Ależ oni śmiecą! Chińczycy wystrzelą kolejną rakietę, która może stwarzać zagrożenie

Już jutro z kosmodromu Wenchang wystartuje rakieta Long March 5B. Mając na uwadze wcześniejsze chińskie dokonania w tym zakresie, można się spodziewać, że i tym razem na powierzchnię naszej planety spadną fragmenty tego ładunku.

To trzeci tego typu start, a dwa poprzednie zakończyły się w niezbyt zadowalających okolicznościach. Pierwszy doprowadził do rozbicia o ziemię odłamków, który spadły na terenie Zachodniej Afryki. Drugi natomiast miał swój finisz w wodach Oceanu Indyjskiego. Jak nietrudno się domyślić, prędzej czy później może to doprowadzić do ofiar w ludziach, nie wspominając o już występujących stratach dla środowiska naturalnego.

Czytaj też: Potężne działo umożliwi symulowanie uderzeń kosmicznych śmieci. Jego parametry są imponujące

Starty rakiet są oczywiście nieodłączną częścią prowadzenia programów kosmicznych, dlatego hipokryzją ze strony innych narodowych agencji, takich jak NASA, byłoby nadmierne krytykowanie Państwa Środka. Nie da się jednak ukryć, iż chińskie standardy są w tym zakresie, delikatnie mówiąc, niezbyt spójne. Z drugiej strony, zaplanowany na niedzielę start jest ważny w kontekście stacji orbitalnej, ponieważ w jego ramach poszerzona zostanie stacja Tiangong. Rakieta Long March 5B ma bowiem przetransportować jeden z głównych modułów, znany jako Wentian.

Chińczycy przeprowadzili do tej pory dwa starty rakiet Long March 5B

W obecnej formie wspomnianą stację tworzy jeden duży moduł, czyli Tianhe. Na pokładzie Tiangong przebywają już astronauci Chen Dong, Liu Yang i Cai Xuzhe. Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna zapewnia natomiast, że jej projekt ma mieć międzynarodowy charakter i liczy na współpracę innych krajów w zakresie prowadzenia kosmicznych badań. Tym bardziej, iż dzięki Wentian ma być możliwe organizowanie eksperymentów naukowych.

Czytaj też: Chińczycy budują sieć anten. Ma uchronić Ziemię przed kosmicznym zagrożeniem

Nie jest do końca jasne, dlaczego chińskie rakiety mają problemy z ponownymi wejściami w atmosferę. W normalnych okolicznościach taki obiekt powinien rozpaść się na kawałki, częściowo spłonąć, by ostatecznie trafić na oddalone od lądu wody Oceanu Spokojnego. Dwa poprzednie starty zakończyły się natomiast zupełnie inaczej, za co winę może ponosić albo konstrukcja Long March 5B, albo nieprzestrzeganie przez Chińczyków międzynarodowych wytycznych.