Superkomputer Voyager rozpoczyna kolejny etap. Jak opisują go twórcy?

Superkomputer Voyager, który znajduje się w San Diego Supercomputer Center (SDSC) został dopuszczony do pracy. Czego możemy się po nim spodziewać?
Superkomputer Voyager rozpoczyna kolejny etap. Jak opisują go twórcy?

Przede wszystkim Voyager ma kłaść nacisk na zaangażowanie w społeczność badawczą zajmującą się sztuczną inteligencją i dostarczać specjalistycznego sprzętu i oprogramowania. Jego działanie ma się też wiązać ze ścisłą współpracą z zespołami zajmującymi się poszczególnymi zastosowaniami oraz możliwością dzielenia się zebranymi informacjami w gronie społeczności badawczej.

Czytaj też: Już wiemy, skąd wziął się kluczowy składnik życia. Odpowiedzi dostarczył superkomputer

To dość enigmatyczny opis, ale Voyager faktycznie ma potencjał. Jak wyjaśnia Amit Majumdar, architektura tego superkomputera to zarówno innowacje sprzętowe jak i programowe, które przyczynią się do wzrostu wydajności a także ułatwią przenoszenie i tworzenie modeli w dziedzinie sztucznej inteligencji. Voyager składa się z 42 systemów szkoleniowych Supermicro X12 Gaudi® AI Training Systems z 336 procesorami Habana Gaudi. Zostały one zaprojektowane tak, by dało się skalować duże aplikacje szkoleniowe na superkomputerach. Poza tym zawiera również 16 procesorów Habana Goya służących do zasilania modeli wnioskowania o sztucznej inteligencji.

Superkomputer Voyager składa się z kilkuset procesorów

Co więcej, każdy procesor Gaudi ma 10 zintegrowanych portów RoCE, a 42 systemy szkoleniowe wykorzystują połączenia 400Gpbs oraz przełącznik Arista. Jak dodał Majumdar, projekt Voyager składa się z dwóch faz: trzyletniej fazy testowej i dwuletniej fazy alokacyjnej. Ostatecznie superkomputer ma posłużyć do badania nowych architektur wspierających sztuczną inteligencję. Będzie przy tym nieco inny od dotychczas stosowanych systemów NSF, które opierały się na dostarczaniu zasobów obliczeniowych wspierających tradycyjne aplikacje i modele programowania.

Czytaj też: Sonda Voyager 1 szaleje. Co dzieje się z rekordowo odległym statkiem kosmicznym?

Shawn Strande, dyrektor SDSC, dodaje, iż – mając na uwadze ilość innowacji – zakup, wdrożenie i instalacja przebiegły nadzwyczaj sprawnie. W większości przypadków udokumentowana wydajność okazywała się nawet wyższa niż przewidywano. Wynikało to w dużej mierze z ulepszeń oprogramowania wprowadzonych przez Habanę i inne instytucje biorące udział w projekcie.