Wodorosty, ziemniaki, woda i drukarka 3D, eksperci chcą zrewolucjonizować rynek żywności

Wodorosty, ziemniaki, woda i drukarka 3D. Takim połączeniem eksperci chcą zrewolucjonizować rynek żywności

Drukarki 3D służą już nie tylko do wykonywania prostych gadżetów z plastiku. Z ich wykorzystaniem tworzy się szalenie wytrzymałe elementy konstrukcyjne niskim kosztem i w krótkim czasie (np. w motoryzacji). To dzięki nim stawia się budowle (domy i szkoły) w mniej zamożnych krajach i to właśnie one mogą w przyszłości odmienić rynek żywności. Tak przynajmniej twierdzą eksperci z Chile, którzy w dążeniu do zrewolucjonizowania rynku żywności, chcą sprawić, aby wodorosty, ziemniaki, woda i drukarka 3D stały się podstawą każdej kuchni.

Zespół naukowców z Chile próbuje przekonać świat, że drukowane w 3D jedzenie z wodorostów i ziemniaków ma sens

Nadmorski kraj Chile słynie m.in. z wodorostów cochayuyo, które są jednym z najpopularniejszych składników kuchni tego państwa. Sam w sobie ten wodorost jest bogaty w aminokwasy, minerały i jod, więc z automatu można go uznać za tak zwane „superjedzenie”. Od dawna zresztą naukowcy z całego świata przekonują, że wodorosty i robaki wszelkiego typu będą podstawą naszych codziennych posiłków w przyszłości, co uratuje ludzkość od głodu, a planetę od jeszcze większych zniszczeń pod kątem samej atmosfery.

Czytaj też: Potencjał drzemiący w modułowych układach. To nie tylko sposób na ograniczenie elektrośmieci

Nie oznacza to jednak, że wodorosty muszą być nudne. Takiego zdania jest Roberto Lemus, profesor z Chile University, który wraz z kilkoma studentami, stworzył pożywne i jadalne figurki, które mają zachęcać zwłaszcza dzieci do jedzenia. Dokonali tego poprzez wykorzystanie drukarki 3D do druku żywności z nietypowej mieszanki. Dlaczego nietypowej? Bo obejmuje ona właśnie przemielone na proszek suszone wodorosty cochayuyo, ziemniaczane puree oraz gorącą wodę.

Czytaj też: W grupie siła, czyli jak astronomowie poznają strukturę wszechświata

Te składniki miesza się ze sobą, a następnie wprowadza do drukarki 3D, która realizuje stosowny wydruk na podstawie konkretnego projektu. Przykładowo, tego typu mieszanka zamiast formy nudnej i niezachęcającej do jedzenia papki, może przyjąć postać kultowego Pokemona. Wystarczy dodać do tego stosowne barwniki i aromaty, aby wydruki przypominały mniej psią karmę, a np. chipsy w formie zdrowej, pożywnej przekąski.

Czytaj też: Tatuaże z grafenu? Takie rozwiązanie może być przydatne w codziennym życiu

Projekt jest realizowany od dwóch lat i wciąż znajduje się w fazie początkowej. Obecnie zespół próbuje wprowadzić do procesu jadalne barwniki i kwiaty, aby uczynić te jadalne wydruki bardziej atrakcyjnymi dla dzieci. Trudno jednak wyobrazić sobie, że tego typu podejście będzie bardziej opłacalne od m.in. wykorzystania form 2D do zalewania powstałą mieszanką. Nie znamy też konkretów co do twardości wydruków, które przez swój charakter 3D mogłyby wyrządzić krzywdę dziąsłom i podniebieniu w przypadku ostrych krawędzi.