Iris-T SLM, Iris-T, przeciwlotniczy Iris-T SLM

Czym jest Iris-T SLM? Opisujemy pierwszy „przełomowy” sprzęt wojskowy dla Ukrainy od Niemiec

Wsparcie Ukrainy przez Niemcy stało się już wręcz żartem w świadomości nie tylko polityków, ale też wszystkich obywateli państw śledzących sytuację za naszą wschodnią granicą. Wygląda jednak na to, że po ponad stu dniach trwającej wojny Niemcy wreszcie zaczną wspierać Ukrainę porządnym sprzętem wojskowym, którego przemysł kraju ma przecież pod dostatkiem. Postanowiliśmy więc opisać ten „przełomowy” (jak określił to ukraiński polityk) system Iris-T SLM, jakiego Niemcy mają dostarczyć Ukrainie.

Od Niemiec dla Ukrainy, czyli wsparcie ciągle liche, jak na takie mocarstwo

Kategorycznie nie można stwierdzić, że do tej pory Niemcy nie wspierali Ukrainy, bo przecież kraj wysłał już obrońcom amunicję liczoną w kilkunastu milionach sztuk, granaty idące w ponad setkę tysięcy oraz prawie 5000 tysięcy min z przeciwburtowymi PARM na czele. Każdy jednak zapewne kojarzy historię hełmów oraz związanych z nimi „incydentów”, aby wiedzieć, że coś w relacjach Niemcy-Ukraina nie gra.

Czytaj też: Przeciwokrętowe pociski Harpoon dla Ukrainy. Opisujemy lek na przytłaczającą potęgę rosyjskiej marynarki

Poza tym kraj wydał zgodę na przekazanie granatników RGW90 „Matador”, czy Panzerfaust-3, ale problem ze wsparciem ze strony Niemiec jest zupełnie inny. Sprowadza się do początkowego blokowania transferów broni i braku odpowiedniego zaangażowania z własnymi ciężkimi sprzętami. To przełamie dostawa Iris-T SLM… choć wcale nie będzie to wspaniałomyślny gest naszego sąsiada, którego zapowiedzi co do planów przekazania innego uzbrojenia Ukrainie nie przytaczamy z oczywistych względów.

Skąd informacja o Iris-T SLM dla Ukrainy?

Zacznijmy od tego, że o przekazaniu Ukrainie systemu Iris-T dowiedzieliśmy się bezpośrednio od obecnego kanclerza Niemiec – Olafa Scholza. Ten wyjawił podczas ostatniego wystąpienia we środę, że zgoda na Iris-T dla Ukrainy jest już pewna, ale o żadnym przekazaniu tego typu sprzętu nie ma mowy. W rzeczywistości Iris-T SLM trafi na teren Ukrainy dopiero w październiku (wedle oczekiwań), bo zgoda obejmuje wyłącznie udzielenie pozwolenia firmie, która je produkuje na rozpoczęcie prac na podstawie tradycyjnego kontraktu.

Czytaj też: Śmigłowce szturmowe Mi-24 pod lupą. Opisujemy najnowszy sprzęt przekazany Ukrainie

Mimo tego ambasador Ukrainy w Niemczech (Andrij Melnyk) stwierdził, że ta decyzja niemieckiego rządu jest wręcz przełomowa, ale warto tutaj wspomnieć, że rozmowy na temat Iris-T trwały między Ukrainą a firmą Diehl Defense od samego początku wojny. Można tym samym powiedzieć, że dopiero teraz władze Niemiec dali przysłowiowe zielone światło na realizację zamówienia. Proces produkcji systemu ma trwać latem.

Możliwości systemu przeciwlotniczego Iris-T SLM

Iris-T jest naziemnym systemem przeciwlotniczym, czyli rodzajem uzbrojenia, którego w dużym stopniu brakuje Ukrainie. Dzięki niemu broniące się państwo byłoby mniej wrażliwe na ataki rosyjskich myśliwców i bombowców z dużego pułapu, a nawet na pociski średniego zasięgu. Oczywiście całego kraju Iris-T nie obejmie swoim działaniem, pozwalając jednak ochronić kluczowe lokacje, jak np. Kijów, Lwów czy składy amunicji.

Iris-T

Produkcją Iris-T zajmuje się niemiecka firma Diehl Defence, a sam system jest stosunkowo nowy. Prace nad nim sięgają lat 90. ubiegłego wieku, a jego służba w Luftwaffe zaczęła się w 2005 roku. W rozwoju przemysł niemiecki wspierała Grecja, Norwegia, Szwecja, Włochy, Hiszpania i do pewnego momentu również Kanada, a głównym celem programu było opracowanie zastępstwa dla pocisku AIM-9 Sidewinder.

Czytaj też: Kaspijski Potwór i Łuń, czyli sowieckie ekranoplany. Czym były te statko-samoloty i dlaczego powracają?

Warto tutaj podkreślić, że podczas gdy nazwa Iris-T odnosi się bezpośrednio do kierowanego pocisku rakietowego powietrze-powietrze, a Iris-T SLM jest już określeniem wersji wystrzeliwanej z ziemi. Jej pierwsze testy miały miejsce w 2009 rok, a Szwecja 4 lata później stała się pierwszym zagranicznym nabywcą tego systemu.

Jakie są więc możliwości Iris-T SLS, których koszt wynosi około 380000 euro za pocisk? Całkiem imponujące, a przede wszystkim z rodzaju tych, którym Ukrainie właśnie brakuje. Pomijając samą wyrzutnie lądową oraz radary do wykrywania zagrożeń, Iris-T SLS kalibru 127 mm charakteryzują się zasięgiem do 40 km i zdolnością zwalczania celów powietrznych poruszających się na wysokości do 20 km (nominalnie).

Mowa o przeciwdziałaniu pociskom manewrującym, śmigłowcom, samolotów odrzutowych (myśliwców lub bombowców) czy dronom. Te nie mogą być jednak oddalone o więcej niż 12 kilometrów, a pułap ich lotu nie może przekraczać 8 km. Najciekawsze elementy pocisku? Zdecydowanie wysoka manewrowość, możliwość wektorowania ciągu silnika przy przeciążeniach ponad 60 G i charakter „odpal i zapomnij”.

Czytaj też: Czym jest ta tajemnicza broń w rękach Ukraińców? Wyjaśniamy

Ten ostatni atrybut pociski Iris-T SLS zawdzięczają głowicy IR Czwartej Generacji, która ponoć jest na tyle zaawansowana, że jest w stanie zignorować wystrzeliwane przez cele flary i skupiać się na rozgrzanym poszyciu samolotu. Za fascynujące można uznać to, że ten pocisk wedle producenta może zapozorować uderzenie, aby zmusić pilota do uniku i zaatakować dopiero tuż po nim, aby utrudnić następny manewr.

Makieta Iris-T SLM

Wersja lądowa względem oryginału ma większy silnik, łącze komunikacyjne oraz dodatek nawigacji GPS oraz inercyjnej. To sprawia, że początkowo Iris-T SLS jest naprowadzany przez wyrzutnię, ale jeśli zbliży się do celu z prędkością nawet 1021 m/s, czyli Mach 3, pałeczkę przejmuje głowica naprowadzająca. Wybuch wysoce wybuchowego materiału łączy się ze zjawiskiem fragmentacji (wyrzucenia dookoła szrapneli), a jest wywoływany albo przy bezpośrednim uderzeniu, albo po wykryciu obecności wrogiego sprzętu w okolicy.