Abonamenty komórkowe będą droższe? Tutaj też zawitała inflacja

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Abonamenty komórkowe, jak i całość usług telekomunikacyjnych, są w Polsce od lat jednymi z najtańszych w Europie. Operatorom, jak łatwo się domyślić, nie jest to na rękę i wygląda na to, że znaleźli sposób na to, aby móc je zwiększyć. Kluczem jest galopująca inflacja.

Tego akurat Niemcy faktycznie mogą nam zazdrościć. Usługi telekomunikacyjne są w Polsce bardzo tanie

Aż dziwne, że rząd nie wplątał bardzo niskich cen usług telekomunikacyjnych do swojej machiny propagandowej. Faktem jest, że naprawdę są one jednymi z najniższych w Europie, choć bynajmniej ze względu na działania rządzących.

Z opalikowanych wczoraj wyników finansowych Orange Polska wynika, że ARPO, czyli średni przychód z oferty w II kwartale 2022 roku to 20,2 zł miesięcznie. Dla porównania, we Francji jest to 17,1… euro. 18 euro w Belgii i Luksemburgu oraz 10 euro w Hiszpanii. W przypadku usług konwergentnych mamy w Polsce ARPO na poziomie 113,7 zł, przy np. 53,5 euro w Hiszpanii. Przypomnijmy, że dzisiejszy kurs euro to 4,76 zł w momencie pisania tego materiału.

Kto jest winny utrzymujących się od lat niskich cen? Paradoksalnie… Play. Przez kilka lat od powstania sieci, działała ona na uprzywilejowanych warunkach. Mogąc oferować znacznie niższe ceny. Nie bez powodu przez spory czas pozostali operatorzy kazali płacić więcej za połączenia do Play.

Z czasem preferencyjne warunki się skończyły, ale niższe ceny, zostały.

Czytaj też: Zewnętrzny ekran w Motoroli razr 2022 będzie bardzo użyteczny

Abonamenty komórkowe będą droższe? Operatorzy chcą tego od dawna

Tylko nie bardzo mogą to zrobić. Obowiązujące w Polsce przepisy nie pozwalają operatorom podnieść cen abonamentu w trakcie trwania umowy. Co od dawna chcieliby wprowadzać. Swego czasu postanowił zrobić to UPC i skończyło się karami nałożonymi przez regulatorów rynku. Jedyne, co firmy telekomunikacyjne mogą zrobić i starają się z tego korzystać, to maksymalnie uprzykrzyć klientom życie po zakończonym okresie promocyjnym umowy. Na przykład poprzez drastycznie podniesienie cen usług dodatkowych wchodzących w skład abonamentu.

Pojawiło się jednak światełko w tunelu. Dla operatorów. A jest nią szalejąca inflacja. Jak poinformował dzisiaj Orange podczas ogłaszania wyników finansowych, w umowach zaczęła pojawiać się klauzula inflacyjna. Mówi ona, że jeśli inflacja rok do roku będzie wyższa o 3,5%, możliwe będzie podniesienie cen abonamentów. Orange takie zapisy w umowach zaczął wprowadzać w II kwartale 2022 roku. Nie wiemy, jak konkretnie wyglądają, bo na chwilę obecną w regulaminach, cennikach i wzorach umów dostępnych na stronie internetowej Orange nie ma żadnej wzmianki o inflacji.

Czytaj też: HarmonyOS 3 zaprezentowany. Przynosi lepszą wydajność i prywatność, ale nie tylko

Nie wiadomo czy takie działania są zgodne z prawem, choć z podobnych zapisów korzystają np. spółki energetyczne. Orange zapewnia jednak, że wszystko jest legalne i w zgodzie z przepisami.

Na podobne zapisy nie trafiłem również w dokumentach T-Mobile. Bo jak się okazuje, o czym informuje Urszula Zielińska na łamach Parkietu, to właśnie Magentowi od 1 lipca wprowadzili podobne rozwiązanie.

Póki co Orange jest zdania, że w przypadku, kiedy faktycznie doszłoby do podniesienia abonamentu, klient będzie mógł rozwiązać umowę w trakcie jej trwania bez ponoszenia kosztów. Co jest ciekawą zapowiedzią i warto mieć ją w pamięci.

Czytaj też: Tytanowy i elegancki. Oto Huawei Watch 3 Pro New

Inflacja wyczekiwaną furtką dla operatorów?

Zapewne kwestią czasu jest, aż pozostałe zapisy zaczną wprowadzać pozostali operatorzy. Będą też tacy, którzy poczekają, aż głos zabierze UKE i UOKiK. Jak pewnie i tacy, którzy postanowią przekuć tę kwestię w element kampanii marketingowej.

Inflacja uderza nas po kieszeniach i nic nie zapowiada, że w najbliższym czasie będzie lepiej. Odczuwają to również operatorzy, dla których, koniec końców, może się to odbić bardzo pozytywnie. W końcu bowiem dostali potencjalną możliwość podniesienia cen abonamentów w trakcie trwania umów. Oczywiście dzisiaj zapowiedzi będą bardzo ostrożne – wprowadzić możemy, ale przecież nie musimy… W końcu nikt nie przyzna się do tego wprost. Ale jeśli miałbym stawiać na to pieniądze, obstawiałbym, że podwyżki zostaną wprowadzone bez wahania. Nawet jeśli przegram, to pewnie za dużo na tym nie stracę. Dowiemy się o tym dopiero w przyszłym roku, jak GUS poda dane o inflacji za 2022 roku. Do tej pory przegrane przeze mnie pieniądze mogą już być już nic nie warte.