Bioplastik rozpada się na żądanie. To przełom dla recyklingu

Tworzywa sztuczne stanowią ogromny problem dla środowiska naturalnego, a ich recykling – mimo licznych starań – cechuje się bardzo niską wydajnością. Z tego względu naukowcy próbują szukać alternatyw.

Jedną z takowych wydaje się bioplastik, który może rozpaść się dzięki wykorzystaniu światła o określonej długości fali. Polimery wykorzystane do stworzenia samego tworzywa zawierają natomiast w swoim szkielecie bloki konstrukcyjne oparte na wanilinie. Ten organiczny związek chemiczny może być produkowany na bazie na przykład ligniny, która stanowi produkt uboczny pochodzący z produkcji celulozy.

Czytaj też: Opakowanie w sprayu ochroni owoce i warzywa. Koniec z plastikowymi torebkami?

Pochodna waniliny absorbuje światło o długości 300 nm i wchodzi w stan wzbudzony. W efekcie zachodzi reakcja chemiczna prowadząca do degradacji polimeru. Ważny jest przy tym fakt, że światło o wspomnianej długości nie wchodzi w skład spektrum światła słonecznego docierającego do naszej planety. W przeciwnym wypadku przedmioty wykonane z opisywanego bioplastiku mogłyby się rozkładać jeszcze na etapie eksploatacji.

Bioplastik, o którym mowa może rozpadać się w obecności światła o odpowiedniej długości fali

Z pewnością warty uwagi jest wysoki współczynnik odzyskiwania monomerów, który wynosi 60 procent. Cząsteczki te można było ponownie wykorzystać bez utraty ich właściwości. Autorzy badań w tej sprawie, związani z kilkoma amerykańskimi instytucjami naukowymi, zaprezentowali swój pomysł na łamach Angewandte Chemie. Cała idea wydaje się sensowna, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę możliwość kontrolowania rozpadu tworzyw oraz ich niewielkiego wpływu na środowisko.

Czytaj też: Procesory z tworzyw sztucznych alternatywą dla krzemowych? Naukowcy wyszukali tani zamiennik

Tego typu projekty są niezwykle ważne. Najlepszym argumentem przemawiającym za ich realizacją jest istnienie Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci, która ma powierzchnię 1,6 mln kilometrów kwadratowych. Dla porównania, powierzchnia naszego kraju jest około pięciokrotnie mniejsza. Sprawa staje się jeszcze poważniejsza, gdy mamy świadomość, że na tym problemy z tworzywami sztucznymi się nie kończą. Naukowcy alarmują bowiem, że mikro- i nanoplastiki są niezwykle powszechne i mogą przenikać nawet do wnętrza ludzkiego organizmu.