilogramów, choć przedstawiciele firmy zapewniają, iż nie stwarzają one zagrożenia. Ma to wynikać z konstrukcji Starlinków, które rozpadają się na wiele mniejszych fragmentów – te z kolei szybko spalają się w atmosferze. W efekcie zarówno ludzie przebywający na powierzchni jak i inne satelity znajdujące się wysoko nad nimi powinny pozostać bezpiecznymi.

Feralny rozbłysk na powierzchni naszej gwiazdy nastąpił 30 stycznia. Kilka dni później, kiedy wyrzucone wtedy cząsteczki dotarły do Ziemi, okazały się prawdziwymi gwoździami do trumny satelitów od SpaceX. Starlinki nie za dobrze zniosły tę próbę, ale wygląda na to, że taka lekcja może być bardzo przydatna. Szczególnie w kontekście planów Muska dotyczących kolonizacji innych planet, na przykład Marsa. O ile awaria satelitów na ziemskiej orbicie nie powinna wywołać większych zakłóceń, tak analogiczny problem na Marsie mógłby odciąć tamtejszych kolonizatorów od kontaktu z Ziemią.

Czytaj też: Skąd się biorą tajemnicze cienie w atmosferze Słońca? Naukowcy proponują odpowiedź

Działalność SpaceX wzbudza wśród astronomów wiele kontrowersji, dlatego wydarzenia sprzed kilku dni z pewnością wywołały radość u niejednego obserwatora kosmosu. Problemem Starlinków jest przede wszystkim tworzony przez nie tłok na ziemskiej orbicie, który zwiększa ryzyko kolizji pomiędzy poszczególnymi pojazdami. Poza tym, sztuczne konstelacje składające się z tysięcy satelitów zakłócają obserwacje tych prawdziwych, złożonych z gwiazd.