Czym jest ta tajemnicza broń w rękach Ukraińców? Wyjaśniamy

W kwietniu dowiedzieliśmy się o tym, że w Ukrainie pojawiło się coś, co przypomina rozwinięcie tradycyjnych min. Dziś doskonale już wiemy, czym jest ta tajemnicza broń w rękach Ukraińców, za której produkcję odpowiada niemiecka firma TDW GmbH. Ta jednak nie „przyznaje się” do niej, co potwierdza brak wzmianki o PARM w ofercie firmy, choć ta mina przeciwburtowa regularnie towarzyszy jej na targach zbrojeniowych. Obecnie wiemy na ten temat więcej, dlatego postanowiliśmy wziąć miny PARM DM22 pod lupę.

Niemcy ślą Ukraińcom miny – nie tylko zaniepokojone, ale też przeciwpancerne

W trzecim tygodniu maja, w niemieckiej gazecie Spiegel, pojawiły się informacje, wedle których Ukraina otrzymała od Niemiec nową partię uzbrojenia. Ponoć w ciągu ostatnich trzech tygodniu i na Ukrainę dotarło 2450 systemów broni przeciwpancernej RGW 90, za które zapłaciło broniące się państwo, ale to nie wszystko. W ramach prezentu od Budenswehry, Ukraina otrzymała pakiet, który obejmował 1600 przeciwburtowych min przeciwpancernych DM22 i 3000 tradycyjnych min przeciwpancernych DM31 (to niemiecka wersja miny FFV 028 – zdjęcie poniżej).

Czytaj też: Nowe bronie w rękach Ukrainy. Te systemy uzbrojenia otrzymało państwo

Niemcy najpewniej nie bez powodu kryją się z przekazaniem broni tego typu, bo miny od dawna są bardzo kontrowersyjną bronią, choć w wersji przeciwpancernej ciągle niezakazaną. O ile miny DM31 działają na doskonale znanej nam zasadzie przeciwko opancerzonym pojazdom (aktywują się po najechaniu na nie), tak te przeciwburtowe DM22, na których temat trudno znaleźć wiele oficjalnych informacji, są bardzo unikalne.

Przeciwburtowe miny przeciwpancerne PARM DM22 powstawały w latach 80. ubiegłego wieku

Podczas gdy DM22 to bezpośrednio nazwa uzbrojenia, „PARM” jest skrótem od Panzerabwehrrichtmine, który określa jej typ i w tłumaczeniu oznacza właśnie minę przeciwburtową. Tej nie układa się bezpośrednio na drodze, po której mogą przejechać wrogie pojazdy, a obok niej i w odpowiedniej odległości. Wszystko to dzięki bazowaniu nie na materiale wybuchowym, a małych rakietach stabilizowanych płetwami, które są wyjątkowo skuteczne w swoim działaniu.

Czytaj też: Poznaliśmy najpopularniejsze hasła w Polsce i oniemieliśmy. Apelujemy – zadbajcie o swoje bezpieczeństwo

Tego typu miny przypominają miniaturowe stanowiska z wyrzutniami przeciwpancernych pocisków ustawionych na trójnogach i w praktyce tym właśnie są, ale z kluczowymi różnicami. PARM DM22 są zamontowane na małym statywie, dzięki czemu można je obracać o 360 stopni, podnosić do 90 stopni i opuszczać do -45 stopni. To znacząco ułatwia odpowiednie rozstawienie jej przy drodze tak, aby w razie aktywacji wystrzelony pocisk uderzył w możliwie najlepszy fragment pojazdu (przykłady poniżej).

https://twitter.com/sPiBtl901_ta/status/1445372357686747138

DM22 są rozstawiane ręcznie, cechuje je pięciominutowe opóźnienie i mogą zostać zdetonowane zdalnie lub (w domyśle) po wykryciu uszkodzenia towarzyszącego im przewodu światłowodowego. Ten jest nieodzownym elementem pierwszej wersji DM22 i po jego rozciągnięciu na drodze bezpośrednio przed miną, pełni funkcję zapalnika. W praktyce to właśnie jego długość określa zasięg rażenia miny, który wynosi do kilkudziesięciu metrów. W razie braku zagrożeni,a miny DM22 można łatwo rozbroić, ustawiając odpowiednio wcześniej czas ich czuwania do 40 dni.

Czytaj też: Rosyjskie wyrzutnie rakiet TOS-1. Przerażające, ale niepozbawione ogromnych wad

Z czasem DM22 ulepszono też do nowszych, bardziej rozbudowanych wersji (PARM 2), którym zapewniono dodatek czujnika akustycznego oraz termicznego (aktywowanego po wykryciu hałasu silnika) w celu wstępnego wykrycia celów. Poza tym, nieoficjalne informacje wskazują, że po wprowadzeniu pierwszego wariantu DM22 na wyposażenie Bundeswehry w latach 90. ubiegłego wieku, imponujące od początku możliwości przebijania pancerza o grubości do 600 mm również poprawiono.

Te pociski mają jednak i tak przewagę z racji uderzania w bok pojazdu, gdzie pancerza jest zwykle mniej niż z przodu. W wersji PARM 2 ich możliwości poprawiono ponoć z zasięgu 40 metrów do 100 metrów, pociski z głowicą kumulacyjną (do przeciwdziałania modułom pancerza ERA) ulepszono do penetracji do 750 mm stali, ale dodatek 2 nowych czujników sprawił, że czas ich maksymalnego czuwania spadł z 40 do 30 dni z racji szybciej wyczerpującego się akumulatora.

Z wcześniejszych doniesień z frontu (zdjęć PARM D22 rozstawionych przez Ukraińców) wynika jednak, że Niemcy dostarczyły krajowi starsze warianty o mniejszych możliwościach, ale i tak wysokiej skuteczności. W nowej transzy mogły znaleźć się również te nowe, ale na ten moment to jedynie spekulacje, do których posuwa nas przekazanie nie kilkuset, a aż 1600 min PARM D22.

Czytaj też: Nowe pojazdy dla Ukrainy. Opisujemy AMZ Dzik, M113, YPR-765, Piraha P, Mastif i Szakal

Czy przydadzą się one Ukrainie? Patrząc na to, że rosyjskie konwoje ciągle są powszechne na ukraińskich drogach, a unieruchomienie pierwszego pojazdu w kolumnie jest w stanie ją zatrzymać i wystawić na prostszy ostrzał, zdecydowanie tak. Zwłaszcza że ponoć PARM D22 można programować tak, aby aktywowały się dopiero po wykryciu kolejnego celu (a nie pierwszego), co pozwala zwiększyć ich skuteczność co do rażenia bardziej kluczowych samobieżnych systemów.