Gwiazda mknie jak szalona. Astronomowie oszacowali jej prędkość

Zeta Ophiuchi znajduje się mniej więcej 500 lat świetlnych od Słońca i jest jedną z tzw. gwiazd uciekających. Naukowcy postanowili przyjrzeć się jej ze szczegółami.

Obiekt ten znajduje się w naszej galaktyce i jest jedną z gwiazd ciągu głównego. Przy masie około 20-krotnie większej od masy Słońca Zeta Ophiuchi raczej nie będzie miała długiego życia. Jak na gwiazdę rzecz jasna. Astronomowie szacują bowiem, że ma ona około 4 milionów lat, a za około drugie tyle prawdopodobnie rozpocznie się początek jej końca.

Czytaj też: Astronomowie zauważyli układ potrójny gwiazd. Teraz wiedzą, że dawniej był nawet liczniejszy

Nie to jest jednak najciekawsze jeśli chodzi o ten obiekt. Należy on do grona gwiazd uciekających, czyli takich, które poruszają się znacznie szybciej od innych znajdujących się w ich sąsiedztwie. Jak wynika z przeprowadzonych badań, których wyniki zaprezentowano na łamach Astronomy & Astrophysics, Zeta Ophiuchi porusza się z prędkością około 30-40 kilometrów na sekundę, czyli ponad 160 tysięcy kilometrów na godzinę.

Zeta Ophiuchi to tzw. gwiazda uciekająca

O ile w większości przypadków gwiazdy uciekające mają tendencję do występowania w grupach, tak tutaj naukowcy mają do czynienia z kosmicznym samotnikiem. Jeden z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy zakłada, że Zeta Ophiuchi została wyrzucona w przestrzeń za sprawą eksplozji towarzyszącej jej gwiazdy, która wybuchła w formie supernowej. Ta również mogła zostać wtedy wystrzelona krzyżując swoje drogi z Zeta Ophiuchi około miliona lat temu.

Spory udział w dokumentowaniu tego obiektu miał Teleskop Kosmiczny Chandra, który prowadzi obserwacje w zakresie promieni rentgenowskich. Naukowcy wzięli pod uwagę dane dotyczące wielu długości fali, wykorzystując obserwacje w zakresie fal optycznych, podczerwonych, radiowych i rentgenowskich. Autorzy badań przeprowadzili też symulacje i stwierdzili, że rezultaty nie pokrywają się z zebranymi wcześniej danymi. Najjaśniejsze promieniowanie rentgenowskie w danych z Chandry jest emitowane z bańki, która otacza gwiazdę, podczas gdy modele sugerowały, że powinno mieć to miejsce w obrębie tzw. bow shock.

Czytaj też: Astronomowie zaobserwowali najstarszą znaną nauce galaktykę. Tak wyglądał wszechświat wkrótce po Wielkim Wybuchu

Są co najmniej dwa potencjalne wyjaśnienia tego fenomenu: albo symulacje są niekompletne, albo naukowcy źle interpretują to, co dzieje się z gwiazdą i w jej otoczeniu. W związku z tym autorzy badań chcieli przeprowadzić kolejne symulacje, w których zostanie uwzględnionych więcej procesów fizycznych, natomiast wykorzystane rozdzielczości będą wyższe niż do tej pory.