Rosyjskie pociski P-800 Oniks, P-800 Oniks, pociski P-800 Oniks,

Rosyjskie pociski P-800 Oniks miały niszczyć okręty, a ostrzelały Odessę

Przed kilkoma dniami opisywałem dla Was oznaki wskazujące na to, że Rosji kończy się ciężka amunicja na froncie, na co wskazywało wykorzystanie pocisków Ch-35 „Uran” w roli pocisków do ataku celów lądowych. Niedawno okazało się, że taki sam los spotkał rosyjskie pociski P-800 Oniks, które mimo specjalnego osprzętu przeznaczonego stricte do niszczenia okrętów, zostały wykorzystane do rakietowego ostrzału celów wokół ukraińskiego miasta Odessa. Poinformowało o tym nawet rosyjskie ministerstwo obrony „chwaląc się” obraniem na cel dostaw broni od USA i krajów zachodnich, których część była realizowana właśnie do tego nadbrzeżnego miejsca. 

Prace nad P-800 Oniks (według NATO SS-N-26 Strobile) rozpoczęły się oficjalnie w 1983 roku. Na służbę pierwsze egzemplarze trafiły dopiero w 2002 roku

Jak to w przypadku wyposażenia wojskowego Rosji bywa, większość obecnie „nowoczesnych” sprzętów w rękach tego kraju rozpoczęto rozwijać w latach 80., aby programy znacznie spowolniły w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku. Było to spowodowane rozłamem ZSRR, z którego kraj w kwestii militarnej pozbierał się jednak dosyć szybko, na co wskazuje masowe wchodzenie nowego uzbrojenia na służbę na przełomie wieków. Pociski przeciwokrętowe są jednym z przykładów tego schematu, jako że prace nad nimi rozpoczęto w 1983 roku, a na służbę wprowadzono je prawie dwie dekady później, bo w 2002 roku.

Czytaj też: Opisujemy Bushmaster. Te transportery piechoty typu MRAP otrzymała Ukraina

Do tej pory P-800 Oniks doczekał się kilku wariantów i jednej potężniejszej wersji (Oniks-M) o zwiększonym zasięgu do 800 km. Wspomniane warianty obejmują:

  • 3M55 Oniks – podstawowy wariant pocisku,
  • P-800 Jachont – eksportowy wariant z 200-kilogramową głowicą,
  • P-800 Bolid – wariant Jachont z myślą o okrętach podwodnych,
  • BrahMos – wariant produkcji rosyjsko-indyjskiej,
  • BrahMos-II – ulepszony wariant BrahMos o możliwość lotu hipersonicznego,
  • Bastion-P – wariant odpowiadający za ochronę wybrzeża,
  • Kh-61 – wariant wystrzeliwany z samolotów.

Rodzina pocisków P-800 obejmuje więc praktycznie wszystkie zastosowania i platformy ich wystrzeliwania, ale bez względu na nie, budowa i pierwotny cel pocisków pozostają takie same. Mają za zadanie niszczyć okręty wroga po wzleceniu w powietrze z okrętu nawodnego, okrętu podwodnego, naziemnych wyrzutni czy samolotów. W wersji P-800 Oniks mierzy 8,9 metra długości i 0,7 metra średnicy, a jego waga sięga 3000 kilogramów, z czego 300 waży bezpośrednio sama głowica bojowa. To podkreśla ich przeciwokrętowe przeznaczenie, bo nawet jedno celne trafienie kadłuba takim pociskiem i tak posłałoby okręt na dno. 

Wersja eksportowa Jachont

Za nadanie prędkości od 2 do 3 Mach pociskom P-800 odpowiada dwustopniowy napęd, składający się z boostera na paliwo stałe, który odpada od pocisku po spełnieniu zadania i drugiego stopnia w postaci silnika strumieniowego na paliwo ciekłe. W locie pocisk ciągle utrzymuje wysoką prędkość naddźwiękową i może osiągać wysokość od 10000 do 14000 metrów, ale jego przeznaczenie przeciwokrętowe pozwala mu utrzymywać wysokość na poziomie ledwie 10-30 metrów (stąd określenie ich mianem sea-skimmerów), co chroni go przed wrogimi systemami obronnymi. 

P-800 Oniks może uderzać w cele oddalone o 600-800 kilometrów, a jeśli idzie o to, jak tego dokonuje, to odpowiedzią jest zaawansowany system naprowadzania, zapewniający pociskowi charakter „wystrzel i zapomnij” (Fire and Forget). Oznacza to, że kieruje się na określone współrzędne wskazane mu przed momentem wystrzału, ale kiedy już pocisk zbliża się do celu, do gry wkracza umieszczony w głowicy aktywno-pasywny radar niewrażliwy na pogodę i zakłócenia ze strony systemów walki elektronicznej celu. 

Wersja Brahmos

Dlaczego wykorzystanie P-800 Oniks to kolejny przykład marnowania zasobów w wykonaniu Rosji?

W trwającej wojnie jest jasne, że jeśli jakaś broń niszczy i zabija, to nieważne jest, czy ma na karku kilka dekad, jest całkowicie przestarzała względem nowoczesnych sprzętów czy może została wyciągnięta z najciemniejszych zakamarków magazynów wojskowych. Jednak prowadzenie wojny nie polega wyłącznie na zniszczeniu obranego celu za wszelką cenę, a zrobienie tego z głową, żeby stracić możliwie najmniej, co Rosji zupełnie nie wychodzi.

Czytaj też: Śmigłowce szturmowe Ka-52 Aligator, czyli podstawowy sprzęt Rosji do panowania w powietrzu, który masowo niszczą im Ukraińcy

Tak jak rosyjscy planiści popełnili ogromny błąd w pierwotnym planie „3-dniowego zajęcia Kijowa”, pomijając arcyważny aspekt logistyczny, tak teraz dowódcy postanowili wykorzystywać systemy w ich drugorzędnej roli. Jak wspomniałem, P-800 Oniks to pocisk opracowany specjalnie z myślą o niszczeniu wrogich okrętów, a jako że jest stosunkowo nowoczesny, to posiada szereg elementów, które odróżniają go od typowych pocisków do atakowania celów lądowych. 

Jak widać po nagraniach zamieszczonych wyżej, te pociski „działać działają”, ale to i tak wiąże się z niepotrzebną stratą zasobów. Nawet pomimo tego, że przeciwokrętowe pociski są bezużyteczne w starciu z Ukrainą, która nie swojej marynarki i kompletnie nie działa na otwartych morzach i oceanach, ale Rosja nie powinna tak lekkomyślnie pozbawiać się droższych i trudniejszych do wyprodukowania pocisków. 

Nowoczesne pociski przeciwokrętowe zawdzięczają bowiem swoje możliwości głowicy naprowadzającej poprzez aktywną stację radiolokacyjną albo pasywnej głowicy naprowadzanej na podczerwień. Dodatkowo są wyposażone w drogi radiowysokościomierz, który zapewnia im możliwość lotu na niewielkiej wysokości nad falami, dzięki czemu omijają systemy obrony powietrznej.

Wspominam o tym nie bez powodu, bo tak imponujące wyposażenie swoje kosztuje i nie jest zupełnie potrzebne tradycyjnym pociskom ziemia-ziemia. Te, do ataku celów naziemnych, są na dodatek zwykle mniejsze i wymagają mniej paliwa, dlatego są tańsze i bardziej sensowne w użyciu. Rosji nie przeszkadza to jednak w wykorzystywaniu P-800 Oniks z ich 300-kilogramową głowicą zamiast np. Iskanderów, których głowice bojowe ważą więcej (do 450 kg w najpowszechniejszej wersji i do 780 kg w najpotężniejszej) i mogą wyrządzać większe szkody, a na dodatek razić cele w okazalszej odległości. 

Czytaj też: Ze schronu do Iła, czyli ostatni ratunek Putina. Opowiadamy o samolocie Ił-80

To jednoznacznie wskazuje na braki Iskanderów w arsenale Rosji, choć agresor ma inne wytłumaczenie i twierdzi, że wykorzystał P-800 Oniks, aby precyzyjniej uderzać w obrane cele. Ma to sens, bo błąd wynosi w ich przypadku ~1,5 metra, a w przypadku Iskanderów od 10 do 30 metrów. Jednak naszym zdaniem przykład wspomnianych na początku pocisków Uran jednoznacznie wskazuje prawdziwy powód.